Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content on 15.11.2017 in all areas

  1. 3 likes
    Dzieciak miał wiele szczęścia. Zauważcie, że autobus miał włączone awaryjne, co w Skandynawii jest normą. Czasami kierowca też wychodzi, żeby dzieci przeprowadzić na drugą stronę. Doświadczyłem, że uczestnicy ostrzegają się tam światłami przy wysiadaniu malolatow. Kilka razy miałem podobne awaryjne hamowania (na szczęście nie z dzieciakami) i nie łatwo potem szybko dojść do siebie. A i jeszcze przy okazji dodam to, że zanim usiadłem za fajere czterdziesto tonowego kolosa to nie miałem najlepszego zdania o kierowcach ciężarówek, tak jak większość pewnie kierowców. Dziś myślę zupelnie inaczej. Dla nerwowych kierowników puszek proponuję spróbować poprowadzić choć na chwilę takie lorry. Z resztą i o motocyklistach kiedyś tez nie mialem najlepszego zdania.
  2. 1 like
    Mowi Ci "Jacek zrob porzadek w szafie"? :-D z Tapatalka
  3. 1 like
    Ja natomiast miałam taką sytuację. Małe dzieci same jechały rowerami po chodniku przy ruchliwej ulicy u mnie w mieście. Skrecając w tą ulicę, nie mialam zbyt dużej prędkości, gdy tu nagle jedno z dzieci straciło równowagę i upadło z rowerm na ulice. Ja po hamulcach, nic się nie stało, ale zrobiło mi się wtedy ciepło Na dzieci trzeba uważać wszędzie i być bardzo przezornym. Nie wiadomo, co one mogą wymyślić, albo jak się zachowają.
  4. 1 like
    Mojemu kierowcy pod ciężarówkę dziecko dokładnie tak wyskoczyło. Tylko po drugiej stronie ulicy debilowaci rodzice je wołali do siebie, kiedy wysiadło z gimbusa (w terenie zabudowanym). Chłopczyk zatrzymał się na masce ciężarówki, ale bez potrącenia, nic mu się nie stało. Za to kontrola pojazdu przez specjalną ekipę trwała kilka godzin. Rodzicom nikt nic nie zrobił, oprócz pouczenia, a kierowca przeżył horror, bo prawie zabił dziecko nie ze swojej winy. To jest chore.