Skocz do zawartości
Gadabout

rejestracja anglika

Recommended Posts

Witam

Czy możecie dać kilka wskazówek jak efektywnie i szybko zarejestrować moto z anglii. Wiem że trzeba wykonać tłumaczenia umowy sprzedaży oraz v5c tylko nie wiem czy cały papier czy tylko stronę 1i 2. Dodatkowo czy należy od razu zrobić przegląd czy ten ich jest ważny bo gdzieś to słyszałem.

Będę wdzięczny za info.

Pozdrawiam

Tomek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zadzwoń do swojego Wydz. Kom. tam Ci wszystko powiedza jak na spowiedzi co sobie życzą mieć i ile to kosztuje.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak masz umowe po polsku to nie musisz tłumaczyć. Jeśli nie to do tłumacza.

Dowód rej. musisz przetłumaczyć cały, jeśli będziesz korzystał z usług firmy która często tłumaczy takie dokumenty to nie jest to duży koszt bo szablon jest ten sam tylko zmieniają się dane pojazdu.

Tak że globalnie cena wychodzi jak za 2 strony.

Przegląd angielski jest ważny tylko tłumaczenie papierów potrzebnych do przeglądu może wyjść drożej niż nowy przegląd w Polsce. Zwróć też uwagę do kiedy masz ważny angielski przegląd.

Według mnie lepiej zrobić nowy przegląd w kraju, masz wtedy sprawdzone moto z ważnym przeglądem na kolejny rok.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czy ktoś wie jakie dokumenty potrzebuje moto z Anglii? Nie mam absolutnie doświadczenia w kupnie moto z zagranicy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

O tłumaczenie V5C dowiedz się w swoim Wydziale Komunikacji - u mnie na przykład nie trzeba tłumaczyć V5C czy niemieckich briefów ponieważ są to dokumenty znormalizowane unijnie (oznaczenia rubryczek są jednolite dla całej Unii - w naszych dowodach rejestracyjnych też są) i w takiej sytuacji tłumaczenie nie jest potrzebne ale.. jak często w naszym kraju co urząd to obyczaj (rejestrowalem moto w Krakowie i już musiałem tłumaczyć V5C)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O tłumaczenie V5C dowiedz się w swoim Wydziale Komunikacji - u mnie na przykład nie trzeba tłumaczyć V5C czy niemieckich briefów ponieważ są to dokumenty znormalizowane unijnie (oznaczenia rubryczek są jednolite dla całej Unii - w naszych dowodach rejestracyjnych też są) i w takiej sytuacji tłumaczenie nie jest potrzebne ale.. jak często w naszym kraju co urząd to obyczaj (rejestrowalem moto w Krakowie i już musiałem tłumaczyć V5C)

Trzeba było prosić o pisemne uzasadnienie konieczności tłumaczenia :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pewnie tak, ale olałem. Jednostkowy przypadek, że tam coś rejestrowałem, nie chciało mi się udowadniać urzędowi cokolwiek.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak nie masz tablic rejestracyjnych to musisz dwa razy dymać do urzędu, bez tablic nie zrobią przeglądu techn. a bez przeglądu nie zarejestrują. Najpierw wydają tablice tymczasowe na przegląd. (ja tak miałem w tamtym tygodniu))

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tak, potwierdzam, tyle że na anglikach zwykle tablica zostaje bo anglicy nie muszą nigdzie zdawać tablic po eksporcie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Witajcie,

Postanowiłem odkopać ten wątek z uwagi na to, że sporo "anglików" pojawia się w ofertach sprzedaży, sam niedawno taki zanabyłem i mogę podać przepis na bezproblemowe zarejestrowanie takiej sztuki w PL. Tymczasem w różnych miejscach w necie można wyczytać różne dziwne wskazówki, z czego większość jest przestarzała i to niepotrzebnie zniechęca potencjalnego nabywcę. A zatem:

1) Anglika w PL kupujemy najczęściej od handlarza, który jest tylko pośrednikiem, NIE SPISUJEMY WIĘC Z NIM UMOWY, tylko "sporządzamy" sobie umowę między nami a osobą, której dane widnieją w dowodzie rejestracyjnym V5C w sekcji 5 (!!!). Czyli że niby bezpośrednio od niego kupiliśmy. Jako miejsce spisania umowy wpisujemy MIASTO BĘDĄCE ADRESEM SPRZEDAWCY (!!!). Handlarz przekazuje nam tylko motocykl z angielską tablicą rejestracyjną, kluczyki i dowód V5C. Umowa NIE MUSI być dwujęzyczna - piszemy ją WYŁĄCZNIE po polsku - urzędnika nie interesuje czy sprzedawca-Anglik mówi/pisze po polsku, potrzebny jest po prostu dokument. To ważne, bo dzięki temu oszczędzamy parę złotych i trochę czasu na zbędne tłumaczenie tego papierka. W danych na umowie wystarczają nazwiska i adresy kupującego/sprzedającego, nie musimy podawać nr-ów dokumentów tożsamości, tym bardziej, że takich danych sprzedawcy-Anglika po prostu nie będziemy mieć (w V5C ich nie ma).

2) Dowód rejestracyjny V5C powinien mieć oderwaną sekcję 11 (!!!), a motocykl powinien posiadać angielską tablicę rejestracyjną (!!!) oczywiście zgodną z danymi w dowodzie V5C.

3) Tłumaczymy dowód rejestracyjny V5C - wystarczy tłumaczenie sekcji z danymi (dwie pierwsze strony - !!!), nie trzeba tłumaczyć od A do Z całego papierka (!!!). Ogarnięty tłumacz sam będzie o tym wiedział, ale w razie czego można podpowiedzieć.

4) Jedziemy na przegląd, tzw. zerowy. Powinniśmy mieć już wymieniony reflektor przedni na wersję "kontynentalną". Diagnoście zwracamy uwagę na to, by dokładnie przestudiował dane w dowodzie V5C, bo zdarza się, że jest tam błędnie wpisana przez angielskich urzędników kategoria pojazdu - jeśli tak jest w naszym przypadku, niech to odnotuje na dokumencie i określi tę kategorię poprawnie wg naszych przepisów. Urzędnik na pewno zwróci na to uwagę, oszczędzamy więc sobie ponownej wizyty na stacji, a potem w urzędzie. To samo dotyczy wszelkich innych danych - diagnosta powinien je DOKŁADNIE spisać z tłumaczenia dowodu, urzędnicy zwracają uwagę na wszelkie niezgodności (nawet pierdoły typu kolor) i odsyłają na poprawienie dokumentu.

5) NIE WNOSIMY ŻADNYCH DODATKOWYCH OPŁAT, typu potwierdzenie zwolnienia z VAT-u, recykling itp. Wszystkie te opłaty zostały w ostatnich latach ZNIESIONE.

6) Idziemy do urzędu właściwego dla miejsca zameldowania i rejestrujemy. Ze sobą mamy mieć oryginalny dowód V5C, jego tłumaczenie, umowę k-s, oryginalną tablicę rej. i oczywiście dowód osobisty. Wnosimy opłatę urzędową na miejscu, podpisujemy papierki, zdajemy oryginalną tablicę i odbieramy dowód tymczasowy wraz z nową tablicą rej. PL.

7) Wykupujemy OC - lepiej zrobić to mając już polską tablicę i dokumenty. OC MUSI być wykupione w momencie odbierania stałego dowodu, natomiast NIE MUSIMY go posiadać w chwili rejestrowania pojazdu, czyli podczas pierwszej wizyty w urzędzie.

8) Po ok. 2 tygodniach idziemy ponownie do urzędu i odbieramy stały dowód rejestracyjny (wówczas musimy już okazać polisę OC).

9) UWAGA: Jeśli przejdziemy całą procedurę jw., NIE MUSIMY opłacać w urzędzie skarbowym PCC, czyli podatku od czynności cywilno-prawnych (tzw. podatek od wzbogacenia, który wynosi 2% wartości pojazdu JEŚLI KUPILIŚMY GO W PL OD OSOBY PRYWATNEJ, a nie w komisie - bo wówczas PCC opłaca komis-sprzedawca). Jest tak dlatego, że kupiliśmy pojazd POZA GRANICAMI KRAJU, co wynika z danych zawartych w "sporządzonej" przez nas umowie k-s. W takim przypadku jesteśmy z PCC zwolnieni. Dlatego jedyne opłaty jakie ponosimy to, podsumowując: tłumaczenie dowodu V5C, przegląd, koszty rejestracji w urzędzie w PL oraz oczywiście OC.

 

Pozdrawiam i powodzenia.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ten twój przepis to namawianie do oszustwa i sankcjonowanie patologii w obrocie używanymi motocyklami. Piszę to ja, człowiek który sprowadza motocykle, z Anglii także i sprzedaje je. Tyle że ja, w odróżnieniu od tych z twojego "przepisu" biorę odpowiedzialność za to co sprzedaję. Kogo będziesz ścigał prawnie, jeśli moto które w "swój" sposób kupisz okaże się kradzione albo zastawione w banku? Przecież "papierowo" w transakcji nie brał udziału handlarz - pośrednik, kupiłeś bezpośrednio od anglika - to co, od niego będziesz się domagał zadośćuczynienia?

Tak, piszę to nie tylko żeby ostrzec ciebie i innych. Piszę także w swoim interesie. Prowadzę legalną działalność i płacę podatki. Przez patologię taką jak podsuwasz rynkiem nie rządzą zdrowe prawa wolnorynkowe, tylko cwaniactwo i oszustwo. A potem jest płacz, że handlarze do źli, sprzedają same złomy byle się tylko wzbogacić, za nic mając dobro kupującego. Ty i tobie podobni właśnie tworzycie takich Mirków - handlarzy. Na szczęście coraz więcej świadomych kupujących, coraz rzadziej Mirek - handlarz może wcisnąć towar z umową "na Anglika"...

Zastanów się jeszcze raz nad swoim "przepisem"... Poza tym co wyżej napisałem jest w nim dużo słów i... mało treści, niektórych rzeczy (np. tłumaczenia V5C) robić nie trzeba (co już wyżej ci pisaliśmy, ale po co czytać..)

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kto ma v5C, fahrzeugbrief czy kartę pojazdu ten jest właścicielem moim zdaniem.

Wysłane z Tapatalka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
7 godzin temu, major napisał:

 

7) Wykupujemy OC - lepiej zrobić to mając już polską tablicę i dokumenty. OC MUSI być wykupione w momencie odbierania stałego dowodu, natomiast NIE MUSIMY go posiadać w chwili rejestrowania pojazdu, czyli podczas pierwszej wizyty w urzędzie.

Jeżeli tak zrobiłeś jak piszesz, to pismo z Funduszu Gwarancyjnego (z numerem konta) niebawem wyjaśni Tobie dokładnie od którego momentu obowiązkowe jest OC.

Aaa i jeszcze jedno. Urzędy mogą weryfikować fikcyjne umowy z Niemcami, Belgamii, Anglikami... 

Powodzenia.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
4 godziny temu, arthurr napisał:

Ten twój przepis to namawianie do oszustwa i sankcjonowanie patologii w obrocie używanymi motocyklami. Piszę to ja, człowiek który sprowadza motocykle, z Anglii także i sprzedaje je. Tyle że ja, w odróżnieniu od tych z twojego "przepisu" biorę odpowiedzialność za to co sprzedaję. Kogo będziesz ścigał prawnie, jeśli moto które w "swój" sposób kupisz okaże się kradzione albo zastawione w banku? Przecież "papierowo" w transakcji nie brał udziału handlarz - pośrednik, kupiłeś bezpośrednio od anglika - to co, od niego będziesz się domagał zadośćuczynienia?

Tak, piszę to nie tylko żeby ostrzec ciebie i innych. Piszę także w swoim interesie. Prowadzę legalną działalność i płacę podatki. Przez patologię taką jak podsuwasz rynkiem nie rządzą zdrowe prawa wolnorynkowe, tylko cwaniactwo i oszustwo. A potem jest płacz, że handlarze do źli, sprzedają same złomy byle się tylko wzbogacić, za nic mając dobro kupującego. Ty i tobie podobni właśnie tworzycie takich Mirków - handlarzy. Na szczęście coraz więcej świadomych kupujących, coraz rzadziej Mirek - handlarz może wcisnąć towar z umową "na Anglika"...

Zastanów się jeszcze raz nad swoim "przepisem"... Poza tym co wyżej napisałem jest w nim dużo słów i... mało treści, niektórych rzeczy (np. tłumaczenia V5C) robić nie trzeba (co już wyżej ci pisaliśmy, ale po co czytać..)

Dziękuję za bardzo ładny wywód. Tyle że: na podstawie V5C/nr-u rej. możesz sobie sprawdzić historię pojazdu PRZED ZAKUPEM - wszystko jest w oficjalnej brytyjskiej bazie. Chyba o tym wiesz. I tak jak napisał kolega wyżej - kto ma ten dokument, ten jest właścicielem pojazdu. Ja opisałem procedurę rejestrowania motocykla sprowadzonego z Anglii dla osób, które kupują taki pojazd pierwszy raz w życiu i mają wątpliwości co i jak załatwiać. Nie podsuwam nikomu żadnej patologii, pojechałeś za bardzo osobiście. I niepotrzebnie dopisałeś swoje "treści" do posta, w którym jest INSTRUKCJA POSTĘPOWANIA PRZY REJESTRACJI, a nie "namawianie do patologii". Gdzie tam masz zachętę do czegokolwiek? Albo namowę? Radzę powściągnąć emocje. Napisałem to z perspektywy człowieka, który kupił moto sprowadzone z Anglii i chce je zarejestrować, a nie z perspektywy handlarza, którym NIE jestem. A jeśli Ty jesteś uczciwym handlarzem - gratuluję, oby więcej takich jak Ty. Załóż gdzieś w necie stronę, na której opiszesz jak kupować, a jak nie kupować pojazdów sprowadzanych, będzie jeszcze więcej świadomych kupujących i mniej "Mirków". Bo na ten moment to najwięcej jest takich mądrych, którzy są pierwsi wytknąć błąd, gdy się już go popełni, zamiast promować ZAWCZASU poprawne procedury.

Dowodu rejestracyjnego pojazdu sprowadzonego z UE faktycznie tłumaczyć nie trzeba - mój błąd. Tym niemniej ani urzędnicy, ani diagności nie zwracają na to uwagi, więc mimo wszystko sporo ludzi nadal tłumaczy...

Jeśli admini uznają powyższy mój post za "promowanie patologii" to proszę o jego usunięcie. Bynajmniej nie było moim celem rozpoczynanie gównoburzy czy nadeptywanie komukolwiek z szanownych kolegów i koleżanek na odcisk.

Pozdrawiam.

OK, dopisuję sprostowanie, żeby nie być posądzanym o namawianie do złego:

1) Nie kupujemy od handlarzy, którzy nie podpisują z nami umowy/nie wystawiają faktury, tylko sugerują inne rozwiązania.

2) OC opłacamy w dniu zakupu pojazdu. Konkretnie - tu cytat z przepisu: "obowiązek posiadania ważnego OC mają wszyscy właściciele pojazdów - tak długo jak pojazd jest zarejestrowany - bez względu na jego stan techniczny i czy jest on aktualnie użytkowany". Żeby nie było niedomówień.

Przepraszam za zamieszanie.

Pozdrawiam.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Historię możesz sprawdzić - ale za pełne HPI (raport w którym są zawarte szkody ubezpieczeniowe, zgłoszenia kradzieży itp) - już trzeba zapłacić i niewielu się na to decyduje - a to dopiero tam możesz zobaczyć że z motocyklem prawnie jest coś nie tak. Poza tym motocykl może być świeżo kradziony (razem z V5C na przykład), albo mieć... przebite numery - u kogo wtedy będziesz dochodził sprawiedliwości? Uczulam, bo zarobić pieniądze jest ciężko, stracić łatwo. Tylko tyle.

Zgadzam się z Pawłem, że kto ma kartę pojazdu ten jest właścicielem. Ale polskie prawo wymaga umowy kupna/ faktury a teki dokument spisujesz właśnie z właścicielem - nie z gościem którego na oczy nie widziałeś a znasz tylko jego dane z karty pojazdu. Miałem przypadek, że dostałem od anglika  praktycznie perfekcyjne ksero V5C. Nie zorientowałem się. Skarbówka i diagnosta też nie. Dopiero w wydziale komunikacji przy rejestracji panie zauważyły.. Potem było pisanie do angielskiego DVLA, wysyłanie kasy pod wyrobienie dokumentu eksportowego, 8 tygodni czekania, nerwy... myślisz że "Mirek" w sytuacji którą podajesz zająłby się tym?

Mirki namawiają do "zrobienia" umowy bezpośrednio z Anglikiem z dwóch powodów: raz, zrzucają z siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za towar, dwa - unikają podatków. Wydział komunikacji rejestrując pojazd z zagranicy standardowo rozsyła pytanie do wszelkich baz danych pojazdów w Europie, czy dany VIN jest czysty. Jeśli cokolwiek wyjdzie nie tak i zostaniesz wezwany do wyjaśnień to nie tylko będziesz miał kłopoty z samym motocyklem, ale jeszcze z biegu dopiszą ci fałszowanie czyjegoś podpisu. To już sprawa karna - miej tego świadomość.

P.S. Nie raz pisałem nawet tutaj krok po kroku, jak zarejestrować motocykl z zagranicy. Oczywiście takie wpisy po jakimś czasie nikną i ciężko je wyszukać. Tyle że - wystarczy zapytać, ktoś kto niedawno to przechodził - pomoże, przepisy się dość często zmieniają. Chciałeś (mam taką nadzieję) dobrze, ale wyszło średnio, stąd moje wpisy. Co złego to nie ja :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
9 godzin temu, major napisał:

 Umowa NIE MUSI być dwujęzyczna - piszemy ją WYŁĄCZNIE po polsku - urzędnika nie interesuje czy sprzedawca-Anglik mówi/pisze po polsku, potrzebny jest po prostu dokument. To ważne, bo dzięki temu oszczędzamy parę złotych i trochę czasu na zbędne tłumaczenie tego papierka. W danych na umowie wystarczają nazwiska i adresy kupującego/sprzedającego....

 

Skąd ty chłopie takie informacje bierzesz? :default_icon_eek:

Żeby umowa była ważna to musi na niej być ... 5 elementów. Tych 5 musi być - wymieniasz 1 ;)

29 minut temu, arthurr napisał:

Co złego to nie ja :P

No pewnie, że nie Ty - tutaj ten zły to ja i będę bronił swojego dobrego imienia ....  :default_icon_beer:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fajny opis jak nie zawierać umów kupna-sprzedaży  z handlarzyną, który nie płaci podatków, nie bierze odpowiedzialności za sprzedany sprzęt a właściwie to człowiek nigdy w życiu nie widział ani motocykla ani kupującego.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
12 godzin temu, Jarek napisał:

Skąd ty chłopie takie informacje bierzesz? :default_icon_eek:

Żeby umowa była ważna to musi na niej być ... 5 elementów. Tych 5 musi być - wymieniasz 1 ;)

Miałem na myśli to, że nie ma obowiązku wpisywać na umowie nr-u dowodu osobistego, ani nawet PESEL. Jeśli uważasz, że jednak jest taki obowiązek, to podaj proszę podstawę prawną, z której jasno to wynika. Skoro już ten wątek zamienił się w "walkę z nadużyciami", to wypowiadajmy się konkretnie, ku pożytkowi czytających - taka moja sugestia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, major napisał:

Miałem na myśli to, że nie ma obowiązku wpisywać na umowie nr-u dowodu osobistego, ani nawet PESEL. Jeśli uważasz, że jednak jest taki obowiązek, to podaj proszę podstawę prawną, z której jasno to wynika. Skoro już ten wątek zamienił się w "walkę z nadużyciami", to wypowiadajmy się konkretnie, ku pożytkowi czytających - taka moja sugestia. 

To nie ja podaję co i jak potrzebne jest do rejestracji....

Podstawa prawna pytasz?

Oki ... wchodzę,  ale jak mamy się bawić w podstawy prawne to na początek jako autora "instrukcji" poproszę o podstawę prawną umowy w której kupujący fałszuje podpis na umowie - myślę o przypadku kupna od Mirka bez Mirka, a potem zajmiemy się peselem NIP,em czy innym numerem z dokumentu tożsamości ;)

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×