klansman 1 057 Zgłoś ten post Napisano wtorek o 23:13 Miał być Pakistan w połowie sierpnia, miało być nas trzech. Pojechało nas dwóch, we wrześniu. Niestety tak nieraz bywa. Lot kupiliśmy drogi ale z opcją przebukowania i rezygnacji za free. Dopłaciliśmy tylko za różnicę w cenie lotu, około 150 pln i ustaliliśmy nowy termin na 2 września. Lot z Warszawy przez Abu Dhabi do Islamabadu a następnie kolejny lot do Skardu na północy Pakistanu. Taki był plan, ale jak to z planami bywa nie zawsze się udają. Jadąc na lotnisko zgadaliśmy się z Przemkiem, że mieliśmy jakiś krzywe połączenie telefoniczne z pakistańskiego numeru - eee, pewnie jakiś kredycik nam chcieli wcisnąć . Żaden z nas nie odebrał, a dzwonili tylko raz. Lot był spoko, bez żadnych niespodzianek liniami Etihad. Lądujemy w Abu Dhabi i mamy około 4h oczekiwania na kolejny lot. 12 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
jasinek 6 188 Zgłoś ten post Napisano czwartek o 11:33 Pisać, pisać nie spać 2 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Reich 212 Zgłoś ten post Napisano czwartek o 18:37 Nie godzi się tak, za mało na jeden raz. Chcemy więcej 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
Dziadek 7 132 Zgłoś ten post Napisano czwartek o 21:53 Dnia 3.12.2025 o 00:13, klansman napisał: miało być nas trzech Tak miało, ale czasem ... , dobra, więcej nie będę , dawaj @klansman, bom ciekaw straszliwie 3 1 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 057 Zgłoś ten post Napisano czwartek o 22:40 Pierwsza podróż w góry wysokie do Pakistanu miała miejsce w lipcu 2023. Spędziliśmy chyba 22 dni na motocyklach, plus transfery z Islamabadu na północ i z powrotem. Dziadek już opisywał te przygody… Mnie spodobało się tak bardzo, że wróciłem tam ponownie, tym razem bardziej świadomy tego, co mnie czeka. Po tej wyprawie wiem jedno – póki co to moje ulubione miejsce podróży, do którego chętnie będę wracał, może już późną wiosną przyszłego roku. Ponoć kto odwiedzi północ Pakistanu, zmienia swoje spojrzenie na świat. I coś w tym jest – nie mogę wyrzucić z pamięci ani tego miejsca, ani ludzi, których tam spotkałem. Północ Pakistanu, a konkretnie Gilgit-Baltistan, gdzie spędziłem najwięcej czasu, to region o specjalnym statusie (nieformalnie część Kaszmiru). Na pierwszy rzut oka nie widać, że jest to coś wyjątkowego – jest sporo check-pointów, ale nie stanowią żadnego większego problemu. Jednak ludzie są tu zupełnie inni, a po bliższym poznaniu nie ukrywają, że PAkistan to tylko formalność, a oni są z północy. Gdzieś po drodze, podczas oczekiwania na kolejny lot w Abu Dhabi, złapaliśmy WiFi. Chciałem sprawdzić godzinę odlotu samolotu z Islamabadu do Skardu i… zdziwienie! Lot przesunięto na kolejny dzień. Niby nic wielkiego, ale słabo, że PIA nie wysłało nawet maila. Pewnie to był ten nieodebrany przez nas telefon z pakistańskiego numeru kilka dni wcześniej. PIszemy więc do znajomego, że spędzimy w Islamabadzie dzień i noc. Wcześniej miał podjechać na lotnisko, żeby odebrać ode mnie torbę z kaskiem, który przywiozłem dla dziecka znajomych z Lahoru, oraz upominki dla jego rodziny. Czas na lotnisku skrócił nam najtańszy alkohol z bezcłówki – bo wiecie, w podróży wszystko smakuje lepiej… Potem poszło już szybciej: kolejny lot i chwila stresu przy immigration officer. Nadal nie wiem dokładnie, jak jest z wwożeniem alkoholu do Islamskiej Republiki Pakistanu. My mieliśmy po dwie butelki mocnego trunku i przeszło bez problemu. Problemy zaczęły się później… bo ten alkohol znikał zdecydowanie za szybko. Kilka dni temu rozmawiałem z Olą z MotoBirds – ona miała jakieś jazdy na lotnisku w Islamabadzie przy wwożeniu alkoholu. To Pakistan, może dlatego że była kobietą, kto wie… Na lotnisku czekał już na nas mój przyjaciel Fawad ze swoim wujkiem. Gość zwiedził pół świata i, jak się okazało, w roku moich urodzin pierwszy raz motocyklem pojechał na północ Pakistanu – wtedy Karakorum Highway nawet nie była w planach. Fawada poznaliśmy z Dziadkiem dwa lata wcześniej w górach – zakumulowaliśmy się tak mocno, że ostatnie trzy dni podróży w Islamabadzie spędziliśmy razem z nim i jego rodziną. Planów na nocleg w Islamabadzie nie mieliśmy, a internetu też brak. Ten na lotnisku działa dopiero po spisaniu paszportu w okienku lotniskowym, więc chwilowo booking odpadał. Znałem jeden hotel w Rawalpindi (miasto sąsiadujące z Islamabadem), spałem tam już wcześniej kilka nocy, więc tam się skierowaliśmy. Była około piątej rano, Fawad zrobił szybkie rozpoznanie i zameldowaliśmy się w sąsiednim hotelu – tu skasują nas tylko za jedną noc, a nie za dwie wiec wybór był prosty... Lecimy na chwilę spać, potem muszę nadać kuriera z kaskiem do Lahoru, wymienić dolary na pakistańskie rupie, a wieczorem mamy ustawione spotkanie z Fawadem na street food u znajomej rodziny – tak to bywa w Pakistanie. Samolot do Skardu mamy około południa 4 września. Szybka drzemka i lecimy na miasto. Ale najpierw sprawdzę jaki to jest ten świetny widok z hotelowego okienka:) ...i zdjęcie dla Stonera , bo tak to chyba szło;) cdn... 6 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach
klansman 1 057 Zgłoś ten post Napisano piątek o 14:30 Tak miało, ale czasem ... , dobra, więcej nie będę , dawaj [mention=614]klansman[/mention], bom ciekaw straszliwie Czasem tak bywa. Postaram się wrzucać zdjęcia regularnie Wysłane z mojego SM-S921B przy użyciu Tapatalka 1 Udostępnij tego posta Odnośnik do posta Udostępnij na stronach