Skocz do zawartości
trolik

поездка b Памир - czyli opowieść o tym, jak Gienia, Efcia i Słoń Dominik Pamir zdobywali

Recommended Posts

Fajnie, że ktoś to czyta :-)
pozdrawiam trolik
Dawaj. Czyta się bardzo przyjemnie. Dla tych co nie lubią czytać wklej proszę też ze 2 zdjęcia ;)

Ride, eat, sleep, repeat!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dawaj. Ogląda  się bardzo przyjemnie. Dla tych co byli wklej proszę też z  200 zdjęć. Dalej, dalej ;)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Małe sprostowanie odnośnie milicji i głównych argumentów :) Oni tą Toyotę też zatrzymali ale po kilku sekundach puścili wolno. I to ich zgubiło :) W tej sytuacji nie mieli już szans jak tylko zrozumieć, że "Polacy nie zapłacą i że Polacy nigy nie płacą".
Poniżej wynik rezonansu kolana :D:

USZKODZENIA STAWU KOLANOWEGO LEWEGO:
1. USZKODZENIE WIĘZADŁA POBOCZNEGO PISZCZELOWEGO (ZERWANIE 80%-90% WŁÓKIEN) MCL
2. CZĘŚCIOWE USZKODZENIE WIĘZADŁA KRZYŻOWEGO ACL
3. USZKODZENIE ŁĄKOTKI PRZYŚRODKOWEJ - USZKODZENIE II STOPNIA


Oj bolało, bolało... Tomcio stwierdził, że jęcząc przypominam rannego Bogusława Lindę w Psach. Było boleśnie ale wesoło :D

Edytowane przez Rademenes
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Myśleliście, że walką roku w MMA było spotkanie Habib vs McGregor??? Albo Rodriquez vs Korean Zombie?? Nic z tych rzeczy!!!

Mama-Wojowniczka toczy właśnie walkę roku z wrednym skorupiakiem!! W pierwszej rundzie Mama-Wojowniczka zaliczyła ciężki knock-down (powikłania w trakcie radioterapii). Narożnik (czyli lekarze) i fani (czyli rodzina) już zrezygnowani spuścili głowy, ale Mama-Wojowniczka podniosła się z desek na miękkich nogach...Ma szczękę z tytanu!!! (raczej tyłek, bo to rak odbytnicy :-)). Na szczęście Najwyższy Sędzia ogłosił przerwę, w trakcie której narożnik postawił Mamę-Wojowniczkę na nogi, a fani zmotywowali ją do dalszej walki! Dzisiaj rozpoczęła się druga runda, czyli dokończenie radioterapii. Mama-Wojowniczka weszła do klatki z groźną miną i w pełnym skupieniu-przecież to walka o wysoką stawkę!! Trzymajcie za Nią kciuki!!

 

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
29 minut temu, trolik napisał:

Myśleliście, że walką roku w MMA było spotkanie Habib vs McGregor??? Albo Rodriquez vs Korean Zombie?? Nic z tych rzeczy!!!

Mama-Wojowniczka toczy właśnie walkę roku z wrednym skorupiakiem!! W pierwszej rundzie Mama-Wojowniczka zaliczyła ciężki knock-down (powikłania w trakcie radioterapii). Narożnik (czyli lekarze) i fani (czyli rodzina) już zrezygnowani spuścili głowy, ale Mama-Wojowniczka podniosła się z desek na miękkich nogach...Ma szczękę z tytanu!!! (raczej tyłek, bo to rak odbytnicy :-)). Na szczęście Najwyższy Sędzia ogłosił przerwę, w trakcie której narożnik postawił Mamę-Wojowniczkę na nogi, a fani zmotywowali ją do dalszej walki! Dzisiaj rozpoczęła się druga runda, czyli dokończenie radioterapii. Mama-Wojowniczka weszła do klatki z groźną miną i w pełnym skupieniu-przecież to walka o wysoką stawkę!! Trzymajcie za Nią kciuki!!

 

Trzymam kciuki!

Pamiętajcie że to "tylko" skorupiak a nie "aż" skorupiak !

Ja wierzę że powali go na dechy !

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rano obudziliśmy się wcześnie-Radzio z bólu, a my z ciekawości: czy jego noga już odpadła czy jeszcze się trzyma???:-) Okazało się, że kolano dało radę i nawet zeszła opuchlizna. Z chodzeniem były problemy, ale po obwiązaniu jakąś szmatą Radzio dał radę wsiąść na Słonia Dominika. Tu muszę ponarzekać na słonia: jak można było zrobić motocykl bez półsprzęgła?? Ledwo dałem radę wyjechać z krzaczorów, (Radzio stał obok i trząsł się z nerwów że mu rozbiję motor), bo nie dało się operować sprzęgłem..Do tego Radzio miał ustawiony tylny zawias na max miękkość i nie było hamowania....brrrr, dobrze, że to było tylko kilkadziesiąt metrów...

Celem dzisiejszej podróży było przekroczenie granicy w Talas/Taraz i nocleg gdzieś za miastem. Kirgistan znowu nas zaskoczył pięknymi widokami-przekroczyliśmy dwie przełęcze ponad 3200 metrów, przejeżdżaliśmy przez Bieszczady, przez Tatry, zaliczyliśmy szwajcarskie serpentyny i objechaliśmy Morskie Oko w skali 1000 do jednego...

Radzio miał mały problem z goglami-były one do połowy wypełnione łzami z bólu...mówił, że jako tako dawał rade z redukcją, ale wbijanie wyższych biegów wymagało psychicznego przygotowania na ból....Gdzieś po drodze chłopaki kupili bandaż elastyczny i można było porządnie oplątać chorą nóżkę :-).

A to jest kirgiskie Morskie oko, czyli jezioro Toktogul

x7tumyZwynRrDjoAnC98M5GubC16i0VhA7T4q1SA

8XbMb4Xd4r_pOy-DHboAyhHFkVsoOp7PKdJJHM1W

Z relacji Piasta pamiętam Głowę Lenina (Bez Pianina :-)) na elektrowni wodnej przez Talas. Ja też chciałem mieć takie zdjęcie i - voila!!

Z3J_jhIZWE52PPFBhMkd7K7lq_uRvC7mGpXZf8Vi

Jedna z przełęczy-było tam cholerrrrnie zimno!:-)

m3MCMbSwBI6GkomfR1EIDy_iPtbsMjC-KQyJv50R

Stan naszych opon zaczynał nas trochę martwić. Miałem wrażenie, że ciężko będzie dojechać do domu i coś trzeba będzie wymyślić po drodze. Wojtka opona (na zdjęciu) była jeszcze w całkiem dobrym stanie. Nasze wyglądały znacznie gorzej

Z0msFXUy6sA97lvRqVR5ce5SEsxJ_TjnihvRdkro

Kurde lubię spać na stepie. Dlatego nie mam nic przeciwko telepaniu się przez Kazachstan. Kilka dni gotowania jajek i nudy, ale rekompensowane jest to pięknymi widokami z miliongwiazdkowego hotelu. W tym dniu co prawda nocleg wypadł nam w krzaczorach, ale tez było przyjemnie :-)

 uCMyZ2ftNC_6jKyqLN1uZOG-OmrJNH-ivQ5tI97t

uwSoakbnp9TxehVpLEWTBcBNsVwPUOxcsQn5PZlo

KAWA.

Jakieś 4 dni temu skończyła nam się kawa naturalna (czyli sypana) i nigdzie nie mogliśmy jej kupić. Psuło to całą koncepcję biwakowania, bo jednym z rytuałów było poranne siedzenie na krzesełkach z kawą w reku i podziwianie widoków. Bez kawy było do dupy!!. Radzio znosił to szczególnie źle, łaził wku...ny rano, a w trakcie dnia zaglądał w mysie dziury żeby tylko znaleźć okruchy sypanej kawy. NIC!!! NIGDZIE!!! W całym Kirgistanie i całym Kazachstanie nie było sypanej kawy!!!  Mógłbym zostać tam jeszcze z tysiąc lat wśród tych pięknych widoków, ale brak kawy dyskwalifikował taki pobyt. Trza wracać do domu na kawę!!!

 

 

 

 

23 minuty temu, Ghost napisał:

Trzymam kciuki!

Pamiętajcie że to "tylko" skorupiak a nie "aż" skorupiak !

Ja wierzę że powali go na dechy !

DZIEKI!!

Edytowane przez trolik
  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Powrotna jazda przez Kazachstan oprócz standardowej nudy i bólu dupy wyróżniała się jednym wielkim plusem-temperatura wynosiła przepiękne 27 stopni!! Minusem tego dnia z kolei był czołowy wiatr, który po kilku godzinach jazdy zaczął być naprawdę męczący. Po przebudzeniu w miarę szybko się zebraliśmy (nie ma kawy-nie ma pier...nia o bzdetach...:-)) i wio do przodu! Udało nam się zrobić 950 km bez większych niespodzianek, może z wyjątkiem dwóch...Pierwsza była taka, że przez własną głupotę o mało się nie zabiłem. Skręcając w lewo na stację benzynową nie spojrzałem w lusterko (nie mogłem spojrzeć, bo go nie było-zgubiłem po jakimś kreszu), i kiedy rozpoczynałem manewr poczułem tylko pęd powietrza od wyprzedzającego mnie samochodu, który wykonywał ten manewr na pasie przeznaczonym do skrętu w lewo...Na drżących nogach zlazłem z maszyny i usłyszałem słowa uznania od chłopaków jadących za mną....Druga niespodzianka była taka, że pracownik stacji benzynowej chciał oszukać Radzia na rachunku za tankowanie, ale Kozak z Wybrzeża nie daje się naciągać na takie numery...:-). Muszę też wspomnieć o jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy-Kazachstan szybko się rozwija, a wzdłuż dróg jak grzyby po deszczu powstają nowe, wypasione stacje benzynowe. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę charakterystyczną-kible są pozamykane, albo tak brudne że nie da się tam nawet spojrzeć. Wydaje mi się, że wynika to z mentalności ludzi tam pracujących-nie są oni przyzwyczajeni do toalet w stylu zachodnim czy do higieny w ogóle. Mnie to nie bardzo przeszkadzało bo uważam, że nie ma nic piękniejszego niż 2-jeczka w towarzystwie zachodzącego słońca na stepie...:-)

A7I3YkWN_mQJuOfFFvYZHSoswrwB6k5skzaUNfT6

eShpHpXo6RGizBdejTdeQmcOpFhIrJ9ZRfGIHn3u

aD5rPw33cQo0xrWOWYTBz_KweqLTmWsEth1YogM6

n32oaeaocnZm15dUjCgjWCrNbv2CEvNSPnaYpbttrwo_BNk_ZAC7ogIcOBlhRXrwgJeNgaj2m-xK49uG

 

Edytowane przez trolik
  • Like 12
  • Thanks 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

PKP, nic dodać, nic ująć :cafe4:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

31 sierpnia wyjechaliśmy z kazachskich krzaków w stronę Saratowa. Nasze opony (szczególnie Radzia tył i mój przód) wyglądały już naprawdę źle i wiedzieliśmy, że Saratów może być dla nas ostatnią szansą na zanabycie nowych opon zanim obecne eksplodują nam pod tyłkami. Granica w Ozinkach poszła sprawnie, ale dla potomnych mamy jedną naukę-każdy motocyklista jadący na wschód powinien mieć swój długopis. To zdecydowanie ułatwia życie i skraca czas spędzony na przejściu w Ozinkach w palącym słońcu.... Za Ozinkami wjechaliśmy na 300-kilometrowy odcinek beznadziejnie dziurawej drogi prowadzącej do Saratowa. Jechałem w stresie, bo obawiałem się, że ostre krawędzie dziur w asfalcie mogą pokroić moją przednią oponę niechronioną już praktycznie bieżnikiem...

Jadąc 3 tygodnie temu w  przeciwnym kierunku ominęliśmy Saratów obwodnicą-teraz wpakowaliśmy się w sam środek popołudniowych korków miejskich, a temperatura wynosiła coś koło 40 stopni..., Z bolącą dupą, gotującymi jajkami i oczami pełnymi potu przepychałem się między ciasno ustawionymi ładami i zaporożcami śpiewając sobie moją ulubioną melodię: "przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda...". Radzio wyczaił jakiś sklep oponiarski, do którego się kierowaliśmy. Po dojeździe okazało się, że mają oponę - ale tylko dla Radzia, i to po drugiej stronie miasta. Ja byłem niepocieszony bo wiedziałem, że nie dojadę na mojej gumie nawet do Kijowa...Najgorsze było to, że było już po 18tej (sklepy w Rosji otwarte są do 19tej) a ja nie miałem żadnego pomysłu...:-(. Wspólnie z Wojtkiem postanowiliśmy zaczekać na powrót Radzia, bo byliśmy blisko wyjazdu z miasta w kierunku zachodnim i nie chciało nam się pedałować z powrotem na wschód. Radzio chyba był na nas trochę zły, że nie chcieliśmy wspólnie z nim wylać kolejnych kilku litrów potu. Ustawiliśmy sobie w gps-ach miejsce spotkania za miastem, Radzio ruszył w swoim kierunku i..... stał się CUD!!!

dw-wqUMnUvVYc8xMzeP754OyGmXGr-jyrKKhd6ak

Tym cudem był Dima (ksywka Chemik), ujeżdżający Varadero. Zajebisty koleś!! Zapytał czego potrzebujemy, wykonał kilka telefonów i powiedział krótko: jedźcie za mną :-). Po 10-ciu minutach zajechaliśmy pod sklep quadowo-motokrossowy. Było już po 19-tej, ale chłopaki czekali jeszcze na nas. Dima śpieszył się do swoich spraw, więc tylko powiedział chłopakom w czym rzecz i śmignął w swoją stronę. Большое спасибо Дима!!!

Jesssssst!!! za 4,5 tysiąca rubli kupiłem Mitasa C19:-). Okazało się poza tym, że 21-calowe opony pasują idealnie do 20-litrowych sakw od Ex-a:-).

0F5KGcHUm5Pgvmh7gC4z-k4x64iMt-tiwLUjbPB5

Po pożegnaniu z chłopakami śmignęliśmy na miejsce spotkania z Radziem. Dojechaliśmy pierwsi, więc Wojtek czekał, a ja niuchałem po krzakach w poszukiwaniu miejsca na nocleg. Radzio przyjechał po kilku minutach z nową TKC80. Okazało się, że zajechał do sklepu 10 minut przed jego zamknięciem...

Pierwszy raz od kilku tygodni śpimy w lesie!!!

cDTjR9jwrW_BsjBklnkpIe1yC7Wtq0FRdhUUIynf

60WYlpXup4qQsVGGfbWR3kDIobP6tDXpVmBJy2Ue

Tego dnia miał miejsce jeszcze jeden cud-Wojtek znalazł kawę sypaną!!!:-) Radzio był tak szczęśliwy, że następnego ranka wypił dwa kubki czarnego nektaru:-).

A teraz trochę filozofii: byłem już w kilku miejscach na świecie, wiem mniej więcej czego się spodziewać-ale zawsze miałem w sobie taki mniejszy lub większy lęk przed nieznanym. Ten lęk psuł mi czasami dobry nastrój podczas podróży, szczególnie kiedy coś szlo nie po mojej myśli. Im więcej jednak podróżuję, im więcej zdobywam doświadczeń (a może raczej siwych włosów..:-)) tym łatwiej jest mi zamieniać ten lęk na żądzę przygody! Teraz każda trudna sytuacja w podróży jest dla mnie zaczątkiem kolejnej przygody, a nie powodem do stresu...:-). 

kurde, ale się rozpisałem

to był dobry dzień:-)

  • Like 18

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żem se przed chwilą z Dimą pogadał:-). Wszyscy macie pozdrowienia z Saratova!d38251d97f5c4b8d88ec6ca06afede37.jpg

Wysłane z mojego SM-G925F przy użyciu Tapatalka

  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pierwsza po kilku tygodniach poranna kawa smakowała wyśmienicie-dlatego nie spieszyliśmy się za bardzo i ruszyliśmy coś koło godziny 9-tej. Celem jazdy tego dnia był nocleg gdzieś między Kurskiem, a Sudżą. Kilometry uciekały sprawnie dzięki fajnym rosyjskim drogom, a temperatura w okolicach 30-tu stopni była w sam raz. Po dwóch godzinach jazdy Radzio zdecydował się na zmianę opony-znaleźliśmy w tym celu całkiem fajny szinomontarz połączony ze sklepem z częściami do ciężarówek. Radzio rzucił się się do roboty, a Wojtek i ja zostaliśmy ugoszczeni przez właściciela zakładu. Ludzie byli tam super mili, fajnie się z nimi gadało i .....mieli czystą toaletę!! Taką naprawdę czystą! Wysprzątaną wręcz-no coś wspaniałego to było... Muszę wspomnieć, że cały zakład był inny od tego,co widzieliśmy wcześniej w Rosji- sklep był fajnie urządzony (raj dla mechaników :-)), czysty, z miłą obsługą. Tak samo szinomontarz. Podczas gdy Radzio w pocie czoła walczył z kołem, my siorbaliśmy dobry czaj w kapciorce na tyłach sklepu. Właściciel sprowadził rozmowę na temat Krymu-powiedział, że to fajne rosyjskie terytorium jest, że wszyscy Rosjanie jeżdżą tam teraz na wakacje....My z Wojtkiem dyplomatycznie milczeliśmy. My z kolei sprowadziliśmy rozmowę na bardzie przyziemne tematy, czyli kasę i pracę :-). Jego pracownicy (fachowcy) zarabiają 15 tysięcy rubli (czyli ok. 1000pln), a tydzień pracy w Rosji trwa do soboty wieczora. Także zbyt fajnie nie jest... Na koniec Radzio został mile rozczarowany, bo właściciel nie skasował go za zmianę opony. bardzo fajne spotkanie i rozmowa. 

Na obiad zatrzymaliśmy się w typowej knajpce dla kierowców. Ta knajpka moim zdaniem oddaje rosyjskie klimaty-stoi na skraju jakichś krzaków, brak jest polowy jednej ściany, w środku trzy panie bez uśmiechu. Do tego średnie jedzenie-byliśmy w kilku czy kilkunastu takich miejscach i wszystkie wyglądały podobnie.

rnejaWgCwj3-aAYGq11R2dhqUdLOrkUf15fh6yPw

4Q_ZhWyIvcv4Oh9FNpZhA0yYFu5CcetEptMXA3pj

Nocleg tego dnia planowaliśmy nad jeziorem znajdującym się ok 2-3 km od drogi. Na mapie wyglądało fajnie... i w rzeczywistości też...dlatego była tam cała masa wędkarzy...:-(. No nic, trza jechać dalej, bo robi się ciemno. Po półgodzinnych poszukiwaniach rozbijamy się byle gdzie, między komarami, na nierównym terenie. I też było fajnie :-)

XdBHZEtAKPB8AkhFUxnYqmkxPhxtGd8nLXVXGDjK

HRLCNhlHCibVA6Sm29Gg9ua01qidwrOH5G1H46rB

Rano zebraliśmy się w miarę sprawnie, choć zeszła nam się chwila na wysuszenie namiotów. Po zatankowaniu w Sudży skierowaliśmy się na przejście graniczne i....trafiliśmy na młodą, ambitną celniczkę, która jeszcze nie widziała na swe śliczne oczęta wriemiennego wwozu z Kirgistanu.. więc zaczęła generować jakieś śmieszne problemy. .Po tylu granicach już byliśmy znieczuleni na wszystko-rozłożyliśmy nasze graty w cieniu, położyliśmy się koło nich i czekaliśmy z uśmiechem. Po dwóch godzinach zlitował się się nad nami jej szef i...po prostu machnął ręką :-). Jadziem! Moja przednia opona nie nadawała się już do niczego i musiałem ją czym prędzej zmienić. Była to jednak niedziela i ciężko było znaleźć otwarty szinomontarz, a kiedy już znalazłem to nie chcieli zrobić. No dobra, jedziemy dalej...Po dojeździe do drogi na Kijów w końcu jest!!

mixb66-de2gBPA53BMxWMUwMQnosWc6coYqi2nD-

Stara opona wyglądała tak:

fd7SRiak3cDtusGt2sZ2pszVYDdW8WL8ogSPaEzM

Po minięciu Kijowa zgubiłem gdzieś chłopaków, którzy zatrzymali się na stacji benzynowej. Po półgodzinie skumałem że są za mną i postanowiłem poszukać miejsca na nocleg. Kiedy już znalazłem fajny spot i wracałem do drogi zobaczyłem ich śmigających przed siebie. Nie zauważyli mnie. No cóż- piękny spot nad rzeką cały dla mnie... :-)

aiAHASIFTgzuV_YhiUKIl1wjO1BXfdAxxjgzmKoA

PM__xJ-1tPrVH1slneUkf0RD6t2MU90embOAa7Qm

1zG5faphhQ4U8pqtwsVE6VpfEFAQxzLs0e2yc7LN

Pierwszy raz od tygodnia mogłem się wykąpać w rzece jak biały człowiek.:-)

Chłopaki tez znaleźli fajne miejsce, ale bez wody.... Radzio na wszelki wypadek nie wykąpał się w Murgabie, więc dla niego oznaczało to prawie półtora tygodnia bez mycia... :-)

95YEHphecPNatSzWcfx_JxIh0XgCfPApx79qzly7

  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zazdraszczam przygody patrząc na zdjęcia mega wyprawa PKP !!!

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

3-go września po pięknym przebudzeniu nad rzeką zebrałem się do dalszej jazdy. Wiedziałem, że chłopaki już ruszyli w stronę granicy więc umówiliśmy się na przejściu. Wczoraj tak byłem podniecony powrotem do domku, że zapomniałem kupić rzeczy na kolację i śniadanie. Do tego doszedł chłód wrześniowego  poranka i nie było mi zbyt ciepło-rozgrzałem się dopiero po snikersie i kawie po tankowaniu. Kurcze, lubię tą drogę od Kijowa do Dorohuska-jest równa, szeroka i są fajne widoki w każdą stronę-niby nic nadzwyczajnego, a nawet mimo głodu i chłodu jechało mi się bardzo przyjemnie. Po dojeździe na przejście zastałem Wojtka siedzącego na ławce dla olbrzymów.

uoK5TyCSnt8qnVTGWPCrIuAcmxt7Kv2oaVDBROSl

Ogólnie przekraczając tą granicę czułem się jakbym wjeżdżał z Rosji na Ukrainę - taki sam beznadziejnie długi czas oczekiwania, jakieś dziwne procedury...po co to komu?? Człowiek docenia zalety Unii dopiero w takich miejscach...Jest mi przykro,  że ludzie muszą tracić tyle czasu na biurokrację wjeżdżając do Unii z Ukrainy. Pamiętam te czasy kiedy przekraczałem granicę POL-DEU. Wtedy też tego nie rozumiałem. Nie chcę wchodzić w politykę, ale cieszę się, że jestem obywatelem Unii i mam nadzieję, że tak zostanie...

Objazdy w okolicy Lublina trochę nas zmyliły i znowu się rozdzieliliśmy. Na szczęście tym razem mieliśmy ustalone miejsce na biwak-było to zakole Pilicy w okolicy Białobrzegów. Na mapie wyglądało jakby był to kawałek lasu z drogą gruntową. Po dojeździe okazało się, że jest tam kościelny ośrodek wypoczynkowy czy coś w tym rodzaju. Niemniej jednak kilkaset metrów dalej znaleźliśmy fajne miejsce na biwak z zejściem do wody. 

MfBPW8x4QsehEfTjoAmDmD3i8VQAkR94N7EYjZpt

BmYar1AsupI7SA88YgomLsOO2rRjkzSHFNHiSK7d

eLMJC8xGrf2vvIBNKe_hUMDhzazy_pHqphzZJYR0

Druga już kąpiel pod rząd była całkiem przyjemna, ale niewiele pomagała-ciuchy tak śmierdziały, że nie mogłem wytrzymać sam ze sobą:-). Chłopaki mieli pewne obiekcje przed kąpielą...chyba wynikały one z tego, że trzeba było zeskoczyć z 1,5-metrowej skarpy do wody..., a prąd był naprawdę wartki ww tym miejscu i trzeba było trzymać się max pół metra od skarpy. Niemniej jednak udało nam się wdrapać z powrotem na ląd :-).

Kolejny dzień był już ostatnim w na naszej wyprawie. Wszyscy dzięki Bogu dojechaliśmy bezpiecznie do naszych Domków. Ja mogę powiedzieć tylko, że Żona wpuściła mnie do łózka dopiero po trzech dniach i sześciu kąpielach... To była prawdziwa wyprawa!!!:-)

Radziu, Wojtku: jeszcze raz dziękuję Wam za czas spędzony wspólnie i przepraszam za moje humory i takie tam inne głupawe zachowania :-). Fajnie się z Wami podróżowało! 

pozdrawiam trolik

Edytowane przez trolik
  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tomcio ja również dzięki. Do tej pory orałem głównie Bałkany i niżej... Wschód od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Teraz już wiem dlaczego ludzie, którzy raz go spróbują zaczynają podróżować tam regularnie. To jest coś zupełnie innego niż znamy. Ja już też jestem stracony dla tego kierunku. Kirgizja to jest dla mnie teraz absolutny numer jeden w moim prywatnym rankingu. Zostawiłem tam kawałek swojej duszy. Tadżykistan też jest świetny, szczególnie ludzie. I ten step kazachski... Myślałem, że to będzie bezkresna mordęga od świtu do zmierzchu a to jest coś co polecam każdemu mimo 47 stopniowych temperatur. Step mnie urzekł swoimi zapachami, bezkresem i tym, że nocami oferuje najlepsze obserwatorium astronomiczne na świecie. Wschód też zmienił moje spojrzenie na otaczającą nas europejską rzeczywistość. Gościnność i bezinteresowność ludzi zwyczajnie mnie zawstydzała oraz skłaniała do refleksji. Jednak podróże kształcą, to nie slogan. Dziękuję za wspólną wyprawę. Super się razem podróżowało i odkrywało te wszystkie tajemnicze miejsca.

Wojtek o Tobie to nawet nie wspominam, bo Ty to już chyba od dawna wiesz, że będąc moim najlepszym przyjacielem jesteś też absolutnie najlepszym kompanem podróży. I po latach nawet już przestałeś narzekać na upały :D  Zaoramy motocyklami ten świat w kratkę… kilkukrotnie …  i później jeszcze ze dwa razy na skos….

Chłopaki było bardzo git!

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Tomcio ja również dzięki. Do tej pory orałem głównie Bałkany i niżej... Wschód od dłuższego czasu chodził mi po głowie. Teraz już wiem dlaczego ludzie, którzy raz go spróbują zaczynają podróżować tam regularnie. To jest coś zupełnie innego niż znamy. Ja już też jestem stracony dla tego kierunku. Kirgizja to jest dla mnie teraz absolutny numer jeden w moim prywatnym rankingu. Zostawiłem tam kawałek swojej duszy. Tadżykistan też jest świetny, szczególnie ludzie. I ten step kazachski... Myślałem, że to będzie bezkresna mordęga od świtu do zmierzchu a to jest coś co polecam każdemu mimo 47 stopniowych temperatur. Step mnie urzekł swoimi zapachami, bezkresem i tym, że nocami oferuje najlepsze obserwatorium astronomiczne na świecie. Wschód też zmienił moje spojrzenie na otaczającą nas europejską rzeczywistość. Gościnność i bezinteresowność ludzi zwyczajnie mnie zawstydzała oraz skłaniała do refleksji. Jednak podróże kształcą, to nie slogan. Dziękuję za wspólną wyprawę. Super się razem podróżowało i odkrywało te wszystkie tajemnicze miejsca.

Wojtek o Tobie to nawet nie wspominam, bo Ty to już chyba od dawna wiesz, że będąc moim najlepszym przyjacielem jesteś też absolutnie najlepszym kompanem podróży. I po latach nawet już przestałeś narzekać na upały   Zaoramy motocyklami ten świat w kratkę… kilkukrotnie …  i później jeszcze ze dwa razy na skos….

Chłopaki było bardzo git!

A mowiles ze nie umiesz pisać...:-).
Pozdrawiam trolik

Wysłane z mojego SM-G925F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nawszod z Tatą zbudowali ładny kawałek homestay'a przed zimą. Mam nadzieję, że będzie gotowy na przyszły sezon. Zapraszam w imieniu Nawszoda z wioski Ipszorw!:-)147669c0e97b7392d430cc56c0af1fb3.jpg0f4f5bb9ae84b590dc66a6b9d24f2564.jpg

Wysłane z mojego SM-G925F przy użyciu Tapatalka

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nieźle dali czadu z budową. Jak byliśmy u nich to dopiero co fundamenty były.  A technika "bezcementowa", której używają to nie jest szybki i łatwy proces. W oddal widać UAZ'a bez kół przy zagrodzie sąsiadki, która na nas krzyczała, że jej rabatki rozjeżdżamy :D  Nawszod mówił, żeby się nią nie przejmować bo ona zawsze i na wszystkich krzyczy :) Taka typowa baba zza płota :D

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jesen też się odezwał:-). Przysłał mi tylko emotikonki :-). Lubię podróże, które się nie kończą...:-)

pozdrawiam trolik

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×