14 postów w tym temacie

Jeżeli już się stało i na nasze szczęście udało nam się z tego wyjść cało…

Krótki poradnik o tym, o co należy zadbać w sytuacji, gdy doszło do wypadku, którego byliśmy uczestnikiem i poszkodowanym.

Jeżeli sprawcą jest kierowca poruszający się pojazdem podlegającym obowiązkowemu ubezpieczeniu OC, sprawa jest o tyle prostsza, że przynajmniej na pierwszym etapie sprawy mamy z głowy wytaczanie powództwa cywilnego przeciwko sprawcy.

O czym pamiętać koniecznie:

W sytuacji wypadku/kolizji, zwłaszcza na motocyklu, gdy kierowca i pasażer jest dużo mniej chroniony niż w przypadku jazdy samochodem czy np. kombajnem :), odszkodowanie z OC sprawcy należy nam się nie tylko za uszkodzenia w samym motocyklu.

Mamy prawo domagać się wyrównania wszelkich szkód materialnych, jak i osobowych, tj. na zdrowiu.

Dlatego bardzo ważne jest:

1. wezwać policję – warto, bo to potrafi uciszyć sprawcę, gardłującego o wariatach na motocyklach. Przyjęcie mandatu przez sprawcę w zdecydowanej większości przypadków jest tożsame z przyznaniem się do winy. Oczywiście policjanci zdarzają się różni i mogą chcieć również nam wlepić mandat, albo ocenić sytuację inaczej niż my. Jeżeli się z nim nie zgadzamy, bo stoimy na stanowisku, że wina jest po tamtej stronie, odmawiamy jego przyjęcia, a sprawą zajmie się sąd grodzki.

2. spisać numery telefonów do świadków – świadek z samochodu sprawcy nie jest wiarygodny dla ciebie, lepiej mieć świadków „niezależnych”

3. jeśli wciąż jesteśmy na miejscu zdarzenia, w dodatku sprawni, to wskazujemy policji wszelkie zauważone przez nas uszkodzenia motocykla i jego wyposażenia, które są związane z wypadkiem. Domagamy się również wpisania w notatkę uszkodzeń stroju motocyklowego, a także mówimy, co nas boli

4. jeżeli z miejsca zdarzenia zebrała nas karetka – kompletujemy pełną dokumentację lekarską związaną z leczeniem obrażeń powypadkowych, oraz wszystkie rachunki, paragony z aptek za leki opatrunki związane z leczeniem, rachunki za wizyty lekarskie.

Jedna uwaga, mamy prawo do jak najlepszej opieki lekarskiej i nie mają prawa nam powiedzieć, że trzeba było iść na NFZ.

Nawet, jeżeli bezpośrednio po wypadku nie czuliśmy dolegliwości, na 100% pojawią się w dniu następnym. Chociażby ból szyi, siniaki otarcia, itp. Itd. Zaliczamy więc po wypadku ostry dyżur lub wizyte u lekarza, który zrobi nam "obdukcję".

Zaraz po wypadku, z reguły organizm dostaje taki zastrzyk adrenaliny, że może się zdarzyć, że wstaniemy, podniesiemy motocykl i jeszcze będziemy uspokajać sprawcę. Tak naprawdę lepiej się nie ruszać i czekać na pomoc.

5. jeśli nie chcemy wzywać policji, motocykl nadaje się do jazdy, a my nie jesteśmy zanadto poturbowani, spisujemy oświadczenie o okolicznościach szkody, oraz o tym co uległo uszkodzeniu, które podpisuje poszkodowany i sprawca. Bardzo ważne jest spisać wszelkie dane osobowe i samego pojazdu sprawcy oraz jego polisę OC. Sprawdzić czy pojazd sprawcy miał ważne badanie techniczne - bardzo ważny szczegół! Na 100% ubezpieczyciel sprawcy, zwróci się do niego i tak z wnioskiem o potwierdzenie okoliczności zdarzenia. To niestety potrafi przedłużyć sprawę, bo sprawca jak ochłonie, może mu nie zależeć na szybkim potwierdzeniu, albo zacznie kręcić. Dlatego patrz pkt. 1 i pkt. 2.

6. zgłaszamy roszczenia do ubezpieczyciela OC

- majątkowe na motocyklu

- Majątkowe - wyposażenie motocyklisty

- Majątkowe - wyposażenie pasażera

- Osobowe motocyklisty

- osobowe pasażera

7. zgłaszamy roszczenia do ubezpieczyciela NNW, z naszej polisy

Takich polis czasem miewamy kilka i często o nich zapominamy. Zdarzają się sytuacje że banki dołączają je do rachunków, albo różne życiowe ubezpieczenia, albo grupowe w pracy, czy szkole. Radzę dobrze posprawdzać. To są pieniądze które płacimy po to by móc skorzystać w razie "W".

Tutaj ważna uwaga: o ile ubezpieczenie OC ma służyć przywróceniu do stanu sprzed szkody i nie może służyć „wzbogaceniu się poszkodowanego”, o tyle w przypadku ubezpieczenia od Następstw Nieszczęśliwych Wypadków, można wnosić roszczenie za uszczerbek na zdrowiu tyle razy ile się ma polis zawartych, a które nie zakładają jakichś wykluczeni w tej materii. NNW może również zwrócić za rachunki lekarskie, ale proszę się nie rozpędzać. Za każdy rachunek można dostać tylko jeden zwrot inaczej grozi nam odpowiedzialność. Zresztą rachunki można przedstawić przy rozliczaniu szkody z OC sprawcy.

Pamiętajcie! jeśli wydałeś/aś 100zł na leki, to choćbyś miał 5 polis NNW należy ci się tylko 100zł za te leki. Ale jeżeli masz te 5 polis NNW, to odszkodowanie za uszczerbek należy ci się z każdej zawartej polisy, która ma w swoich warunkach zapis o zdarzeniach związanych z ruchem pojazdów, ale uwaga! nie ma też wyłączenia w postaci poruszania się motocyklem (bo niestety i takie zapisy widziałem w OWU)

Za straty na zdrowiu i moralne oczywiście należy się również odszkodowanie z OC sprawcy. Oczywiście mają swoje tabele w których za złamany palec przyznają np. 1% uszczerbku i od tego policzą sobie jakąś kwotę. O ile w NNW jest określona suma ubezpieczenia i % liczy się od tej kwoty, o tyle w OC tak nie jest. Zdrowie, życie to nie jest materialna, wymierna wartość, więc nie ma mowy o wzbogacaniu się.

Co cwansi udają się do psychiatry, psychologa, „bo mają lęki” po wypadku i potem dokumentację z rachunkami przedstawiają ubezpieczycielowi sprawcy i wnoszą z tego tytułu spore roszczenia.

Inni idą do kancelarii specjalizującej się w takich sprawach, która w ich imieniu wnosi roszczenia za np. 30-50% uzyskanych kwot.

A teraz zakładamy, że okoliczności są jasne, sprawca nie kręci i potwierdza wszystko, mamy pełen komplet wszystkich dokumentów, zarówno od strony materialnej i osobowej.

Zgłaszamy szkodę.

(oczywiście robimy, to jak najszybciej, po samym zdarzeniu, kompletowanie części dokumentacji, zwłaszcza związanej z leczeniem będziemy jeszcze długo zbierać)

W ciągu tygodnia, teoretycznie, powinien pojawić się rzeczoznawca od ubezpieczyciela sprawcy, który obejrzy, obfotografuje motocykl, kask, kurtkę, rękawice, kufry i co tam jeszcze. Wskazujemy mu znowu wszystkie zauważone przez nas uszkodzenia. Zwracamy uwagę na konieczność dokonania pomiaru ramy, w celu sprawdzenia czy jest prosta. Newralgiczny punkt to główka ramy. Niestety nie w każdym mieście jest takie urządzenie. Kwestię dostarczenia do punktu pomiaru należy uzgodnić z ubezpieczycielem.

Rzeczoznawca spisze nasze dane, rachunki za strój, lub nasze oświadczenie, wypisze OT.

Od ubezpieczyciela, pomimo że zrobiliśmy to na infolinii lub on-line, przyjdzie do nas plik papierów pt. zgłoszenie szkody, które wypełniamy i odsyłamy lub skanujemy i przesyłamy elektronicznie.

Czekamy na wycenę szkody.

Gdy ją dostaniemy zalewa nas krew, bo tak nisko wycenili nasz motocykl.

Paradoks polega na tym, że przy ubezpieczaniu motocykla AC chcą składkę od wartości rynkowej. Przy wyliczaniu szkody z OC wartość ta nagle leci na łeb na szyję i potrafi być 2-4tys. zł niższa (cenniki EUROTAX, AUDATEX).

Możemy kwestionować wycenę, ale żeby zrobić to skutecznie, trzeba by powołać niezależnego rzeczoznawcę, za którego trzeba zapłacić.

Najczęściej koszt naprawy motocykla przewyższa jego wartość.

1. Możemy zlecić bezgotówkową naprawę w warsztacie, ale należy pamiętać, że naprawa nie może przekroczyć wartości pojazdu z wyceny, z dnia wypadku.

2. Możemy go oddać ubezpieczycielowi żeby wystawił go sobie na aukcję i wówczas po sprzedaży wypłacą nam pełną kwotę z wyceny.

3. Możemy wziąć kasę, która stanowi różnicę pomiędzy wartością pojazdu sprzed wypadku, a tym, co z niego zostało i samemu sprzedać (ale jeśli sprzedamy taniej niż ubezpieczyciel znalazł oferenta, to nic więcej od niego nie dostaniemy).

4. Możemy też wziąć kasę i samemu naprawić (lub w jakimś warsztacie).

Strój motocyklowy – tu zaczynają się schody, ponieważ ubezpieczyciele nagminnie próbują stosować stawki amortyzacyjne z racji tego że „strój nie był nowy w dniu wypadku”. Zgodnie z orzecznictwem sądów robią to bezprawnie, ale są uparci i liczą, że zdecydowana część odpuści i zadowoli się ochłapem, który rzucą.

Przykład z własnego podwórka. Za 2-letnie buty motocyklowe, za które zapłaciłem 600zł, a które uległy zniszczeniu w takim stopniu, że nie nadają się ani do noszenia ani do naprawy wypłacili 25% wartości. Zadałem retoryczne pytanie, czy to dlatego, że zniszczeniu uległ tylko jeden but, który zdążył się zamortyzować w 50%, ale nie otrzymałem już odpowiedzi.

Co na to Rzecznik Ubezpieczonych i sądy?

Cytat:

„Czy zakład ubezpieczeń ma prawo obniżyć odszkodowanie o handlowy ubytek wartości części zamiennych, wymienionych na nowe?

Zdaniem Rzecznika Ubezpieczonych nie jest zasadne obniżanie przez zakład ubezpieczeń należnego odszkodowania tytułem amortyzacji wymienionych w pojeździe części zamiennych na nowe (nazywany też "merkantylnym ubytkiem wartości części"). Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5.11.1980 r. (III CRN 223/80) uznał, iż przywrócenie rzeczy uszkodzonej do stanu poprzedniego polega na doprowadzeniu jej do stanu używalności w takim zakresie, jaki istniał przed wyrządzeniem szkody. Jeżeli do osiągnięcia tego celu konieczne jest użycie nowych elementów, to poniesione na nie wydatki wchodzą w skład kosztów naprawienia szkody przez przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego. W konsekwencji powyższe wydatki obciążają osobę odpowiedzialną za szkodę. Zwiększenie wartości rzeczy (samochodu) po naprawie można by uwzględnić tylko wówczas, gdyby chodziło o wykonanie napraw takich uszkodzeń, które istniały przed wypadkiem, albo ulepszeń w stosunku do stanu przed wypadkiem. Sąd Najwyższy podał w uzasadnieniu, iż z zasady wyrażonej w art. 361 §1 k.c. wynika, iż w razie uszkodzenia rzeczy w stopniu umożliwiającym przywrócenie jej do stanu poprzedniego, osoba odpowiedzialna za szkodę obowiązana jest zwrócić poszkodowanemu wszelkie celowe, ekonomicznie uzasadnione wydatki poniesione w celu przywrócenia stanu poprzedniego rzeczy uszkodzonej.

Do wydatków tych należy zaliczyć także koszt nowych części i innych materiałów, których użycie było niezbędne do naprawienia uszkodzonej rzeczy. Poszkodowany chcąc przywrócić stan poprzedni uszkodzonego pojazdu nie ma możliwości zakupu starych części, nie ma też możliwości żądania, aby zakład naprawczy wykonujący naprawę w miejsce uszkodzonych części wmontował stare części częściowo zużyte.

Oczywiście odszkodowanie nie może być wyższe od poniesionej szkody. Jednakże zdaniem Rzecznika, współbrzmiącym z sentencjami zapadającym wyroków w przedmiotowej sprawie (dziennik "Rzeczpospolita" z dnia 3.10.2002 r. artykuł pt. Sędziowie nie akceptują cięć ) - samo użycie do naprawy nowych części nie powoduje wzrostu wartości rynkowej pojazdu, a od poszkodowanego nie można żądać by zastąpił części zniszczone częściami używanymi o podobnym stopniu zniszczenia. Nadto nawet najbardziej staranna naprawa samochodu nie zapobiegnie zmniejszeniu jego wartości rynkowej w stosunku do jego stanu sprzed szkody, bowiem sam fakt uczestnictwa samochodu w wypadku wpływa na obniżenie tej wartości (uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 października 2001 r.; III CZP 57/01; OSNC 2002/5/57).”

A dzisiejsza (29/06/2012) Gazeta Wyborcza dopisuje kolejny element układanki:

http://wyborcza.biz/...kodowan__a.html

Odnośnie roszczeń osobowych z OC, za szkody na zdrowiu itp.

wszystko zależy w jakim stanie wyszliśmy z wypadku.

Z reguły ubezpieczyciele dość szybko proponują ugodę na kwotę X.XXX zł żeby zamknąć drogę do dalszych roszczeń.

Zaczynają od tzw. kwoty bezspornej, którą ja otrzymałem po kilku dosłownie dniach od zgłoszenia szkody.

Żeby dostać więcej, musi trochę czasu upłynąć, bo musi zakończyć się leczenie. Ugodę podpisujemy tylko w wypadku gdy kładziemy lachę na kasę. Jak podpiszemy to już nic więcej z tego tytułu nie dostaniemy. Najlepiej podziękować ubezpieczycielowi za otrzymaną kwotę bezsporną, informując że nie wyczerpuje to w pełni roszczeń osobowych, które będziemy w stanie przedstawić po zakończonym leczeniu.

Edytowane przez Marcin N
12 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

no to mały update do punktu 6. z mojego przydługiego wywodu w pierwszym poście

6. zgłaszamy roszczenia do ubezpieczyciela OC

- majątkowe na motocyklu

- Majątkowe - wyposażenie motocyklisty

- Majątkowe - wyposażenie pasażera

- Osobowe motocyklisty

- osobowe pasażera

- majątkowe z tytułu utraconych zarobków za okres hospitalizacji/ rehabilitacji - za chorobowe dostaje się 80% wynagrodzenia, można też stracić za ten okres premię itd. itp. - tak więć nie zapominajmy o tym, czasem istotnym szczególe. Pamiętajmy że ciężar udowodnienia tego spoczywa na nas jako wnoszących roszczenia. Czasem wystarczy przedsatwić zaświadczenie z pracy o wysokości zarobków z kilku ostatnich miesięcy. Trochę trudniej moga mieć ci co prowadzą własną działalność ale i tu wystarczy odrobina wyobraźni żeby wykazać, jakie np. zlecenia czy przychody się straciło itp. itd.

no i chyba ostatnia ważna rzecz

NIE ODPUSZCZAJCIE!!!

większość ubezpieczycieli liczy na to, że swoimi odmowami zniechęci poszkodowanych do dochodzenia swoich praw i roszczeń. Sądzę, że w ponad 90% przypadków taka taktyka się sprawdza i odpuszczamy to co nam się należy jak psu zupa. BŁĄD!

Ubezpieczyciel za wszelką cenę bedzie się starał wywinąć od wypłacania należnego odszkodowania ponad to co sam uzna za słuszne. Czasem nie chodzi o wielkie pieniądze, ale zawsze są to NASZE pieniądze. Czasem wystarczy wezwanie do zapłaty z kancelarii prawnej, czasem wystarczy wezwanie do próby ugodowej, czasem nie wystarczy nawet nakaz zapłaty w postepowaniu nakazowym i trzeba założyć sprawę cywilną.

Oczywiście to są również koszty. Ale każdy z nas znajdzie jakiegoś zaprzyjaźnionego prawnika który po przedstawieniu okoliczności, sprawy i tego o co walczymy, podpowie czy nasz punkt widzenia jest słuszny i czy są szanse na wygranie sprawy.

W przypadku wygranej, wszystkie koszty, które ponieślismy zostaną nam zwrócone. Może się nawet zdarzyć, że te koszty będą wyższe niż to, o co sami walczymy, nie zniechęcajmy się. Sprawy potrafią ciągnąć się rok i dłużej, pewnie niejednokrotnie poczujecie zniechęcenie, na co liczy ubezpieczyciel, ale nie warto się poddawać.

Sam jestem najlepszym tego przykładem, gdy już pod koniec mojej batalii miałem serdecznie dość i byłem gotów odpuścić... na szczęście nie odpuściłem i doprowadziłem sprawy do końca.

Czasem może sie wydawać, że niepotrzebnie bijemy pianę, bo nie o wielkie pieniądze chodzi. Jasne, ale są pewne zasady i jeśli pozwolimy ubezpieczycielom na omijanie tych zasad to oni dla innej zasady będą nadal odmawiać nam wypłaty odszkodowań, mimo że wszystkie wcześniejsze wyroki, orzeczenia, komentarze, opinie mówią, że racja jest po naszej stronie.

Może jednak lepiej dla zasady walczyć o swoje?

yenerau - dziękuję, nie piję

Edytowane przez Marcin N
5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Świetny tekst. Większość z nas nie wie tego wszystkiego albo zapomina w chwili wypadku, kiedy emocje nie pozwalają myśleć w pełni racjonalnie.

Największym chyba ,,problemem'' jest wzywanie policji do pozornie błahych zdarzeń. Czasem obsługa karetki robi to sama, czasem nawet postronni ludzie.

Ja osobiście wzywam policje nawet wtedy, kiedy wina wygląda na moją (!) Dziwne? Nie, to daje mi gwarancję, że kiedy przyznam się do winy

i zapłacę kilkaset złotych mandatu, nagle za tydzień/miesiąc/rok nie pojawią się dodatkowe uszkodzenia sprzętu i ciała, jacyś ,,świadkowie'', itp.

Policja na miejscu zdarzenia opisuje konkretnie co się stało i tylko za to potem odpowiada moje OC. Nie to żebym był jakimś fanatycznym legalistą,

ale czasem nasz bliźni próbuje porządnie - za to nie do końca uczciwie - na nas zarobić.

Zdarzyło mi się nawet wezwać policję do stłuczki na terenie firmy, w której pracuję, wina wyglądała na moją (cofałem).

Pierwszy tekst oczywiście ,,dogadajmy się''. Patrol zdawał się być mocno zaprzyjaźniony ze sprawczynią, próbowali nawet

namówić mnie do odwołania zgłoszenia, dopóki nie okazało się że pani jechała bez dokumentów, a i alkomat miał swoje

do powiedzenia. To oczywiście odwróciło diametralnie bieg sprawy - darowałem sobie w ten sposób kilka dni biegania

po urzędach i wypełniania dokumentów, o zwiekszonych składkach nie wpsominając.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie należy odpuszczać ubezpieczalniom i warto powalczyć o swoje. Mi po przesłaniu odwołania udało się odzyskać równowartość nowego kasku, nowych spodni i dodatkowych kilka groszy. Łącznie TUW dodało mi około 1000PLN do pierwszej wypłaty.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

W nawiązaniu do tematu mam następujący problem:

W dniu 06.08.2014r. w Rumunii miała miejsce kolizja pomiędzy pojazdem ciężarowym marki IVECO, nr rejestracyjny: HD09XVS (sprawca zdarzenia)

a motocyklem marki BMW F650GS, nr rejestracyjny: DW514W (poszkodowany).

Krótki opis zdarzenia: pojazd ciężarowy cofając uderzył w przód motocykla w wyniku czego motocykl przewrócił się na lewą stronę. Należy nadmienić

iż w miejscu gdzie miało miejsce zdarzenie trwały roboty drogowe i było zwężenie na naszym pasie ruchu. W związku z tym, że z przeciwnego pasa nadjeżdżały pojazdy, zarówno sprawca zdarzenia jak i poszkodowany musieli się zatrzymać. Sprawca zdarzenia zaczął cofać pojazdem ciężarowym, uderzając tym samym w przód motocykla.

Po tym zdarzeniu sprawca pojechał z nami do najbliższego komisariatu policji, która poinformowała nas, że to nie jest już w tej chwili sprawa policji, tylko sprawa pomiędzy sprawcą zdarzenia i poszkodowanym. Od policji dostaliśmy druczek do wypełnienia, w którym należało opisać zdarzenie, kto był sprawcą, a kto poszkodowanym. Pojechaliśmy, więc do firmy, w której pracuje sprawca i tam spisaliśmy oświadczenie w języku angielskim, które zostało podpisane przez obie strony, a także wypełniliśmy druczek, który dostaliśmy od policji (również z podpisami). Ponadto skserowałam wszelkie możliwe dokumenty: dowód osobisty i rejestracyjny, potwierdzenie ubezpieczenia sprawcy.

Zgodnie z informacją jaką uzyskałam z Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych szkoda została zgłoszona do Compensa Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. Vienna Insurance Group, która za datę zgłoszenia przyjęła dzień 06.08.2014r.

Tam poinformowano mnie, że rumuński zakład ubezpieczeń ma 90 dni, aby zająć stanowisko w kwestii odpowiedzialności. Pragnę nadmienić, iż w ciągu tych 90 dni kontaktowałam się z firmą wiele razy w celu uzyskania informacji, co zostało poczynione w mojej sprawie i zawsze była to odpowiedź,

że czekają na informację zwrotną z rumuńskiego zakładu ubezpieczeń.

W dniu 17.11.2014r. (czyli po ponad 90-ciu dniach) otrzymałam pismo od Compensa Towarzystwo Ubezpieczeń S.A. o odmowie wypłaty odszkodowania, co wynika z faktu, że w dalszym ciągu nie otrzymano oświadczenia od sprawcy zdarzenia, niezbędnego do określenia zakresu odpowiedzialności uczestników zdarzenia (pismo w załączeniu - Pismo Compensa). Przypominam, że wśród dokumentacji jaką przedłożyłam firmie Compensa znalazło się również oświadczenie spisane w dniu zdarzenia wraz z podpisem sprawcy zdarzenia oraz ksero dowodu osobistego, dowodu rejestracyjnego, a także dowodu ubezpieczenia (powyższe dokumenty również w załączeniu). Oświadczenie to zostało spisane w języku angielskim i jest potwierdzeniem odpowiedzialności sprawcy, który przyznał się do winy.

W piśmie o odmowie wypłaty odszkodowania zostałam również poinformowana, że z uwagi na fakt, iż upłynął termin 3 miesięcy od chwili zgłoszenia szkody, mam prawo zwrócić się z roszczeniami do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

Dodam, że zaraz po zgłoszeniu szkody (dosłownie w ciągu kilku dni) zjawił się u mnie rzeczoznawca. Zrobił zdjęcia itd. Niestety do dnia dzisiejszego nie dostałam nawet wyceny, ponieważ Compensa twierdzi, że aby móc przesłać mi wycenę musi dostać informację zwrotną (zatwierdzenie) z firmy rumuńskiej, która może się odwołać i sama wycenić szkodę.

Proszę o informację, kto w tej chwili odpowiada za wypłatę odszkodowania? Co powinnam dalej robić, żeby odzyskać pieniądze? I czy jest w ogóle jakaś szansa?

Z góry dziękuję za wszelką pomoc.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jeśli masz AC możesz spróbować zgłosić z AC z zaznaczeniem że będzie regres (tu podaj dane sprawcy i numer jego polisy)

Ewentualność jest jeszcze taka że postraszysz ich organem nadzoru. Szczęśliwie Rumunia jest w EU więc działa prawo europejskie. Popytam jeszcze kogoś kto zajmuje się ubezpieczeniami. Opcja z regresem może być najszybsza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kiedyś takimi sprawami zajmowała się firma Polassistance teraz nie wiem ale z pewnością sa jacyś pośrednicy tego typu

Wysłane z garażu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

śmiech na sali... Rumuńska firma ponoć dopiero teraz potwierdziła, że mogą wziąć odpowiedzialność i zapłacić Agnieszce odszkodowanie....

...w wysokości całych 703zł :!: :evil:

jak dobrze pamiętam, to sam błotnik w ASO kosztuje 573zł czy jakoś tak, więc chyba są niepoważni :cry:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

ubezpieczyciel zawsze, także w PL domaga się od sprawcy potwierdzenia okoliczności zdarzenia i na to nie ma mocnych, bo sprawca może się uchylać od tego, kombinować itd. itp. dlatego zawsze dobrze mieć niezależnych świadków, albo wołać policję

przy zagranicy niestety sprawa dodatkowo się komplikuje, bo w grę wchodzą różne uregulowania prawne

zgodnie z polską ustawą o ubezpieczeniach, odszkodowanie musi być wypłacone w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody lub najpóźniej 14dni od wyjaśnienia ostatniej wątpliwości

i na tym ostatnim niestety grają ubezpieczyciele aby opóźnić wypłatę

w moim konkretnym przypadku skończyło się to tak że pojechałem osobiście do sprawcy, który ponownie napisał oświadczenie na druku który przysłał mu jego ubezpieczyciel, a ja dopilnowałem żeby zostało to wysłane

ale to było w PL i sprawca był skłonny do współpracy, choć ponad miesiąc trwało zanim udało mi się sprawę załatwić

śmiech na sali... Rumuńska firma ponoć dopiero teraz potwierdziła, że mogą wziąć odpowiedzialność i zapłacić Agnieszce odszkodowanie....

...w wysokości całych 703zł :!: :evil:

jak dobrze pamiętam, to sam błotnik w ASO kosztuje 573zł czy jakoś tak, więc chyba są niepoważni :cry:

skoro przyjęli odpowiedzialność to już dobrze

sprawca jest zobowiązany do przywrócenia stanu sprzed szkody,

naprawiać, zbierać kwity, wysłać skany do obezpieczyciela - koszty napraw PL a RO mogą znacznie się różnić, ale można się podeprzeć polskimi stawkami rh, cennikami części itd.

mieć świadomość że to potrwa

Edytowane przez Marcin N

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

mogłoby być bezgotówkowo, tylko z tymi naprawami w ASO to słyszałem, że jest tak, że jeśli na przykład naprawa wyniesie 3000zł, a ubezpieczalnia wyceni naprawę na 2000zł,

to ASO i tak wyśle fv na 1000zł do właściciela, bo ubezpieczalnia odmówi zapłaty powyżej ich wyceny. Prawda to ?

W dodatku sprawcą był Rumun więc, musiałoby to zostać pokryte z jego OC, a już widzę jak się ta jego ubezpieczalnia na to zgodzi :(

edit:

finalnie po roku czasu od zdarzenia Rumuńska ubezpieczalnia zaakceptowała wycenę szkody ASO i BMW wymieniło błotnik i lampę "bezgotówkowo".

Edytowane przez Łasica

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz