Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content since 22.09.2017 in Posty

  1. 21 likes
    Także ten, ruszamy w dół po mapie i jest to ostatnia część wyjazdu po drodze zajeżdżamy do kolejnego punktu wyprawy który chcieliśmy zobaczyć: Gryfino - Krzywy Las: Lecimy dalej, co prawda nie planowaliśmy wstąpić ale z daleka było widać, więc: I dalej, tu szukaliśmy już konkretnego miejsca, ale niestety słabo się przygotowałem i okazało się że dojazdu brak: Miasto Pstrąże, chcieliśmy dojechać ale okazało się że położone jest na poligonie wojskowym czego nie wiedzieliśmy. Miejscowi mówili że do połowy odległości wjeżdżają bo mają tam pszczoły i przepustki na wjazd ale do samego miasta nigdy nie docierają. I jeszcze ta tabliczka: "ostre strzelanie wejście grozi śmiercią". - wjechaliśmy kawałek ale odpuściliśmy, piach pustkowie, trudno. Lecimy dalej, docieramy na kolejny kemping: http://plazaczocha.pl/index.html Miejscowość Leśna ul. Sucha. pół kilometra od zamku Czocha. Przyjeżdżamy: Warunki bez rewelacji ale w porównaniu do poprzedniego w Międzyzdrojach, cisza spokój, łazienki byle jakie ale cena połowę niższa, 28zł za dobę za wszystko. Teren już górzysty więc noce zimne ale dawaliśmy radę Co nas tam rozwaliło? - z pewnością zachody słońca, a na taki właśnie trafiliśmy rozbijając namiot: Po kręciliśmy się kilka dni po okolicy, odwiedziliśmy Wrocław gdzie czekała na nas przewodniczka - koleżanka Znajdujemy trochę krasnoludków: Trochę starego miasta: most z kłódkami, my nie przyczepiamy bo weźmie się w końcu załamie: W tym dniu ponownie uciekamy na nasz kemping. Następnego dnia lecimy już w stronę domu mieliśmy zajechać na tosta do @FALCON jednak się nie udało, prognozy pogodowe zapowiadały się nieciekawie. Więc na tosta będzie trzeba tam wrócić Ostatnie dwa dni to już powrót w stronę domu, zbieramy się i lecimy, po drodze trafiamy na kolejne punkty z listy: Kolorowe jeziorka (okazuje się że najlepiej trafić tu wiosną), jeziorko purpurowe: Jeziorko niebieskie, które jest niebieskie wiosną a w lecie robi się zielone: A jeziorka zielonego o tej porze roku nie ma bo wysycha, występuje tylko wiosną Lecimy dalej do Osówki: I dalej już autostradą robiąc postoje: Żonkę mi trochę już zaczęło prostować: Ale ok, w końcu to dużo kilometrów. Tego dnia docieramy w okolice Tomaszowa Mazowieckiego i śpimy nad zalewem w agroturystyce, mieliśmy dotrzeć ok 22:30, niestety docieramy ok północy ponieważ navitel wysłał nas leśną wąską i piaszczystą drogą która ciągnęła się ok 10 km a na końcu był zamknięty szlaban który jakoś między drzewami udało się minąć Następnego dnia trochę rozejrzeliśmy się po Tomaszowie odwiedzając skansen rzeki Pilicy i niebieskie źródełka które podobno występują tylko tutaj i w parku yellowstone: I cała na przód do domu (było to uzasadnione ponieważ tego dnia wieczorem wróciliśmy a następnego przeszły już te nawałnice które spowodowały te wszystkie wielki straty), jeszcze tylko obiadek: I szczęśliwie wracamy: Było jeszcze dużo rzeczy które mogliśmy zobaczyć ale tego nie zrobiliśmy, ale dzięki temu jest perspektywa na przyszłość myślę że w przyszłym roku wyjazd również będzie motocyklowy i będziemy chcieli po włóczyć się po Ukrainie, dotrzeć do Odessy, wrócić Rumunią. Czas operacyjny dwa tygodnie, a termin, pierwsza połowa sierpnia, więc jeśli ktoś ma podobny pomysł można by je połączyć. Na pewno napiszę coś w planowanych wojażach ale to bliżej terminu. Lewa dla wszystkich czytających, motocyklistów i podróżników szukających przygód!
  2. 20 likes
    Jak obiecałem, a ja zawsze dotrzymuję obietnicy, tak i zrobiłem, i specjalnie dla Ciebie @Dziadek przetłumaczyłem ten artykuł. Zapraszam jednak wszystkich chętnych. Za marzeniem na motocyklu (autor: @Katrina) Onliner.by Wszystko zaczęło się a może, to było moje przeznaczenie. Wpisuję w szukaczu „Koniec świata” przeglądam obrazy, linki i w jednej z nich pierwszy raz widzę dźwięczną nazwę Szykotan. Koniec świata — to przylądek, oficjalnie noszący taką geograficzną nazwę, znajduje się na wyspie Szykotan, południowo-kurylski rejon, obwód sachaliński. Wyspa należy do Rosji, co kwestionują Japończycy. Serce już wali w zawrotnym tempie, i w głowie tylko jedna myśl — „jadę tam!” Myśli aby przejechać bezgraniczną Rosję pojawiały się wcześniej, ale w tej chwili cel nabrał znaczenia, forme i nazwę. Szykotan tłumaczy się z języka ajnuskiego jako „Najlepsze miejsce” (w innych interpretacjach — „Duża osada”. Dotrzeć do go nie jest łatwo, a po to aby dostać się na samą wyspę, trzeba na dwa miesiące przed załatwić graniczne pozwolenie w Służbie Bezpieczeństwa Federalnego FR. Ale decyzja podjęta. Teraz — tylko do przodu! Droga do portu Wanino (10 000 km) zajęła mi 14 dni. Kontynentalne przygody zasługują na oddzielnie opowiadanie, ale po tych dwóch tygodniach mocno zmieniłam mą opinię o Rosji. Osławione rosyjskie drogi okazały się nie takie znowu i złe, chociaż i były odcinki bardzo nieprzyjemne. Bajkał jest ogromny i zachęca by zatrzymać się na dłużej. Spotkanie z tutejszym świtem — bezcenne. Miasta łączą w sobie współczesną architekturę i czar rosyjskiej prowincji. A jeszcze — ogrom. Wszystko tu pobudza wyobraźnię swoimi rozmiarami i przestrzenią, albo kopalnia Korkińska z niemowlęcymi-BiełAZami bądź wielka bezkresna tajga. Im bliżej końca kontynentu, tym większe nasycenie kolorów i jaskrawość piękna naturalnego. Ale nie można zapomnieć by zadzwonić do dyspozytora w pobliżu znaku „Lidoga” i powiadomić go, że się jedzie, inaczej twoje miejsce na promie mogą oddać komuś innemu, a łączności aż do samego portu już nie będzie. Na promie gra sowiecki hymn, pachnie starością a kompleksowe wyżywienie „cieszy” pełnością diety. Ale przez 18 godzin drogi stopniowo rośnie w duszy przedsmak nowych odkryć i wrażeń. Oto i Chołmsk. Wita mnie znak drogowy, informujący, że to „Najlepsze miasto, gdzie szczęśliwy jest człowiek”. Na Sachalinie spędziłam cztery dni, odwiedziłam muzeum krajoznawcze, dowiedziałam się wiele o historii wyspy, Ajnach, Niwcha, miejscowej faunie i florze, znalazłam ślady japońskiego dziedzictwa, spróbowałam gotowanych krabów i wykąpałam się w Morzu Ochockim. Ale Sachalin — nie jest punktem końcowym mojej drogi, a tylko krokiem ku Marzeniu i pora mi już udać się do bliskiej sercu wyspy Szykotan. Dlatego muszą spakować mego wiernego BMW do skrzyni i załadować na pokład statku „Igor Farkhutdinow” (nosi nazwę na cześć gubernatora obwodu sachalińskiego, który zginął w katastrofie helikoptera). W porównaniu z promem „Sachalin- 9” ten właśnie „Farik” (tak delikatnie nazywają miejscowi statek) jest o wiele bardziej komfortowy i współczesny. Prawie 30 godzin drogi, i oto już koła Henry'ego dotknęły szykockiej ziemi. Tu wszystkiego są dwie miejscowości — wsie Małokurylskie i Krabozawodskoje. Długość całej wyspy to 27 km, szerokość — od 5 do 13 km. Ludność — około 3000 osób. Do 1994 roku było tu prawie 8000 mieszkańców, ale bardzo wielu wyjechało po szykotańskim trzęsieniu ziemi i tsunami. Teraz na całej wyspie można zobaczyć tabliczki, ostrzegające o tym, że w przypadku tsunami trzeba uciekać na wzniesienia a budynki na górze są oznaczone jako sejsmiczne. Na wyspie znajduje się przetwórnia ryb, tutaj na dobry zarobek przyjeżdżają tymczasowi robotnicy, jest współczesny szpital, szkoła, urząd pocztowy, cerkiew, filia „Sbierbanku”, remiza, policja, kafejki i kilka sklepów. Mało, ale jest wszystko to, co potrzeba do życia. Stacji paliw nie znalazłam ale są ludzie, u których zawsze można kupić benzynę. Ceny, co prawda, nieludzkie, ale co poradzić —„północny współczynnik”. Wile pojazdów, konstrukcji, okrętów a nawet pomnik mówiący o odkryciu wyspy okrywa się rdzą i zapomnieniem, mocno kontrastując z otaczającym pięknem. Przejdźmy do najprzyjemniejszej i widowiskowej części podróży. Koniec świata. Jak często słyszymy to połączenie słów w codziennym życiu. A on istnieje, i droga do niego, oj jak bardzo niełatwa. Na Szykotanie asfalt obiecują położyć już ponad 10 lat, a na razie cała powierzchnia wyspy to szutrówki, kamienie, piasek, glina, dziury, kałuże, błoto i grząskie błotnisko. Droga na przylądek zajęła mi kilka godzin. Dotarłam na wskroś przemoczona od bryzy rzek, które wypadło przekroczyć, albo od potu, ale to nieważne. Przecież oto on, sam Koniec świata. Serce kołacze ale chcę milczeć i się zachwycać. Dałam radę, dojechałam. Wiecie, jestem bardzo rada, że droga na Koniec świata właśnie jest taka — całkiem nieprosta. Ona i powinna być taka — trudna, aby włożyć wysiłek do osiągnięcia celu. Potem był przylądek Niepokorny i latarnia morska Spanberg. Martin Spanberg — rosyjski żeglarz morski, który odkrył wyspę Szykotan. Latarnia morska zbudowana została przez Japończyków, wokolo wiele zardzewiałych części od jakichś morskich podzespołów, obok swobodnie pasą się dwa konie. Wszystkiego ich na wyspie trzy — jeden żyje w Małokurylskim i dwa tu. Przylądek Niepokorny stał się moim ukochanym. Tu można siedzieć w nieskończoność myśląc o sensie życia i wielkości Przyrody. Jeszcze na wyspie jest ogromna ilość zatok, pagórków i niewydeptanych przez turystów ścieżek. Szczególnie chcę wyróżnić przylądek Szykotanu w pobliżu Małokurylskiego. O zachodzie słońca rozpościera się stąd wspaniały widok. To prawdziwy wierzchołek świata. Pod tobą ścielą się obłoki, horyzont zalewa różowe światło, widać wulkan Tiatia na Kunaszyrze, i wierzę, że nawet widzę Japonię choćby kątem oka. Nie mogłam wyjechać nie spróbowawszy prawdziwej ikry pięciominutówki. Miejscowe dzieci zgodziły się zabrać mnie na ryby! Nadmuchujemy łódź, rozstawiamy krabołowki, zastawiamy sieci. W gruncie rzeczy na wszystko trzeba otrzymywać licencję ale łapaliśmy nie na przemysłową skalę, także będziemy uważać, aby miejscowa fauna nie ucierpiała zbyt mocno. Opływamy na wiosłach Koniec świata ze strony Oceanu Spokojnego. Zaczynają znosić nas fale, trzeba wracać. W czasie kiedy pływaliśmy, w krabołowku już wpadły dwa pierwsze kraby, a w sieciach są już cztery gorbusze! Dzieci wprawnie rozcinają rybom brzuchy, nas trzy dziewczyny z jajami! Otóż to powodzenie! Słona woda morska gotuje się na ognisku, następnie tam wrzucą ikrę, i wuala gotowa — słynna ikra pięciominutowa. Smaczniej w życiu nie jadłam! Soczysta, duża, nawet chleba do niej nie trzeba. Teraz przyszedł czas na kraby, których złapało się wiele. Po prostu je wrzucają do wody morskiej i gotują, aż one staną się pomarańczowo-czerwone. Smakołyk! Jeszcze gorbuszę upiekli w folii z przyprawami. Po prostu święto brzucha po szykotańsku. Doskonałe towarzystwo, wspaniali ludzie. W przedostatni dzień jedziemy na Czetyrkę — tak miejscowi nazywają górę Szykotanu, która ma wysokość 412 metrów. Jest najwyższa na wyspie. Wierzchołek góry cała okryty jest mgłą, ale ruiny wojskowych lokalizatorów w taką pogodę dają wrażenie tego, iż znalazłam się raptem w Stonehenge. Żegnam się niestety z Szykotanem. To moje miejsce mocy, moja święta wyspa. Kto wie, może kiedyś odwiedzę ją znów. Tłumaczenie własne.
  3. 12 likes
    Witam wszystkich! Dziękuję bardzo za tłumaczenie tego artykułu. To bardzo krótkie informacje na temat podróży. Było dużo więcej przygody;) I chcę iść znowu!
  4. 11 likes
    Niby: Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Sprawa dawno nieaktualna, ale słyszę głosy: "Pani skończy!", "Pani skończy!", a ja wielokrotna złota medalistka i championka w braku asertywności, odpowiadam stanowczym głosem " no dobra...". Wracam więc wspomnieniami do pięcioraczków motocyklowego entuzjazmu: Po pobycie nad Balatonem, gdzie spotkali uroczą fankę motocykli, aż z Alaski, rozdzielili się na dwie grupy: dzielna reporterka Marta Chaliburda wraz super dzielnym kierowcą Ireneusz Chaliburda powrócili do domu i stęsknionych córeczek, a druga grupa, których karuzela wzajemnych szaleństw nie mogła jeszcze się zatrzymać wkręciła się do sympatycznego Waldusia. I przez ten rozłam przestały spływać dalsze wieści. Walduś swój człowiek ugościł na bogato, nie wiem jak mu się udało ich potem wygonić z takiego dostatniego domu, ale jakoś sobie z nimi poradził. I powrócili podróżnicy na łono rodziny, powrócili do swych codziennych zajęć i cicho już siedzą i już selfi nie robią, a ja porzuciłam to niedochodowe zajęcie jakim jest korespondent do zadań specjalnych i mam wolne od tej fuchy pewnie, aż do wiosny 2018. Ja tylko dodam od siebie, że przenocowaliśmy i zostaliśmy ugoszczeni (jeszcze w piątkę) przez naszego forumowego Jarka i jego rodzinkę. Dzięki Jarek :-)
  5. 10 likes
    Nareszcie udało mi się zalogować na waszym forum Po wielu latach spełniłam swoje marzenie i wymieniłam męża na motocykl :P Jestem przeszcześliwą posiadaczką BMWf650gS 2003 r. Jeszcze bez żadnego doświadczenia ale przyszły sezon zapowiada się intensywnie i majestatycznie mam nadzieje że uda mi sie wkręcić do was na jakieś mniejsze bądź większe wyprawy Pozdrawiam
  6. 10 likes
    Nie jeden przed śmiercią chciałby zaliczyć :-)
  7. 9 likes
    a więc jadymy dalej z Białogardu ruszamy z zamiarem podróżowania blisko wybrzeża, a kierunek to Międzyzdroje Zatrzymujemy się na chwilę w Trzęsaczu, niby nie nastawialiśmy się że tam będziemy, ale skoro i tak przejeżdżaliśmy postanowiliśmy zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć: i lecimy dalej, przed Międzyzdrojami trafiamy na punkt widokowy więc również robimy postój: docierając na miejsce trafiamy na: http://www.campingmiedzyzdroje.eu/ W naszym wspólnym odczuciu, najdroższy i najgorszy ze wszystkich na jakie trafiliśmy. Cały teren odnieśliśmy wrażenie że jest po jakichś starych budynkach, wszędzie kamienie i jakby pozostałości fundamentów, kręcimy się i wreszcie znajdujemy miejsce trawiaste że tak powiem dwu osobowe. Łazienki w jakichś barakach, kuchenki z tego co pamiętam żadnej. Na miejscu pełno Niemców, którym widać wszystko jedno ile płacą i najzwyczajniej chyba również za co płacą, Polaków tam niewielu. Ale nic, rozbiliśmy się czas na żarcie: Tego dnia udało nam się skontaktować jeszcze z pewnym panem z Kamienia Pomorskiego do którego pojechaliśmy i dzięki jego uprzejmości mogliśmy zobaczyć dom bardzo podobny do tego który mamy zaprojektowany i czekamy na pozwolenie na budowę. Obydwa domy to ten sam projekt jednak inne zmiany zostały naniesione na naszym i na jego projekcie: Był weekend więc w najbliższych dniach postanowiliśmy poszwendać się tu i tam i po oglądać miejsce w którym jesteśmy. Co ciekawego zobaczyliśmy: Do tego jakaś plaża na której płaci się za wypożyczenie wszystkiego co się da, sporo złotówek, w sumie to widać że z nastawieniem na naszych zachodnich sąsiadów wszystko przygotowane: I jeszcze Aleja Gwiazd: Żonka znalazła coś dla siebie: A ja dla siebie: Sprawdzamy smak lokalnych lodów: i idziemy na molo: Z którego okiem aparatu postanowiłem się po rozglądać: no i właśnie, ostatnia fota podsunęła mi pewien plan Chwilę później zdobywamy statek: Robimy też wrogie przejęcie steru: kapitan okazuje się całkiem wporzo więc przejęcie jednak nie jest wrogie: Jeszcze rzut oka w stronę brzegu i okazuje się że pojawiła się tęcza: No cóż trzeba wracać do namiotu, żonka po drodze zdobywa jeńca który podobno zostaje najlepszym przyjacielem / przyjaciółką, nie mam pewności nie sprawdzałem, na imię jej "Wypłosia": A wieczorkiem przypomniałem sobie że @Pszemo wspomniał że będąc w tych rejonach każdy spragniony powinien napić się lokalnego browaru, postanowiłem zapobiegać odwodnieniu na zaś i połączyłem przyjemne z pożytecznym: przed wieczorkiem jeszcze szybkie płukanie naszych rzeczy i odkrywamy nową funkcję naszego BMW, jest to funkcja suszarki do ubrań:
  8. 8 likes
    Dojechałem do KRK, było super a kto nie był niech żałuje.
  9. 8 likes
    Już w domu. Dzięki za super imprezę!
  10. 8 likes
  11. 8 likes
    No popatrz, a jeździ tak samo albo i lepiej jak te wszystkie w ogłoszeniach co mają 30 tys km. Cud, normalnie
  12. 8 likes
    Z tego miejsca "lecim na szczecin", ale też nie tak od razu W pierwszej kolejności kierunek Łeba, lecimy a po drodze całkiem przypadkiem trafiamy na stolemy: Oczywiście najważniejsze żeby przybić żółwika: Po krótkim stopie lecimy dalej, niestety tego dnia również deszcz nas odprowadzał, trafiamy do Łeby, trochę zmoknięci więc pod wydmy podjeżdżamy melexem i mimo deszczu włazimy: Tego dnia jesteśmy umówieni z @Pszemo. Ustawiamy się w Koszalinie, ustawka idealna, na stację chyba BP jak pamiętam wjeżdżamy równocześnie. @Pszemo zabiera nas na wycieczkę do Kołobrzegu: Wieczorkiem walczymy przy grillu, a następnego dnia czas się zebrać i uciekać dalej: W tym miejscu jeszcze raz dziękuję za serdeczną gościnę Cdn.
  13. 8 likes
    No to lecimy nad wielką wodę. Po drodze szybka fota w Elblągu podczas postoju spowodowanego niedoborem kawy: i dalej w stronę morza, zatrzymujemy się na rybkę w Kątach Rybackich: I lecimy szukać campingu bo orientacje mamy ale nic wcześniej nie załatwialiśmy, docieramy do Sobieszewa, chociaż właściwie okazało się że obecnie jest to Gdańsk ul. Lazurowa, wydaje mi się że kiedyś było to Sobieszewo. Trafiamy na http://camping69.com/ Obydwoje twierdzimy że jeden z najlepszych na jakie trafiliśmy, cena podobna to tego na mazurach, z tym że jest kuchenka, darmowa łazienka i właściwie wszystko co może być potrzebne i recepcja 24h, naprawdę godny polecenia. Do tego numer również ciekawy Rozbijamy się gdzieś w rogu jak zawsze: i jest morze, już obydwoje chcieliśmy je w końcu zobaczyć: Jeszcze patrzę co można zobaczyć w okolicy przez oczko aparatu: O kurde piach się przykleił i w dodatku palec mi zarasta Trójmiasto odpuszczamy, w tym miejsce przez kilka dni zajmujemy się nic nierobieniem. Zrobiliśmy sobie jedynie wycieczkę pieszą do rezerwatu nad ujściem Wisły, gdzie przez lunetę można było zobaczyć foki
  14. 7 likes
    Bydgoski Dakar zakupiony i już w transporcie na południe Polski. Tak jaki mówił Los Terenos - w dokumentach widnieje Thomas, a facet - mimo historii ile na nim przejeździł - okazał się tygodniowym właścicielem Po oględzinach w świetle dziennym - twierdzę uroczyście wszem i wobec, że chyba zrobiłem dobry zakup. Pytanie - ile można go obniżyć? Nie należę do olbrzymów, dostaję prawie pełną stopą, ale te 2-3 cm by się przydało. No chyba, że nadrobię butem Pzdr
  15. 7 likes
    E tam zaraz zaje.... Sent from my SM-G950U using Tapatalk
  16. 7 likes
    Jak masz nową oponę i nie masz ciśnienia, to może wymień również dętkę. Czasem to pomaga Ride, eat, sleep, repeat!
  17. 7 likes
    Zapomnialem sie odmeldowac. Zdarzylem na Ranczo. Czerepach został kierownikiem domu kultury :-D z Tapatalka
  18. 7 likes
    My z Centrinką też już w domku.@Falcon@Jerry dzięki za super zlocik Wysłane z mojego GT-I9505 przy użyciu Tapatalka
  19. 6 likes
    Teraz wszyscy z całą uwagą pomagają czyścić łańcuch to i wątek nieco ostygł
  20. 6 likes
    Znam ten motocykl i Jarek tez go zna, a właściwie miał okazję kiedyś poznać To jest motocykl mojego kumpla Thomasa. Trzymał go u mnie w garażu. Kilka lat temu zaraz po zakupie motek był w serwisie u Jarka. Potem zrobił naprawdę niewiele kilometrów. Raz był ze mną na Podlasiu, gdzie zaliczył małą glebę na prawą stronę i później odłamał się jeszcze pampers (teraz założona jest nówka osłona z Touratecha). Zdjęcia w większości robione przez Thomasa kamerą na kasku więc głównie ja jestem na fotkach. Poza tym wyjazdem kilka razy polatał ze mną wkoło komina i to wszystko. Thomas czaił się ze sprzedażą już jakiś czas, nie miał czasu na jazdę, motek cały czas stał w garażu. Myślę, że od jakiś 2-3 lat kompletnie nie używany. W sobotę do mnie zadzwonił i powiedział, że opchnął go handlarzowi. Mówił, że jak jechał do niego to wyrzygały obie przednie lagi (uszczelniacze puściły). Guma na manetkach też zrobiła się jakaś dziwna, miękka, kleista. Czyli pewnie trzeba zwrócić uwagę na wszystkie gumowe elementy oraz na ewentualną rdzę. Opis w ogłoszeniu mocno zachęcający do zakupu: "Lakier ładny systematycznie myty i woskowany. " Ta guma chyba od wosku zmurszała ps. Uwielbiam handlarzy
  21. 6 likes
    Pewnie jechał ale zawrócił Tylko skromność nie pozwala nam otwarcie powiedzieć że jesteśmy najlepsi
  22. 6 likes
    Melduje i ja swoje przybycie dziekuje organizatorom za super zlocik i wszystkim przybyłym za super towarzystwo !!!
  23. 6 likes
    I jeszcze my, jeszcze my. W domu od ok. 18:00. Pół drogi upłynęło sielankowo na badaniu głębokości i konsystencji piachu, podróżach polami (dosłownie) i tym podobnych ekscesach (dziękuję towarzyszom, że ... towarzyszyli do końca mimo niedogodności ) Nastrój na drugą połowę nieco zepsuł pan "2 promile ale co tam pojadę se po następną flaszkę skuterem" ale, szukamy pozytywów - gość będzie żył i nawet chodził mimo że nie wyglądało to wesoło :/ W każdym razie - meldujemy szczęśliwy powrót
  24. 6 likes
    Dotarłem i ja.Było bosssssko.Dzięki.
  25. 6 likes
    A więc skoro już podobno wszystko hula, uzupełniłem foty w poprzednich postach i czas napisać coś więcej. A więc dotarliśmy do miejscowości Bystry koło Giżycka w terminie zlotu na twierdzy Boyen który postanowiliśmy ominąć dlatego mieszkaliśmy obok. Po piątkowym deszczu który nas odprowadził cały weekend był piękny więc bez zawahania postanowiliśmy się ruszyć, słuchając naszego navitela. W sobotę zrobiliśmy lot na Stańczyki nie sprawdzając wcześniej trasy tylko słuchając nawigacji i było tak: I dotarli do wiaduktów: Jeszcze szybkie sprawdzenie okiem aparatu czy wyjazd się podoba: Stwierdzam, hm na pewno się podoba I przyszedł czas wracać, po drodze natrafiamy na miejscowość o pięknej nazwie więc szybka fota: i lecimy dalej, po drodze jeszcze jedno miejsce: i na tym ten dzień kończymy Przychodzi niedziela i plan: Mamerki + wilczy szaniec. A więc mamerki, moim zdaniem mocno komercyjne miejsce, dość droga wejściówka i tak naprawdę dwa bukry, jakaś imitacja ubota i wieża widokowa. Odczucia średnie. Jak się okazało ciekawsze bunkry były po drugiej stronie gdzie wstęp był właściwie wolny. A tak to wyglądało: Plus bunkry do których wejście było wolne: I lecimy dalej na wilczy szaniec, to miejsce uważam dużo ciekawsze. Oczywiście jest to moje odczucie, a w każdym z tych miejsc byłem po raz pierwszy. Szkoda że wilczy szaniec niestety odczuwa mijający czas, obecnie nie ma już wejścia do żadnego z bunkrów, wszystkie powoli się rozkładają, ale z drugiej strony można zobaczyć naturalne pozostałości, odczucia świetne. Pierwsza fota już na wejściu bo jakbym mógł nie zrobić sobie foty z pojazdem, działem lub karabinem: I idziemy oglądać: przy robieniu powyższej foty w oddali było słychać głos dziecka: "mamo a prawda że tam nie wolno wchodzić?" ok ok wiem, nie wolno, nie zauważyłem napisu Zainteresowanie mojej żonki bunkrami wyglądało tak że w pewnym momencie słyszę: "patrz a ja chcę zdjęcie tutaj" patrzę no i ok robię, najciekawsza rzecz którą zobaczyła na wilczym szańcu: Później wracamy, jeszcze wieczorny spacer po Giżycku: A następnego dnia uciekamy nad naszą polską wielką wodę
  26. 5 likes
    Póki nie miałem - też mówiłem "po co mi daszek". Teraz nie wyobrażam sobie kasku bez. Na czarnym ma jedną, za to nie do przecenienia zaletę - jedziesz sobie popołudniem, na zachód, słońce coraz niżej, no i przychodzi moment że słońce chce ci wypalić oczy. Żadna blenda czy ciemna szyba wtedy nic nie daje. A daszkiem sobie to słońce po prostu zasłonisz lekkim skinieniem głowy. Tylko tyle i aż tyle. Oczywiście ma też wady. Przy wyższych prędkościach i niedobranej wysokości szyby do wzrostu jeźdźca potrafi powodować szarpanie głową, a nawet jeśli nie - to daszek wpada w wibracje co bywa dość uciążliwe. Ja nie jeżdżę z takimi prędkościami prawie wcale więc dla mnie ta wada praktycznie nie istnieje.
  27. 5 likes
    . Wysłane z mojego S60 przy użyciu Tapatalka
  28. 5 likes
    Spamerka mię opuściła, więc sam se temat podbiję Na białasie zrobiłem już jakieś 120 km i muszę napisać że... nie rozpadł się, nie wybuchł, nic nie wyciekło... Jeździ jak oba nasze (no, ciszej - opony nie wyją) nie ściąga, nie telepie kierownicą, hamuje, skręca, świeci, trąbi. Jak ktoś chce szlachetniejsze pochodzenie i ładniejsze cyferki na wyświetlaczu przebiegu i jest gotów za to odpowiednio dopłacić - to mogę sprzedać swojego "niemca" a tego sobie zostawię, bo śmiem twierdzić że to praktycznie to samo
  29. 5 likes
  30. 5 likes
    Falkon nie chciwa człowieka
  31. 5 likes
  32. 5 likes
  33. 5 likes
    Może mieć i 150 motocykli, ale jeśli nie miał F650GS to niewiele pomoże jeśli chodzi zwrócenie o uwagi na przypadłości F650GS
  34. 5 likes
    Bagażnik wystrugałem se taki ło, bo ceny kilku rurek z swmotech czy innych tam takich mnie zniechęciły . Uchwyty ze stalowej blachy 4 mm, płyta z amelinum. Przeżył już bez najmniejszych problemów kilkanaście tysi km w różnych terebejach z bagażem. . Jak chcesz mogę wystrugać uchwyty pod płytę, albo całość , chociaż akurat samą płytę lepiej chyba kupić jakąś używkę i pod nią zrobić uchwyty bo ta moja niema znaczka touratech. Nie mniej jednak spełnia zadanie w 100% Trochę może to nie wykończone, ale popełniłem to na dzień czy dwa przed jakimś wyjazdem, prysnąłem sprajem o tak już zostało a załadowane toto wygląda tak, tylko tutaj jest płyta szersza, która wygląda jak statecznik poziomy Boeinga, ale chodziło mi o to żeby torba zbytnio na wydech nie zwisała
  35. 5 likes
    Jedz Polskim Busem Wysłane z garażu
  36. 5 likes
    Jak to kto? Wiadomo - Falcon! On tak potrafi z wieczora na rano nagle zaniemóc
  37. 5 likes
    Przeczytałem 2 Razy będąc po kilku (b) [emoji481] ale poświęcę się jeszcze raz... Przeczytam to jutro :-D
  38. 5 likes
    Ona pewnie też się bała, ale co zrobić, jak się powiedziało A wypadałoby, choćby z płaczem, powiedzieć Z.
  39. 5 likes
    Żeby rozładować to napięcie posłuchajcie
  40. 5 likes
    MB 208D tzw kaczka. Dostałem po pożarze i tak żeźbię w wolnej chwili ... I: silnik już odpala, sprzęt zaczął jeździć, blacharsko też już ok, maluję się. Jeszcze tylko poskładać siedzenia, konsolę, sprzedać i...... chyba zmienię motocykl
  41. 4 likes
    Za każdą usterkę. A diagności się czepiać nie będą, bo za duża konkurencja jest , a działają lokalnie więc wieści o złym diagnoście rozeszły by się szybko.
  42. 4 likes
    Spod Wawy to patrząc na mapę wychodzi jakiś Radom Witaj. Ride, eat, sleep, repeat!
  43. 4 likes
    Chce chłop boxera to mu nie ciśnijmy jakimś cherlawym twinem. Nie wiem kto ci nagadał o tym adv, ale mam nadzieję że wiesz czym on się różni od "zwykłego"? Jeśli wiesz - to zadaj sobie pytanie czy ci tego potrzeba ZA CENĘ (tak, wiem, skrzywiony jestem, co poradzę) sporo wyższej wagi. To w zwykłej wersji już waży, a co dopiero adv... Ten 1100 arkhama jest ciekawy ze względu na bodykit ale... za 2 dychy wzdychając do boxera polowałbym już raczej na 1200 jednak.
  44. 4 likes
    Nie ma. Dwumasy i PDF też nie:)
  45. 4 likes
    Raby co ty masz za problem?
  46. 4 likes
    no dobra - Dakar został zakupiony! Los Terenos miał rację - to jest ten sam egzemplarz o którym pisał. Magik, który był ze mną od razu stwierdził, że był strzał z lewej strony, do czego handlarz się oczywiście nie przyznał, ale poza tym - moto w bardzo dobrym stanie. W przyszłym tygodniu będę wiedział więcej jak wstawię go do garażu. Pozdrawiam - nowy użytkownik
  47. 4 likes
    W języku fachowym można powiedzieć, że jest jak dobry odkurzacz, opona ma bardzo dobry ciąg..."ciągnie... aż łzy lecą" A motocykl nadal na sprzedaż
  48. 4 likes
    to tu też się odmelduję, a co, w końcu to wątek założony z mojego powodu
  49. 4 likes
    Bez sensu, przedmiesiączkowe pisze się razem, a nie rozdzielnie
  50. 4 likes
    A wyroby hutnicze mogo być?