Skocz do zawartości

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 21.08.2014 in all areas

  1. 3 points
    Wypadamy na 65-tke i rura na Twierdze Modlin, którą mamy jeszcze chęć zobaczyć w drodze do domu, droga na Warszawę paskudna, korki niemożebne, część pokonujemy jadąc poboczem, lub przeciskamy się na "wariata" Parę zdjęć przy twierdzy (korzystamy z okazji kręcenia jakiś scen, gość lata ze świecą dymną (przypomina mi się scena z Adasiem Miałczyńskim z Nic Śmiesznego: Miałczek w lewo!!) nie mogę powstrzymać śmiechu :-D Panorama Warszawy z Twierdzy Modlin
  2. 3 points
    ostatnie zdjęcie z gospodynią i w drogę Jeszcze meczet w Kruszynianach
  3. 3 points
    Jest 20.oo właścicielka robi nam jeszcze posiłek i zostawia samopas w całym zajeździe;) było co w środku oglądać, tyle tam różnych staroci. stylowy pokój
  4. 3 points
    jeszcze zdjęcia z wykopkami i w drogę na Augustów Jak by ktoś tam przejeżdżał to pamiętajcie, Żytkiejmy 17, Stasiek Sowul, nikomu gościny nie odmawiają
  5. 2 points
    Wracamy do domu, przed nami jeszcze 144km, jest 19.oo, troszkę po 20-tej wjeżdżam do Bełchatowa (S8 ;-) ) Na blacie przybyło ciut ponad 1300km.
  6. 2 points
    Rano śniadanko ( czy oni naprawdę mają za honor utuczyć gościa?!) jajecznica z boczkiem, talerz wędlin, pasztetów, talerz warzyw, masła, sery, herbata, dzbanek z mietą, kawa, jakieś pasty, smalczyk, dżem, szarlotka z nocnego wypieku, ciastka świeżo robione! - dosyć! wszystko swojej roboty,nawet masełko (pierwszy raz mam na talerzu wśród wędlin, pasztet z bobu i kostki wędzonej...słoniny! nie mogłem się powstrzymać i trzasnąłem ukradkiem zdjęcie ;-)
  7. 2 points
    Niestety Robert daleko nie ujeżdża, stopa coraz bardziej boli i puchnie, odbija na Suwałki i wraca do domu. Ja z Przemem lecimy dalej, najpierw Sejny, potem Augustów, niestety znowu leje, przy kanale Augustowskim zakładamy deszczówki i uciekamy przed deszczem, temperatura spada poniżej 15st w dodatku straż blokuje drogę i kieruje nas objazdem przez las bo przed nami poważny wypadek, na dróżce kamienie, piach i mokra glina, koło parę razy łapie uślizg, jakimś cudem ratuję się przed glebą. Jedziemy podrzędnymi drogami na Lipsk wzdłuż jez. Sajno. Pogoda trochę się poprawia, już za Sokółką widzę pierwszy raz w życiu dużą, czerwoną tablicę "Zwolnij Uwaga Wilki" głowa chodziła mi na wszystkie strony, szukałem tych wilków :-D Dojeżdżamy do Kruszynian, szukamy noclegu (sporo jazdy terenowej co moja Rka nie bardzo lubi) Jednak zamiast w agroturystyce lądujemy w Zajeździe Tatarskim.
  8. 2 points
    Szybko przebieramy się i na festyn. Niestety to miejsce ma i swoją "złą stronę mocy" przystanęliśmy około 17-tej zobaczyć co się dzieje a w dalszą drogę jesteśmy zdatni wyruszyć o 14-tej w sobotę! Zostaliśmy dosłownie napojeni i napasani po dziurki w nosie :beer: Wystarczyło magiczne zdanie na festynie "my od Staśka Sowula" i zaraz jest stolik, piwo i ....no już po 21.oo :-D Hmmm "rano" śniadanie, powiedzmy że ja tyle przez cały dzień nie zjadam co nam tu na śniadanie naszykowali, przy okazji dowiadujemy sie wiele o historii tych rejonów, co tu się działo we wojne jak ruskie weszli, szok!! Po śniadaniu gospodarze oznajmili że na dworze już naszykowana jest kawa i ciasto (ja już nie moge na jedzenie patrzeć) ledwie przełknęliśmy a Stasiek przynosi kartacze w rosole bo oni wczoraj na festyn naszykowali 700szt ! i musimy spróbować(ratunku! taki kartacz to z 0,5kg!) w ogóle to oni wygrali jakieś konkursy "Kartacza" w Gołdapie i chyba na Litwie. Mnie chyba ktoś będzie musiał dźwigiem wsadzić na moto. Uciekamy stąd bo nas zapasą ;-)
  9. 2 points
    Dojazd na wiadukty w Stańczykach przechodzi moje wyobrażenia o Mazurskich równinach, czuję się jak w górach! Troche inaczej sobie to wyobrażałem ale i tak robi wrażenie ogrom przedsięwzięcia, widoki z góry wspaniałe!
  10. 1 point
    Postanowiłem już nie odkładać planowanego od czerwca wyjazdu na Mazury, mieliśmy początkowo wyruszyć z Przemem we dwóch ale w ostatniej chwili wyraża chęć wyjazdu Robert na 1200gs. Pogoda oczywiście musi tuż przed wyjazdem płatać figle, nic to, mam dość oczekiwania i przekładania - ruszamy. Czwartek 14.08 zrywam się o 7 i szybkie pakowanie (praktycznie wszystko naszykowane od dwóch dni) o 9.oo spotkanie na BP i ruszamy po Roberta...a ten w gaciach bo niby pogoda?! Po paru ostrych zdaniach biegiem pakuje kufry i.... pech, żądli go w stopę osa (będzie to miało niestety później konsekwencje) chłopak zwija się z bólu, po okładach z cebuli przechodzi, ruszamy o 11.oo Cel 1 - Giżycko i to jak najszybciej, mamy 2 godz. opóźnienie i nie mamy żadnej kwatery, a jest święto i długi weekend! pełen spontan;) cdn...
  11. 1 point
    A Ty znowu myślisz, że wszyscy piszą o Tobie...Nie Jesteś jedynym nauczycielem wf-u z wykształcenia w zasięgu ogólnopolskim ;-)
  12. 1 point
    Tak czytałem ale ten zwrot był skierowany do autora wątku, a nie do wszystkich, którzy się wcześniej wypowiadali. Nie przejmuj się moim podejściem, tak jak Jarek wspomniał, zawsze marzyłem żeby uczyć WF-u i nie udało mi się przez co jestem sfrustrowany i wyżywam się na forum :lol:
  13. 1 point
    :shock: :shock: :shock: Jaja robisz czy lusterka nie masz ;-)
  14. 1 point
    A co to jest prawdziwy podróżnik? Każdy podróżuje wedle umiejętności, stanu portfela, czasu etc etc. Wyzywanie od tych "prawdziwych" jest troszkę bez sensu, bo zaraz ktoś napisze, że prawdziwy jeździ tylko na afryce, co najmniej na koniec świata a wyjazd na pół roku traktuje jak wypad po bułki.
  15. 1 point
    Piękna trasa. Oj, swędzi tyłek by jechać...
  16. 1 point
    I dlatego kup V-Stroma, nie będziesz miał dylematów i będziesz wyglądał poważniej. :-D :-D :-D
  17. 1 point
    ja się wypowiem z innej beczki, podejdź do tego z humorem: faceci to gadżeciarze (tak na oko to 90% populacji). Facet musi mieć wypasione gadżety, choćby nawet nigdy w życiu z nich nie skorzystał. Np. zegarek marki ........... z sekundnikiem, minutnikiem, alarmem, wibratorem, wysokościomierzem, głębokościomierzem, ciśnieniomierzem, i ch.....j wie z czym jeszcze, po to tylko żeby mieć. Albo na przykład po to, aby mieć świadomość, że jak nagle znajdzie się w sytuacji ekstremalnej, w amazońskiej dziczy lub na Kamczatce (chociaż wie, że nigdy się tam nie znajdzie), to dzięki posiadanym gadżetom uratuje siebie i jeszcze piękną kobietę, która przypadkiem się napatoczy. Faceci lubią sobie porównywać .....gadżety z innymi facetami :-D , który ma lepszy i większy. Ja kolego tak samo rozumuję jak te 90% populacji :-D . Również rozważałem i nadal rozważam różne modele motocykli, tylko co qwa z tego, skoro jeżdżę ... eh, szkoda gadać (mam na myśli ilość podróży). Popatrz na relacje podróżników (Prawdziwych Podróżników), znacząca grupa z nich podróżuje na złomach, takich co się tysiąc razy wywalają, i w razie czego nie ma żalu zostawić ich na drodze. Ale co Oni robią? = Oni naprawdę podróżują !!!! I w zasadzie to się liczy jedynie. Zawsze gdy się zastanawiam nad zmianą - to się zastanawiam co w moim przypadku to zmieni????? NIC. Tak więc dochodząc do konkluzji: kup to co ci się najbardziej podoba, a nie to do czego inni Cię przekonują. Zrób sobie prosty test: wyobraź sobie (młodzież mówi teraz zwizualizuj) : na światłach zatrzymało się obok siebie dwóch motocyklistów, tak samo ubrani, w takich samych beretach, ale jeden na Dakarze a drugi na "Normal". Który z nich będzie miał lepsze samopoczucie ? Co podpowiada Ci serce??? I ten motocykl kup dla siebie :beer: psychologicznie, czuję, że chcesz Dakara, potrzebujesz tylko potwierdzenia od innych ;-)
  18. 1 point
  19. 1 point
    Wpadamy do miasta, szybki obiad "U Jędrusia na Skarpie" - niełatwo znaleźć, ale warto, W ofercie, bliny, kartacze a i ceny bardzo przystępne. Doprowadził nas tu uprzejmy młody człowiek na skuterze. Nawet ładny widok z werandy. Dopisze jeszcze że w Gołdapie jest restauracja rosyjska, polecili nam ją już wcześniej ale na miejscu było tyle ludzi i kuchnia miała tyle zamówień że mogli się nami zająć może minimum za godzinę, kuchnia po prostu już nie wyrabiała, przewertowałem tylko kartę dań i popatrzyłem co noszą na talerzach - mówie wam, jak będziecie miali czas wpadnijcie tam! Lecimy ociężali dalej już z myślą żeby znaleźć następny nocleg. Widoki po drodze prześliczne, nagle widzimy przed sobą jakieś zbiegowisko, stajemy zaciekawieni, głośna muzyka, stragany, okazuje się że trafiliśmy do Żytkiejm na "Święto Sękacza" (zawsze15-08 a goście zjeżdżają z całej Polski i nie tylko) Zagaduję jakiegoś tubylca i strzał w dziesiątke, mamy nocleg i to u dość liczących się w miejscowości ludzi, mimo oblężenia gości dostajemy super pokój, a w ogóle traktują nas jak gości honorowych. Widać że ludzie w tych stronach są bardzo mili i uprzejmi i chyba za punkt honoru mają jak najlepiej ugościć podróżnych.
  20. 1 point
    Ruszamy dalej Cel nr 3 Piramida w Rapie Dojazd jak dla mnie i mojej Rki nie za bardzo, asfalt wielbłądzi i dziurawy, wytrzęsło mnie. Budowla trochę tajemnicza, budzi mieszane uczucia...musicie sami tu stanąć i zobaczyć, wysłuchać historii powstania monumentu, nie próbujcie parkować obok budowli jak dawniej bywało, często jeżdżą pogranicznicy i kasują (zakaz postoju) tylko parking, oczywiście płatny.
  21. 1 point
    Mieliśmy pojeździć po Giżycku i okolicach ale ta pogoda! jakoś w strone Węgorzewa wydaje się jaśniej, ruszamy na północ. Tankujemy w Giżycku, przy okazji sweet focia ;-) nie udało się odjechać, znowu zaczyna padać, zakładamy deszczówki...... nieee zdejmujemy! przestało :evil: Ustawiam navi na Stańczyki, muszę zobaczyć te duże mostki ;-)
  22. 1 point
    Piątek, szybkie śniadanie, gospodyni wparowała z oponkami a my.... na waleta :oops: Niestety Robert obudził się ze spuchnietą stopą po wczorajszej osie, nie jest źle ale ale w bucie odczuwa dyskomfort. Następny cel - Twierdza Boyen, mamy dosłownie rzut kamieniem dlatego po paru minutach parkujemy pod Twierdzą udało się zaprosić do zdjęcia jakiegoś żołdaka, jutro święto Twierdzy Boyen, szykują się do inscenizacji. Oczywiście żeby tradycji stało się zadość zaczyna padać i grzmieć :evil:
  23. 1 point
    Jak by ktoś potrzebował tanio nocleg to polecam, na podwórku grill murowany, ława, krzesła, w przybudówce 4 łóżka (dwa podwójne) łazienka, tylko nie oczekujcie luksusów, coś tam biega po suficie, łazienka i prysznic taki sobie, za to gospodyni nad zwyczaj uprzejma, na dzień dobry ciasto, zaprowadziła nas skrótem do centrum (10 min z buta) na śniadanie napiekła nam oponek (jeszcze cieplutkie, pychotka :-P ) Polecieliśmy na obiad, zdjęć już nie było bo po 21 i coś szybko ciemno się zrobiło.
  24. 1 point
    lecimy na Giżycko "po najmniejszej linii oporu" Przemo tylko kłapie że mamy stanąć przy jakimś barze na obiad, oki przy następnym, no przy następnym i zleciało tak do Giżycka, obiad o 21.00 w Giżycku;) Po drodze stały element wycieczki, zakładanie i zdejmowanie p.deszczówek - można dojść do wprawy :-D
  25. 1 point
    A wg mnie to jedne z piękniej poprowadzonych wydechów, jasne mogą trochę przygrzać ale widać, że są w newralgicznych miejscach są oslonki, poza tym to nie jest motek dla mięczaków :-D


×