Skocz do zawartości

Recommended Posts

Przygotowania idą pełną parą, motocykle naszykowane, pakowanie w toku. A w tzw. międzyczasie:

227d19b80826.jpg

Listy tej treści zostały wysłane do towarzystw ubezpieczeniowych z którymi współpracuje Unilink. Ponieważ jest to duża, ogólnopolska multiagencja na odzew nie trzeba było czekać długo. Hestia, Allianz i prawdopodobnie Link4 (być może inni też) dołożą po złotówce do każdego "nawiniętego" kilometra, a cel szczytny ! Trzymajcie kciuki. No i zaglądajcie czasem tutaj :)

Ciąg dalszy nastąpi...

Edytowane przez Piotreo
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fajnie - nabijasz kilometry, a kasy przybywa. Good luck, Mr. Piotreo.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No i wróciłem. Cały, choć ze skręconą nogą ( o tym później) ale umordowany i szczęśliwy. Chciało by się krzyczeć, LUDZIE SIADAJTA NA MOTOCYKLE I JEŹDZIJTA. Gdzie się da i ile się da. Świat jest piękny !!!

Ale po kolei...

Ruszyliśmy w czwartek 26-go kwietnia w okolicach 16tej. Cel: okolice Kindberg w Austrii, u rodziny Kolegi.

Jedziemy we dwoje, droga w miarę spokojna, w okolicach Piotrkowa T. złapała Nas koszmarna ulewa i wichura. Przerwa, herbata i w drogę. Wieczorkiem dojechaliśmy do Mszany, gdzie był pierwszy nocleg (Leśne Runo). Całkiem przyzwoicie. Rano w drogę.

Dotarliśmy do Mikulova. Tam zbieramy po drodze ludzi z Bielska, Szczecina i Gorzowa. Jestesmy w komplecie.

6e1fde7f30b2.jpg

 

a02e9cfa34fa.jpg

Już w 6 maszyn grzejemy do Austrii. Po południu docieramy do Kindberg. Urocza alpejska wioska, nocujemy w gospodarstwie rolniczym.

b91dbba270a6.jpg

94ef44367c11.jpg

Wieczorkiem kolacyjka w "wiejskim stylu"...

83b1cff04477.jpg

Rano śniadanko i smarowanie łańcucha, mamy polatać po okolicznych górkach.

Patrzę, a tu niespodzianka (pierwsza dzisiaj)...

9a2a45a8a890.jpg

O żesz Ty w mordę :(  Po krótkiej dyskusji (jednak gwóźdź nie sterczał, ale nawet był dociskany) decydujemy nie ruszać ścierwa. I było OK. Przejechałem całą wyprawę z "goździkiem".

W trakcie smarowania przetaczałem motocykl, źle musiałem chyba ustawić nóżkę na trawie. Generalnie nie z tego, ni z owego maszyna poleciała na bok. Tak nieszczęśliwie upadła że owiewka uderzyła w betonową ścianę, wyłamyjąc czachę i szyby (wiem, wiem - nikt nie uwierzy, że to parkingówka :) ) . Załamka...

Po jakiejś godzince dłubania, klejenia taśmą, trytykowania, kombinowania, modzenia itp, itd. Coś tam zdziałaliśmy (przy pomocy kawałka widelca i dwoździków):

c1c786e4867c.jpg

 

c22cd8a5a62f.jpg

b41e0a3d2a96.jpg

Ostatecznie mój "Weasel" (czyli łasica, bo to małe gówienko prawie wszędzie wjedzie), zyskał adwenczerowego stajla :) . Starczyło na całą wyprawę (nalepki tylko szkoda, przykro mi KaeSie - pójdzie do kosza razem z popękaną owiewką):

95d8ce2b56c2.jpg

Ruszamy polatać po "górkach" ;)

6de61a88f636.jpg

6808fd0cfc8f.jpg

Szybka kawusia w MariaZell (ichniejsze sanktuarium). I pomału lecimy do domku na obiad.

41590cf75d6f.jpg

6d52e9e500fc.jpg

Po obiadku pakowanie i w drogę. Dalej przez Austrię, Słowenię i do Chorwacji. Nocleg w Varażdin.

Rano ruszamy w kierunku BiH. Po drodze niespodzianka, uroczysta msza w Chorwacji. Postaliśmy i popatrzyliśmy, a potem po cichu wsiedliśmy na motki i odjechaliśmy...

a9f26d9f0022.jpg

Wjeżdzamy do Bośni i Hercegoviny. Zaczyna być coraz ciekawiej:

75cf623ada2e.jpg

de1fd8954148.jpg

Docieramy do miejscowości Livno. Nocujemy w hotelu "Park". Hotel, jak hotel (trochę biedny) ale pierwszy raz mamy taki garaż :) Po opuszczonej dyskotece. Zamykany na kłódkę, a jakże...

2e7dc34d4706.jpg

 

 

 

CDN (zaraz, wrzucę kolejne fotki. Cierpliwości)...

Edytowane przez Piotreo
  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mała dygresja : Jeszcze zanim dotarliśmy do Livna po drodze, na autrostradzie taka sytuacja: 

6d03fb9e76f6.jpg

Okazało się, że... odbywał się amatorski wyścig kolarski. Częściowo po autostradzie :)  Po jakiejś pół godzinie postoju w słońcu zdecydowaliśmy się zjechać w boczne drogi.

Tak więc rano z Livna ruszamy w stronę Czarnogóry. Drogi coraz bardziej kręte, widoki coraz piekniejsze:

ce5d77d8b1a4.jpg

071bc158acbd.jpg

 

Oczywiście nie zapomnieliśmy o popołudniowej kawie :) Kafejka przy stacji paliw pełna palaczy, zażyczyliśmy sobię kaffkę na zewnątrz. Voila ;)

d8b73ab6c711.jpg

Docieramy w końcu do Kotoru w Czarnogórze. Kraj, który najbardziej mi się podobał w trakcie Naszej wyprawy:

f3cb04a30369.jpg

0f33f1259d37.jpg

 

93e3a655d28d.jpg

Idziemy spać. Następnego dnia ruszamy na "agrafki" Kotoru i dalej w stronę gór Durmitor. 

c6688eea41af.jpg

Drogi kręte jak makaron. A widoki, cóż - sami zobaczcie :) 

d8f1db1ee0c9.jpg

3d0eaf95303e.jpg

739c2a7eb124.jpg

I Wasz "hero"... :)

6eeec3d277e5.jpg

 

Lecimy w stronę Durmitoru. Jakiś postój po drodze i obowiązkowy "food porn" :) 

90d26ecde88a.jpg

a73c7342dc6c.jpg

Porcja nie do przejedzenia. No i pycha !

Docieramy w okolice Narodowego Parku Durmitor. Cóż, widoki zapierające dech w piersiach. 

Jesli kiedykolwiek, ktokolwiek zaproponuje Wam wyjazd w tamtą stronę. RZUĆCIE WSZYSTKO I JEDŹCIE. WARTO !!!

2a30fc4d6783.jpg

df32d4aa9f16.jpg

351231351822.jpg

13f40d80ecbc.jpg

Okazało się, że droga jest nieprzejezdna (zresztą nie tylko my tak mieliśmy w tym czasie).

2ff1320b959a.jpg

Nawrotka i zatrzymujemy się po drodze w Eko Sielo Durmitor. Cudna agroturystyka (?), klimatycznie położona. Przepyszne i tanie żarcie. Z tego co wiem, miejsce oblegane.

17afbd25fbc1.jpg

Decydujemy się na nocleg. Zanim podali kolację, zrzuciłem bagaże i hop w teren (wiem, wiem - park narodowy, ale wybaczcie ekolodzy wszelkiej maści, nie mogłem się powstrzymać)...

0d90d3552597.jpg

Dla takich chwil warto żyć :) Jak to chłopaki stwierdzili po moim powrocie - widać było szczęście na mojej gębie...

Kolacja i spanko:

1ddd38ffda9d.jpg

Spałem w domku KTM (najbliżej drogi). Obok, domek oblepiony wlepkami. Nasza na samym dole ( Aaa, i Doodek tam był ;) ) :

0710806acd20.jpg

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Piotreo
  • Like 13

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Byłem na majowce w środę rownież nie przejechałem ,okrążyłem od drugiej strony koło kanionu. W eko selo miły gość i dobre jedzenie. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rano lecimy w stronę Żabljaka. Dróżki wąskie i kręte. Na jednej z nich, na piachu miałem uślizg tylnego koła. Instynktownie podparłem się lewą nogą, którą wygieło w drugą stronę. Żeby nie buty (Falco Avantur), chyba wróciłbym w gipsie. Do dzisiaj kuleję...

8de2febb0b82.jpg

Docieramy do Żabljaka i jedziemy dalej w dolinę rzeki Tary... (most pewnie Wam znany) :

f4dbae8b5c59.jpg

Przejażdzka wzdłuż rzeki. Kierujemy się w stronę Sarajewa.

W deszczu wjeżdzamy do miasta. Przemoczeni docieramy do hotelu (hotel Bosnia, przywoity z parkingiem zamykanym). Nie miałem siły na wieczorny spacer. Idę spać. Dopiero rano rundka po okolicy.

120e0a695353.jpg

Po śniadaniu jedziemy zobaczyć Aleję Snajperów (słynną ulicę śmierci w oblężonym mieście)

afd666f5bccd.jpg

Z Sarajewa jedziemy do Srebrenicy. Kolejne miejsce gdzie zginęło niepotrzebnie wielu ludzi. Wszyscy jesteśmy przygnębieni:

40c739bf6532.jpg

Zamordowano tam w okolicznych lasach 8372 osoby. Straszne :( 

9e6822f566da.jpg

Z Srebrenicy kierujemy się pomału w stronę granicy z Serbią. Taki postój na popas przy drodze...

ec9aecf98dc9.jpg

Pod wieczór docieramy do miejscowości Valjevo. Nocleg w hotelu Grand, który czasy świetności miał dawno za sobą...

f153baf15932.jpg

Kolacja i spacerek po okolicy:

81d368635500.jpg

 

393016a6910c.jpg

Lulu. A rano cięgiem w stronę Wegier i okolic Budapesztu.

Już na Węgrzech lunch w miejcowości Kecsem (czy jakoś tak).

171a4c54f4c6.jpg

Po obiadku lecimy w stronę Budapesztu. Korki na obwodnicy, nie wjeżdzamy do miasta, tylko szukamy miejsca w jakimś sensownym motelu.

W okolicach Vac, znaleźlismy miejscówkę nad samym Dunajem. Hotel Camelot.

Pożegnalna kolacja w pięknych okolicznościach przyrody:

893eb7b36352.jpg

901c2af4633d.jpg

W sobotę rano nasze drogi się rozdzielają. Ruszam samotnie w stronę Warszawy. Po 750 km, wiaderku kawy. tysiącach samochodów stojących w korkach docieram do domu. Zmęczony, ale z bananem na gębie.

I żyli długo i szczęśliwie ;) 

K-O-N-I-E-C

ps. Wkrótce epilog i podsumowanie

 

 

 

 

Edytowane przez Piotreo
  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, artex napisał:

Z tym tłumikiem coś zrobiłeś?

No cośtam zrobiłem. Kiedyśtam ;)

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Epilog:

W 6 motocykli przejechaliśmy ponad 4200 km. Trasa wiodła z Polski przez Czechy, Austrię, Słowenię, Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, Czarnogórę, Serbię, Węgry, Słowację i Polskę.

Dzięki przejechanym kilometrom zebraliśmy ponad 25.000 złotych na rzecz Fundacji Ratownictwa Motocyklowego (więcej info tutaj https://www.unilink.pl/otworz_strone/uniblog-motomajowka-2018-z-unilink-relacja). Obyśmy nie musieli z tego korzystać...

I na koniec: Bartek, Krzysztof, Marek, Michał i Robert - BARDZO, BARDZO DZIĘKUJĘ ZA SUPER PRZYGODĘ :) Było zajebiście ! 

a34505c8b55c.jpg

 

 

Edytowane przez Piotreo
  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 7.05.2018 o 10:02, Piotreo napisał:

(nalepki tylko szkoda, przykro mi KaeSie - pójdzie do kosza razem z popękaną owiewką):

Nie szanujesz? Więcej nie dostaniesz :default_cool:

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czy o tej porze roku cykady już nadają? Nigdy więcej nie pojadę na Bałkany w porze cykadowej; byłem kiedyś i prawie 2 tygodnie przez nie nie spałem. Za to szczerze pokochałem subtelne polskie świerszcze.

Oby kostka nie dokuczała, bo wiesz, w tym wieku (ekhem!) to już nie tak jak kiedyś, gdy miałeś otwarte złamanie nogi a na drugi dzień już szedłeś na WF. Ja ze 2 lata temu wdepnąłem w dziurę wykopaną przez psa na trawniku (dzięki, Koda!) i kostka do tej pory daje o sobie znać, kiedy tylko ma się zmienić pogoda albo rząd chce podnieść podatki. A tak na serio, to bierz czarci pazur i może będzie dobrze! 

Fajna wyprawa, szczytny cel - o to chodzi.

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

PKP :default_icon_beer:

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Piotreo, a na ile koledzy z branży wycenili skręconą kostkę? Szkoda całkowita? Starczy na nowego GS-a czy będziesz musiał coś dorzucić z własnej kieszeni?

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bodku, jak dla mnie to słaby temat do żartów, tym bardziej że boląca noga wciąż dokucza.

A odpowiadając na Twoje pytanie: NIE, nie zgłaszałem szkody. Nie będzie zatem żadnej kasy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 minut temu, Piotreo napisał:

boląca noga wciąż dokucza

Będzie padać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Piotreo idzie do ortopedzia, bo pewno ścięgna ponadrywane i samo się nie naprawi. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 godziny temu, Piotreo napisał:

boląca noga wciąż dokucza.

Czy zna ktoś może ból, który nie boli? ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

max 1-2% uszczerbku także szału nie ma i sie nie opłaca :default_icon_mrgreen:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
17 godzin temu, Pszemo napisał:

Piotreo idzie do ortopedzia, bo pewno ścięgna ponadrywane i samo się nie naprawi. 

Wiem Przemo, na jutro jestem umówiony. Okaże się.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×