klansman 1 085 Zgłoś ten post Napisano 2 Grudzień 2025 Miał być Pakistan w połowie sierpnia, miało być nas trzech. Pojechało nas dwóch, we wrześniu. Niestety tak nieraz bywa. Lot kupiliśmy drogi ale z opcją przebukowania i rezygnacji za free. Dopłaciliśmy tylko za różnicę w cenie lotu, około 150 pln i ustaliliśmy nowy termin na 2 września. Lot z Warszawy przez Abu Dhabi do Islamabadu a następnie kolejny lot do Skardu na północy Pakistanu. Taki był plan, ale jak to z planami bywa nie zawsze się udają. Jadąc na lotnisko zgadaliśmy się z Przemkiem, że mieliśmy jakiś krzywe połączenie telefoniczne z pakistańskiego numeru - eee, pewnie jakiś kredycik nam chcieli wcisnąć . Żaden z nas nie odebrał, a dzwonili tylko raz. Lot był spoko, bez żadnych niespodzianek liniami Etihad. Lądujemy w Abu Dhabi i mamy około 4h oczekiwania na kolejny lot. 16 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
jasinek 6 202 Zgłoś ten post Napisano 4 Grudzień 2025 Pisać, pisać nie spać 2 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Reich 213 Zgłoś ten post Napisano 4 Grudzień 2025 Nie godzi się tak, za mało na jeden raz. Chcemy więcej 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Dziadek 7 135 Zgłoś ten post Napisano 4 Grudzień 2025 Dnia 3.12.2025 o 00:13, klansman napisał: miało być nas trzech Tak miało, ale czasem ... , dobra, więcej nie będę , dawaj @klansman, bom ciekaw straszliwie 4 3 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 085 Zgłoś ten post Napisano 4 Grudzień 2025 Pierwsza podróż w góry wysokie do Pakistanu miała miejsce w lipcu 2023. Spędziliśmy chyba 22 dni na motocyklach, plus transfery z Islamabadu na północ i z powrotem. Dziadek już opisywał te przygody… Mnie spodobało się tak bardzo, że wróciłem tam ponownie, tym razem bardziej świadomy tego, co mnie czeka. Po tej wyprawie wiem jedno – póki co to moje ulubione miejsce podróży, do którego chętnie będę wracał, może już późną wiosną przyszłego roku. Ponoć kto odwiedzi północ Pakistanu, zmienia swoje spojrzenie na świat. I coś w tym jest – nie mogę wyrzucić z pamięci ani tego miejsca, ani ludzi, których tam spotkałem. Północ Pakistanu, a konkretnie Gilgit-Baltistan, gdzie spędziłem najwięcej czasu, to region o specjalnym statusie (nieformalnie część Kaszmiru). Na pierwszy rzut oka nie widać, że jest to coś wyjątkowego – jest sporo check-pointów, ale nie stanowią żadnego większego problemu. Jednak ludzie są tu zupełnie inni, a po bliższym poznaniu nie ukrywają, że PAkistan to tylko formalność, a oni są z północy. Gdzieś po drodze, podczas oczekiwania na kolejny lot w Abu Dhabi, złapaliśmy WiFi. Chciałem sprawdzić godzinę odlotu samolotu z Islamabadu do Skardu i… zdziwienie! Lot przesunięto na kolejny dzień. Niby nic wielkiego, ale słabo, że PIA nie wysłało nawet maila. Pewnie to był ten nieodebrany przez nas telefon z pakistańskiego numeru kilka dni wcześniej. PIszemy więc do znajomego, że spędzimy w Islamabadzie dzień i noc. Wcześniej miał podjechać na lotnisko, żeby odebrać ode mnie torbę z kaskiem, który przywiozłem dla dziecka znajomych z Lahoru, oraz upominki dla jego rodziny. Czas na lotnisku skrócił nam najtańszy alkohol z bezcłówki – bo wiecie, w podróży wszystko smakuje lepiej… Potem poszło już szybciej: kolejny lot i chwila stresu przy immigration officer. Nadal nie wiem dokładnie, jak jest z wwożeniem alkoholu do Islamskiej Republiki Pakistanu. My mieliśmy po dwie butelki mocnego trunku i przeszło bez problemu. Problemy zaczęły się później… bo ten alkohol znikał zdecydowanie za szybko. Kilka dni temu rozmawiałem z Olą z MotoBirds – ona miała jakieś jazdy na lotnisku w Islamabadzie przy wwożeniu alkoholu. To Pakistan, może dlatego że była kobietą, kto wie… Na lotnisku czekał już na nas mój przyjaciel Fawad ze swoim wujkiem. Gość zwiedził pół świata i, jak się okazało, w roku moich urodzin pierwszy raz motocyklem pojechał na północ Pakistanu – wtedy Karakorum Highway nawet nie była w planach. Fawada poznaliśmy z Dziadkiem dwa lata wcześniej w górach – zakumulowaliśmy się tak mocno, że ostatnie trzy dni podróży w Islamabadzie spędziliśmy razem z nim i jego rodziną. Planów na nocleg w Islamabadzie nie mieliśmy, a internetu też brak. Ten na lotnisku działa dopiero po spisaniu paszportu w okienku lotniskowym, więc chwilowo booking odpadał. Znałem jeden hotel w Rawalpindi (miasto sąsiadujące z Islamabadem), spałem tam już wcześniej kilka nocy, więc tam się skierowaliśmy. Była około piątej rano, Fawad zrobił szybkie rozpoznanie i zameldowaliśmy się w sąsiednim hotelu – tu skasują nas tylko za jedną noc, a nie za dwie wiec wybór był prosty... Lecimy na chwilę spać, potem muszę nadać kuriera z kaskiem do Lahoru, wymienić dolary na pakistańskie rupie, a wieczorem mamy ustawione spotkanie z Fawadem na street food u znajomej rodziny – tak to bywa w Pakistanie. Samolot do Skardu mamy około południa 4 września. Szybka drzemka i lecimy na miasto. Ale najpierw sprawdzę jaki to jest ten świetny widok z hotelowego okienka:) ...i zdjęcie dla Stonera , bo tak to chyba szło;) cdn... 9 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 085 Zgłoś ten post Napisano 5 Grudzień 2025 Tak miało, ale czasem ... , dobra, więcej nie będę , dawaj [mention=614]klansman[/mention], bom ciekaw straszliwie Czasem tak bywa. Postaram się wrzucać zdjęcia regularnie Wysłane z mojego SM-S921B przy użyciu Tapatalka 2 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 085 Zgłoś ten post Napisano 7 Grudzień 2025 Dzień w Rawalpindi mija dość szybko. Na hotelowe śniadanie nie zdążyliśmy, bo zaspaliśmy. Wyskakujemy z hotelu na miasto, wychodząc witam się z ziomkiem i tradycyjnie fora z Kałachem. Punkt kurierski jest dość blisko hotelu ale najpierw miejski survival z przechodzeniem na drugą stronę ulicy. Później obrazki z życia dzielnicy starego Rawalpindi Szukamy jedzenia bo zaczynamy się robić głodni ale tym razem kot był szybszy… Szukamy dalej Trochę przeszkadzamy w grze miejscowym dzieciakom i szukamy wrażeń dalej. I szybka naprawa klamerki w klapeczkach …i idziemy dalej Trafiamy do jakiegoś zakamarka z wielkim, ciężkim stołem do gry w piłkarzyki. Gramy szybki meczyk i rewanż. Przyjmujemy porażkę z godnością, dobrze że nie przerąbaliśmy do zera… Stawiamy wszystkim dzieciakom chipsy i próbujemy iść dalej, ale mamy już całkiem pokaźne towarzystwo ciągnąca za nami ulicami. Chciałem się odegrać sam na sam, wystąpił jeden odważny… Przegrałem, tym razem postawiłem im jakiś słodzony makaron z czymś kolorowym... Później jakiś koleś zgarnął nas na herbatę do kanciapy - jak się okazało było to lokalne biuro obrotu nieruchomościami. Prawie kupiliśmy kawalerkę, była w dobrej cenie, co z tego, że bez okien i nad jakimś warsztatem wypalającym kable czy coś. Panowie sprzedali nam jeszcze kilka życiowych rad, między innymi aby po tej okolicy się nie kręcić po zmroku, nie jeść ulicznego jedzenia i nikomu nie ufać. Zrobiło się jakoś niemiło, herbatka się skończyła więc ewakuowaliśmy się na dalszą część spaceru. Nie tylko my byliśmy zmęczeni dzisiejszym upałem… Pierwotnie mieliśmy wypożyczyć motocykle właśnie w Rawalpindii (o na przykład takie;)) … i jechać na północ na kołach. Chciałem po drodze zobaczyć miejsce w Abbottabadzie, gdzie ponoć amerykańskie SEALs odnaleziono i wyeliminowano Osame Bin Ladena https://maps.app.goo.gl/eLteER3bcfXf1gEm9 Rezerwację na motocykle odwołałem, z bo do końca nie było wiadomo w jakiej kondycji są drogi na północ. Udało mi się nawet odzyskać kaucję w całości - pomógł argument, że odwołanie to nie moja ani nie jego wina, to wola Allaha… Na północ można dojechać dwoma drogami albo Karakorum Highway N-35(żółty) albo przez Babusar Top( żółtoczerwony) Nigdy nie wiadomo, która jest przejezdna. Na przełęczy Babusar śnieg leży do późnego lata, znam tą drogę z poprzedniego wyjazdu… Dobrze, że wtedy nic nie było widać, taka była mgła, a jadący z nami w samochodzie pielgrzym wracający z Mekki, wysiadł i pokazywał kierowcy drogę… Ale udało się odwołać rezerwację na motki i odzyskać kasę. Do Skardu polecimy samolotem, gdzie zorganizowałem inne motki. Lot tam trwa godzinę, a nie osiemnaście jak podróż samochodem czy dwa dni gdy chce się ten dystans pokonać motocyklem. Nieźle zakręcony to był dzień nie tylko dla nas Obieramy kierunek na hotel gdzie wieczorem mamy się spotkać z Fawadem, który zawiezie nas na bazar aby wymienić kasę i później na jedzenie. No i selfie w lustrze musi być Przed przyjściem Fawada szybkie obliczenia ile kasy rozwymienić, bo na północy zawsze jest z tym problem a i kurs mniej korzystny. Musieliśmy wymienić swoją kasę i pieniądze zebrane na zbiórce przeznaczonej na pomoc dla dzieciaków ze szkół w dolinie Shimshal. Na taki pomysł wpadłem na kilka dni przed wyjazdem, ze spontanicznej akcji zrobiło się niezłe zamieszanie i uzbierało się sporo kasy. http://pomagam.pl/rmgfre Fawad przyjeżdża z jakimś gościem, który wymieni nam kasę w hotelowym pokoju dla bezpieczeństwa no i ma być dobry kurs- był. 1 USD=280 pakistańskich rupii, później na północy, gdzie maksymalnie dostałem 260 rupii za dolara. Później idziemy na bazar na street food do zaprzyjaźnionej rodziny, smakuje jak zawsze wybornie I sposób na wyegzekwowanie jednokierunkowego ruchu ulicznego Hotel Akbar International jest spoko, fajnie położony niedaleko największego bazaru centrum Rawalpindi RayaBazar. Hotel Akbar International Noc ze śniadaniem dla dwóch osób - 9880 rupi czyli ok 128PLN. Następnego dnia rano, przyjeżdża po nas Fawad i zawozi nas na lotnisko. Loty do Skardu obsługują małe Airbusy A320, ten którym lecieliśmy miał nieco ponad 21 lat a od 11 latał dla Pakistan Internationals Airlines, linii które nie cieszą się dobrą sławą w branży. Ale to tylko godzina lotu, podczas której są takie widoki które wszystko wynagradzają. Pilot krzyczał, że widać nanga Parbat ale nie jestem pewien czy to ten szczyt W dole jakieś doliny i pagórki Samo lotnisko też nieźle położone… Szczęśliwość wielka po wylądowaniu i ten widok… Nie tylko ja byłem szczęśliwy, że się udało. Pilot, aż się za to modlił W Skardu trochę jakby inne standardy na lotnisku Ale ważne, że jedziemy dalej Jeszcze szybkie przypomnienie zasad pobytu W Skardu dzwonię do Agnieszki z pytaniem czy nas przenocuje w swoim hotelu. Okazuje się, że ma miejsca i wyśle po nas samochód. Dobra to czekamy przed lotniskiem- chyba kuna tu grasowała Po godzinie czekania pojawiło się inne auto. Toyota, którą miał po nas przyjechać kierowca, zagotowała się. Była świeżo po naprawie chłodnicy ale jak to w Pakistanie, mechanik nie dokręcił korka spustowego i cały płyn czy raczej woda wyciekły. Podjechaliśmy obejrzeć auto i udało się je “naprawić” . W drodze pytam Przema o pierwsze wrażenia W końcu docieramy do hotelu Z Agnieszką się znam, spotkaliśmy się kiedyś w Łodzi na jej opowieści o Pakistanie w Klubie Podróżników Keja. Siadamy więc przy herbacie i rozmawiamy o realiach życia, prowadzeniu turystycznego biznesu, polityce, wojskowym reżimie oraz przedłużającym się monsunie, który zespół totalnie ten sezon w turystyce. W końcu też pojawiają się motocykle oglądamy je pobieżnie i lecimy na kolacje, na która zapraszaja nas Agnieszka i jej mąż. To był kolejny długi dzień w drodze, motocykle nie są w najlepszym stanie o czym informujemy Jimmiego, który obiecuje jutro je ogarnąć. W związku z tym, jutrzejszy dzień planujemy przeznaczyć na serwis motków i rozejrzenie się po mieście i okolicy. cdn... 13 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Marcin N 10 256 Zgłoś ten post Napisano 8 Grudzień 2025 PkPtaptarapta Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Reich 213 Zgłoś ten post Napisano 8 Grudzień 2025 Dawno nie czytałem relacji, która tak przyjaźnie wchodzi w ucho (a może w oko?). Z niecierpliwością czekam na kolejne dni 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
dakarowy 27 058 Zgłoś ten post Napisano 8 Grudzień 2025 No to żeby nie bylo zbytnio ohiah to.. niezły kurwidołek przejście przez jezdnie w pytkę ..więcej odwagi No to dawajcie co to tam dalej było Wysłane z mojego SM-S936B przy użyciu Tapatalka 2 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 085 Zgłoś ten post Napisano 10 Grudzień 2025 Dawno nie czytałem relacji, która tak przyjaźnie wchodzi w ucho (a może w oko?). Z niecierpliwością czekam na kolejne dni Dzięki Wysłane z mojego SM-S921B przy użyciu TapatalkaNo to żeby nie bylo zbytnio ohiah to.. niezły kurwidołek przejście przez jezdnie w pytkę ..więcej odwagi No to dawajcie co to tam dalej było Wysłane z mojego SM-S936B przy użyciu TapatalkaHa i o kurwidołku bedzie ale to później. Odwagi w sercu nie zabrakło to i przygody wchodziły jedna za drugą. Muszę się być oszczędny we wspomnieniach do do wiosny będę pisał Wysłane z mojego SM-S921B przy użyciu Tapatalka 6 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
trolik 3 326 Zgłoś ten post Napisano 20 Grudzień 2025 Dnia 10.12.2025 o 13:06, klansman napisał: . Muszę się być oszczędny we wspomnieniach do do wiosny będę pisał Spieszysz sie gdzies?:-). Pisz tak, żebys był Pan zadowolony!:-) pozdrawiam trolik 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach