Skocz do zawartości
Jagna

Drang nach Westen, czyli tym razem wschód jedzie na zachód!

Recommended Posts

Wiem, że dopiero co skończyłam poprzednią relację a tu następną przynudzam, ale ten wyjazd jest naprawdę wart opisania

;) więc…

więc teraz o tym,

Jak wschód pojechał na zachód i co z tego wynikło…

- Jagna! Byłaś kiedyś na niemieckim zlocie?

- Nie! Ale to pewnie same nudy i idzie się spać o 22…

- To dawaj lecimy i zrobimy rozpierduchę ;)

- Dawaj! Pokażemy, jak się Polacy bawią!

I w ten oto sposób zapadła szybka decyzja o wyjeździe na Motorrad Reise Treffen Gieboldehausen, czyli MRT, czyli zlot motocyklowych podróżników.

Fazi dokonał rejestracji on-line, dzięki której znalazłam się pod nr 1 na liście, pod nazwiskiem „Agnieszka” ;)

- Jagna! A weź ze sobą kuchenkę!

- A po cholerę?

- Bo tu piszą, że nie wolno!

Kuchenki niestety nie posiadam, więc nie wzięłam. Oczywiście żadnej kuchenki na zlocie nie było. Bo innych Polaków też nie było ;)

- Fazi, na tym zlocie będzie Ted Simon…

- Kto?

- Ty się weź i dokształć, a ja wezmę jego książkę po autograf ...

Dwa dni przed zlotem przychodzi na maila obszerny opis, z którego najbardziej podoba mi się prośba: „przygotuj 20 euro pod ręką, żebyś nie musiał zsiadać z motocykla na rejestracji”. No cóż. Spróbuję zapamiętać ;)

- Aga, weźmiesz namiot?

- No wezmę, przecież pod drzewem spać nie będziemy…

- I ze dwa czteropaki, dobraaaa?

Umawiamy się z Fazim na A10 w okolicy Potsdamu, gdzieś koło 17 w piątek, dalej polecimy już razem.

- Fazi, ale moja Jagnięcina czasem gaśnie, i ja nadal nie wiem, co to jest… Czujnik temperatury sprawdzony, czujnik przepustnicy też, świece wymienione…

- No bmw w końcu…

- a jak mi się całkiem zdupczy w środku Niemiec??

- to nie będzie nudno!

Ja rano szybko zmieniam koła (jessssu jak miło w końcu jechać bez tego szumu kostek!!!) , się śpieszę i nie zauważam, że przesuwam czujnik abs. A potem sobie jadę spokojnie, pyrkam wręcz, 80 km/h, a tu już Słubice. Hm, co ci ludzie dziś tak wolno jadą, ja tu 80, a ciągle coś wyprzedzam. Ale zaraz, na ostatnim biegu przy 5000 obrotów to raczej 120 km/h powinno być, a nie 80!

GPS prawdę ci powie… No tak, przecież abs to jednocześnie pomiar prędkości… Od tej chwili patrzę na obrotomierz, a nie prędkościomierz ;)

Tankowanie na Świecku, wysłuchiwanie tradycyjnych „o pani sama, o na motocyklu, jej, o ojej, pani się nie boi?”, następnie telefon do Faziego.

- Będę za godzinę na tym parkingu…

- Jagna, eeee, słuchaj, siwy dym w pracy, no nie wyrobię się…

- no to poczekam…

- lepiej jedź powoli nach Harz, może cię dogonię…

Szlag by trafił. Nie dość, że jeszcze 350 km autobanami, to jeszcze samej. Z Fazim to tak zawsze, grrr…

Jadę na Magdeburg, a stamtąd już landówami na miejsce, 120 km. Przez góry Harz, więc powinno być ładnie.

Cieszę się, że założyłam deflektor, przydatna bardzo rzecz na autobanie, mniej się cieszę, że co prawda przełożyłam instalację gps z DR do GS, ale nie wpięłam końcówki (bo GS ma gniazdo made by BMW, a DR nie). Nie czuję się zbyt mocna w kabelkach i zostawiłam to Fazikowi. Którego chwilowo brak…

Na autobanie gps niepotrzebny, ale na niemieckich wiochach i owszem. Szczególnie jak się nie wzięło mapy!

Za Magdeburgiem muszę już włączyć gps. Ciekawe na ile starczy mi baterii???

Jak na złość co wioska to zwrot, jadę po drogach, które nawet numerów nie mają, a drogowskazy pokazują wyłącznie najbliższe wsie. Na 200% zgubię się bez navi!

I tak sobie jadę:

www.youtube.com/watch?v=wu7zrjAL10c&hd=1

Mam ochotę na telefon do Berlina i opowiedzenie w dosadnych słowach, co myślę o samotnej jeździe po saksońskiej prowincji o zmroku bez mapy i z gasnącym motocyklem, już wyciągam telefon, ale Fazi chyba coś wyczuł, bo widzę smsa „Aga, dasz radę, twarda baba jesteś”.

Wiem, że dam radę, ale co się nawkurzam, to moje!

Obieram taktykę: jeśli gps pokazuje coś w stylu „15 km prosto” to go wyłączam. Może starczy baterii?

Za Wernigerode zapada ciemność i jednocześnie zaczynają się góry, oraz pojawiają znaki „uwaga zwierzęta”. No ja cię proszę!!! Jadę sobie więc wolniutko (choć nie mam pojęcia ile) i tylko się rozglądam za zwierzyną.

Do tego spotykam trzeci już remont drogi z ruchem wahadłowym, na którym czekają na światłach grzecznie 1-2 samochody. Czekam i czekam na zielone, oczywiście nic nie jedzie z naprzeciwka a cały remont polega na zwężeniu jezdni o jakieś 20 cm. Na kolejnym remoncie nie wytrzymuję, omijam auta i jadę. Uuuu, straszne przestępstwo popełniłam. Auto, które mnie potem dogania, nie omieszka mnie za to zmigać długimi… ale po Polizei na szczęście nie zadzwonili!

Całkiem po ciemku zjeżdżam z gór do Gieboldehausen, gdzie podobno ma być zlot na kilkaset maszyn, ale nie mam dokładnych namiarów gdzie. Ale tak sobie myślę – stanę na skrzyżowaniu, posłucham skąd hałas, popatrzę, dokąd motocykle jadą i będę wiedziała.

Po 15 minutach kapituluję. Jest cicho i nic nie jedzie… w końcu - jest! GS 1200ADV + milion kufrów i halogenów, to musi być niemiecki podróżnik! Za nim!

I w ten sposób dojeżdżam do bramy zlotu.

Gdzie oczywiście nie mam przygotowanych 20 Euro, tylko zsiadam, szukam kluczyka, otwieram nim kufer i szukam portfela ;)

A następnie nie mogę odpalić, co za wstyd…

Oczywiście przybywam jako przedostatnia (bo ostatni będzie Fazi), po ciemku ledwo znajduję kawałek trawy na rozbicie namiotu, moto oczywiście karnie stawiam w rządku z innymi ;) Rządek wyznaczony jest taśmą ;)

Odnajduję smsa „Już lecę!” sprzed godziny. No dobra, czas się integrować. Teoretycznie powinno być tu kilkoro Niemców znanych mi z IZI Meeting, ale jak ich odnaleźć w tłumie 400 osób ???

Wybieram na oko towarzystwo siedzące przy ognisku i trafiam całkiem dobrze: Thomas mówi normalnym niemieckim, ma jutro prezentację z wyjazdu do Chin, był ostatnio w Rosji i dzielimy się rosyjskimi wrażeniami. Śmieszne, jak Niemcy są zawsze pod wrażeniem „wy naprawdę znacie rosyjski?” ;)

W końcu telefon oznajmia przybycie Faziego. Rejestracja już oczywiście zamknięta ;) Idziemy więc w stronę namiotu i słyszymy za sobą „Ist das der Fassi?”

Aber natürlich!

cdn.

ps. fot z piątku brak...

Edytowane przez Jagna
  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jagna jak to fot brak????? Znajdz chociaz jedno zdjecie Twojej wscieklej twarzy :))

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Wersja Faziego:

Piatek 20.30 wyskakuje z roboty, 9,5 minuty do domu, 7,25 minuty pakowanie i wio. Aha, jeszcze fajka na uspokojenie, ciśnienie w oponach, olej niepotrzebny bo i tak nie zre. Myślę już o zadymie jaka Jagna robi za każdym razem kiedy się spóźniam, czyli za każdym razem. Wyobraźnia podsuwa mi tu najczarniejsze scenariusze, których świadkiem będą tym razem podróżnicy motocyklowi. Autoban w piątek raczej pusty, 3 pasy, wiec blokuje manetkę na następne 200 km i mniej więcej tak jadę:

W końcu dolatuje na miejsce. Stosuje tez metodę na słuch w lokalizacji zlotu, jednak słychać tylko bzyczenie komarów. Wioska Gieboldehausen ma w sumie 2 drogi główne, wiec jak nie ma przy pierwszej to będzie przy drugiej. Jest!! w ciemności dostrzegam motocykle. Silnik off, Jagna zaczyna scenę ...

10 minut później 3ech gości trzyma Jagnę, a 2 negocjuje, ze jednak szkoda tego Fazika tak na miejscu i od razu. Przyda się jeszcze przeca ;)

Pcham motura, aby nie pobudzić śpiących już ludzi, chyba bylem ostatni tego dnia czyli jak zawsze. Na zegarku wybija północ i zaczyna się następny dzien...

Edytowane przez Jagna
  • Like 4

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fazi konfabuluje. Przecież wszystkie Jagny są łagodne jak jagniątka!

Jak zwykle byłam grzeczna i miła i powitałam go z uśmiechem na ustach.

Nooo, być może coś tam przedtem powiedziałam, ale … ;)

wracając do tematu:

Ciekawe, że spędziłam 2 godziny sama i jakoś nikt nie krzyczał za mną „Ist das die Jagna?” a tu zjawia się Fazi i już go poznają…

Szybko okazuje się, że na MRT są znajomi z IZI Meeting oraz ich znajomi, oraz znajomi ich znajomych.

Oczywiście bardziej oni kojarzą nas, jako organizatorów IM, niż my ich ;)

I wszyscy są mocno zdziwieni, co robimy na niemieckim zlocie. No w końcu nie było nigdzie napisane „Nur für Deutsche”!

Było za to napisane: „Bitte nicht spontan und unangemeldet. Das MRT ist keine anonyme Veranstaltung!”

(w wolnym tłumaczeniu: proszę nie przyjeżdżać spontanicznie oraz bez wcześniejszego zameldowania. MRT to nie anonimowy zlot!)

Nicht spontan? Jak to tak?

Jak już dowiozłam te dwa czteropaki, to chociaż się napiję:

1274929_10201803540868631_773281169_o.jpg

Chyba jesteśmy jedyni, którzy zamiast kupić grzecznie piwko za 3,5 euro, piją swoje z puszki ;)

Oczywiście Niemcy protestują, bo jak to tak, niemiecki zlot, to musi być niemieckie piwo, nie mija chwila i już mamy wciśnięte w ręce solidne kufle :D

Jedno piwo, drugie, powoli robi się jakoś luźniej dookoła… Hm, dopiero po północy, a co rusz słychać „Bis morgen, do jutra, dobranoc”.

A mniej więcej godzinę później słychać z baru: „Ostatnie zamówienia, bo zamykamy!” Że co ??

No ale my mamy jeszcze zapasy Leżajska ;)

Przenosimy się do ogniska, gdzie zostało może ze 20 osób, pozostałe 380 smacznie śpi…

Gadamy, pijemy, pijemy, gadamy…

- Fazi…

- Was?

- Zostaliśmy sami…

I w ten oto sposób, o wpół do czwartej rano, dwuosobowa reprezentacja Polski zamknęła piątkowe ognisko na niemieckim zlocie…

cdn...

  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby wszystkie reprezentacje tak rozprawiały się z Niemcami ;)

Czekam na dalszą relację :beer:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uwielbiam wręcz jak Jagna pisze, a jeszcze jak występuje tam Fazi to już miodzio. :wub:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

I znów nadaje Fazi:

To był nasz błąd taktyczny ,ze nie poszliśmy wcześniej spać, błąd który zemści się na nas następnego wieczora. Wszyscy poszli spać, bo jutro ma być koncert... Na razie myślimy, że jak zaczną grac koncert o 9tej to skończą o 11 i wszyscy nyny. Ale jak to Germańcy, przygotowali już taktykę aby zaatakować nas z zaskoczenia. W krzakach czai się już gruby kaliber...Bundesarchiv_Bild_101I-671-7483-29,_Reichsgebiet,_Soldat_mit_Panzerabwehrwaffe.jpg

Sponiewiera nas jeszcze ta decyzja, ale dzielnie się będziemy bronic....

634475393572321154.jpg

__________________

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzień drugi zlotu, sobota.

Nocny powrót do namiotu chwiejnym krokiem nie jest łatwy…nawet we dwójkę…

- Jagna, myślisz, że oni wszyscy naprawdę śpią?

- Fazi, jak dalej będziemy tak zawadzać o co drugi namiot, to już nie…

- Jagna, fajnie, że masz porządny niemiecki namiot, ale jak teraz poznasz, który twój? Co drugi wygląda tak samo!

- Szukaj czterech Wolfskinów w jednym rządku… A przed nimi dwa KTMy…

- A który z tych Wolfskinów jest nasz?

- Ten najmniej porządnie rozstawiony…

Faktycznie, mój namiot jako jedyny na polu ma:

1. wbite do połowy śledzie (Jagna, bo ty nie wzięłaś młotka, a oni tak!)

2. nie naciągnięte linki (przecież jakoś się trzyma, prawda?)

Uff, władowaliśmy się do tego namiotu co trzeba, jeszcze tylko poszukiwania karimat, śpiworów, ogólnie jest nam wesoło, i pewnie niezbyt cicho. Rano zobaczę kilka par oczu pełnych dezaprobaty ;)

- Fazi rusz się, śniadanie dają do 10.00! I na pewno zamykają o 10.01 !

- a która jest?

- 9.50…

- eee, to jeszcze kupa czasu…

Oczywiście zdążyliśmy ;)

Pierwszy pośniadaniowy ćmik Fazika (nasze moto jakieś 100 m dalej...):

_IGP9962.JPG

pogoda robi się rewelacyjna, więc zamiast (jak 95% uczestników) iść do sali oglądać prezentacje, my idziemy własną ścieżką:

_IGP9965.JPg

Oto wielki banner zapraszający na zlot:

_IGP9969.Jpg

Trzeba zaopatrzyć się w różnej maści napoje chłodząco – rozweselające (ale nie za 3,5 euro!!!) ruszamy więc „w miasto” i nabywamy m.in. popularny niemiecki napój:

_IGP9971.JPG

- Fazi, a wnoszenie na teren zlotu jedzenia ze sklepu nie jest verboten? Albo nawet gesetzlich verboten?

- eeee, zawsze możemy powiedzieć „nje rozumjem!”

Stwierdzamy , że na zlocie oprócz nas jest więcej wariatów:

_IGP9973.JPG

robimy przegląd parku maszynowego:

_IGP0002.JPG

A jest co oglądać…

Królują oczywiście GSy, ale ilość AT jest całkiem pokaźna. Do tego pojedyncze TA, KTM, DR…

Niektóre przepiękne:

_IGP9992.JPG

_IGP9996.JPG

niektóre nieco mniej;

_IGP0006.JPG

czyżby pobyt na wschód od Odry to powód do chwalenia się ?

_IGP0011.JPG

trochę klasyki:

_IGP0015.JPG

i znów coś znajomego:

_IGP0017.JPG

Ufo?

_IGP0022.JPG

Fazi jest zafascynowany dwoma maszynami, których silnik oparty jest na wynalazku Herr Rudolfa Diesla.

Maszyny te mają w sobie mnóstwo przeróbek w duchu „rejli” i każdy Niemiec oglądający je zadaje głośno to samo pytanie „ale czy to jest nie jest aby verboten? czy to przejdzie TÜV?”

Moja zdolność do zachwycania się motocyklami jest już na wyczerpaniu, więc postanawiam chwilowo opuścić towarzystwo śląsko-niemiecko-belgijskie i posłuchać , co inni mają do powiedzenia o podróżach.

Słuchając prezentacji (żaden tam pokaz slajdów, tylko porządne filmy, animacje, muzyka…), wpadam w kompleksy. Gdzieś tam niby już byłam, coś tam widziałam, ale…

… zresztą liczba słuchających sama mówi za siebie:

1262893_10201780090722392_1156225878_o.jpg

Obok wystawiają się wydawnictwa specjalizujące się w książkach motocyklowo-podróżniczych, kilku autorów daje autografy… Widzę właśnie, że kobieta , z którą wczoraj rozmawiałam przy ognisku napisała kilka książek i ostatnio jechała SAMA do Władywostoku i z powrotem… oczywiście bmw ;)

A później uświadamiam sobie, że zostawiłam w domu „Jupiters Travel” i nie będę na niej miała autografu Teda Simona…

A jeszcze później wysłuchuję, po angielsku tym razem, opowieści, po której wszyscy biją brawo na stojąco.

Gość nazywa się Ramney "Coach" Stroud i przyjechał z USA tym:

_IGP0037.JPG

10 lat temu został sparaliżowany w wyniku wypadku w offie, a przedtem brał udział w wyścigach motocyklowych, był instruktorem enduro.

Świat mu się skończył. Po czym postanowił się nie poddać i założył sobie, że za 10 lat zatańczy tango w Buenos Aires…

4 lata uczył się chodzić o kulach, kolejne lata być samodzielnym, w końcu wsiadł na motocykl…

Jest w stanie jeździć samodzielnie tylko zaprzęgiem, ale jak widać na slajdzie, niewiele go to ogranicza ;) W 2011 ruszył w podróż dookoła świata…

_IGP0057.JPG

A na koniec zaprosił wszystkich w listopadzie do Buenos… Niesamowity gość!

Ehh, Jagna się poczuła jak takie malutkie, początkujące jagniątko…

W przerwie obiadowej zgarniam towarzystwo nadal dyskutujące o silnikach, przebiegach itp. na obiad, typowo niemiecki oczywiście ;) Schweinebraten mit Kartoffeln und Gemüse:

_IGP0050.JPG

Po obiedzie Fazi nie może przeżyć, że zobaczył w GS1100 to:

_IGP0048.JPG

_IGP0046.JPG

- no widzisz, a ty marne 100 kkm w swojej AT masz…

- a twoje bmw to nawet pół tego nie pociągnie…

- jak to nie! już mam 53!

- i zaraz pewnie będzie koniec!

czyli takie tam typowe rozmówki właściciela AT z właścicielką BMW ;)

cdn

  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

...

Fazi jest zafascynowany dwoma maszynami, których silnik oparty jest na wynalazku Herr Rudolfa Diesla.

Maszyny te mają w sobie mnóstwo przeróbek w duchu „rejli” i każdy Niemiec oglądający je zadaje głośno to samo pytanie „ale czy to jest nie jest aby verboten? czy to przejdzie TÜV?”

...

Chodzilo o seryjne maszyny czy samoroby? Wprawdzie byl tam na fotkach Enfield ale z silnikiem benzynowym :).

Milo sie czyta. Teraz wiem z pierwszej reki jak wyglada zlot u Niemca :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

oszczedze Jagnie przeklejania ;)

dobra, z nosa kapie mi na klawiature ale jedziemy dalej,

poranek po nocy jest ciezki, niewiem czy dudni mi w glowie czy KTMiarze odpalili motury. No wlasnie, co z tymi katemami??? Po co wam takie glosne wydechy?? Juz bardziej za to lubie beemki, oni jacys tacy spokojniejsi.... ale u nich znowu te wahacze....

Spalem jakos dziwnie, chyba na butelce po piwie, jestem polamany jak wahacz w beemce... Wloke sie do sniadaniowni, biore sucha bulke, niczego wiecej nie chce, zuje powoli, zapijam kawa, jakies gadki z ktorych nic nie pamietam. (Blysk w pamieci mam z nocy jeszcze, jak zabraklo piwa i ktos wyciagnal jakies slodkie swinstwo ramazotti, jakis likier, no i to mnie chyba tak sponieiweralo bo przyssalem sie do butelki bo mnie strasznie suszylo). Plac pusty, ludzi gdzies wymiotlo, robimy krotki przeglad motorow.

Z motorow same piekielne adwenczery, 2 nawigacje, halogeny, naklejki z calego swiata i... ani jednej rysy na lakierze. Patrze na bak w mojej afryce, na rdze... zero naklejek.... kurde, musze w koncu cos z zyciem zrobic...

_IGP0018.JPG

w tej beemce 300 000km sprawdzam wahacz...

_IGP0047.JPG

Tak se mysle, tyle kilometrow na moturze robic? Przeca gdzie czas na imoprezy, na spotkania z ludzmi, na gadanie i inne pierdoly. Cos podejrzewam ze w tej beemce krecony licznik jest... do przodu...

A byly tysz takie

_IGP0015.JPG

i w polskich barwach

_IGP0012.JPG

i z minikuframi

_IGP0021.JPG

a wszytko to wygladalo tak, znyczy jakies 20% bo w sumie bylo 500 motocykli

_IGP9963.JPG

Stwierdzam ze wyposazenie niektorych adwenczerow przewyzsza kosztem moja afryke, mysle czy czasem nie powiesic kartki coby mi smieciarze jej nie wyrzucili... Idziemy do sklepu po maslanke, znaczy wleczemy sie przez wzorowa niemiecka wioske. Wracamy chyba po godzinie, a mialo byc tylko 10 minut piechota... Zerkamy do sali, ale tam dostaje klaustrofobii, w mozgu orkiestra, duszno i niedowidze tych wszystkich fotek. Odwrot na dwor, sloneczko, pifko, znowu pifko i czlowiek odzywa. A jak to na dworze zbieraja sie tam wszyscy struci ze wczoraj. Wiec bylo wesolo i sie lalo z kranow.

Jest tez kila ciekawych egzemplarzy. Poczciwy wyrob enersdowski sztuk 3:

_IGP9974.JPG

ale z silnikami cos nie ten teges, rury wydechowe czarne z sadzy. Blizsze ogledziny (okolo 2 godz) stwierdzaja co nastepuje:

etezeta pierwsza z przyczepa, silnik z agregatu ze skrzynia biegow nieznanego mi pochodzenia

_IGP9976.JPG

_IGP9982.JPG

_IGP0041.JPG

druga etezeta tez w dizlu ale juz bez naczepy

_IGP9981.JPG

skrzynia biegow z...?

_IGP9978.JPG

i odswiezacz do ust pomagajacy przy starcie

_IGP9986.JPG

_IGP9979.JPG

3cia zmota dizlowa to juz sztuka sama w sobie, rama i skrzynia z beemki, rezsta z jakiegos agregatu...

_IGP9987.JPG

_IGP9988.JPG

_IGP9990.JPG

ta zmota dala mi najwiecje podejrzen. Nawigacja podobna do tych jakich uzywali pod stalingradem

_IGP0031.JPG

i mieli prawdziwe opony na wschod!!!. Szukalem kolesia aby zadac mu kilka konkretnych pytan, czy jedzie na wschod, czy sie tam wybiera, i kiedy. Z iloma kumplami, cz ybeda pojazdy wsparcia, moze ktos piechota pojdzie... Niestety niedowiedzialem sie ;)

Gadka sie toczyla, piwka krecily licznik, w sloncu +30 wiec czas szybko przelecial. Popoludniu troche ozdrowialem i poszedlem na prezentacje. 400 osob w sali, cisza, nawet chrzakniecia, wtaczam sie chwijnym krokiem i podtrzymuje sciane. Obraz mam juz wyrazny, widze az na scene... a na scenie rosja, droga kosci czyli to co misie i ja lubia najbardziej. Gosciu z zona na 2 moturach wybrali sie na pojezdke. Zdjecia i historie w pyte, walka z dziurami i bagnami i ... jak to jest na wyjezdzie z Zonami (nie mam ale bylem swadkiem), zadyma na calego w srodku Syberii: "no i po co Ci ten adenczer??? Nie lepiej bylo jechac do bulgarii na plaze??? Nigdzie sie juz nie ruszam, nawet nie probuj mnie przekonywac!!!!". Koles spouscil tylko uszy i odczekal do nbastepnego ranka kiedy Zona pierwsza szukala przejazdu przez bagna ;) Na marginesie doweidzialem sie ze do dnia dzisiejszego sa znane tylko 2 Kobiety ktore same przejechaly po drodze kosci na swoich motorach. Jedna z nich to jego Zona...

Nagle brawa na stojaco, ja tez staram trafic dlonia w dlon i mi nawet wychodzi... Tlum wychodzi na dwor, spotykam jeszcze kilku znajomych z IM, piwko, no chodz 5tu si enapic, no chodz tu jeszcze na jedno, no ale ze mna nie wypijesz??? A tymczasem Niemcy juz niesli swoje instrumenty na koncert....

942766_542211939184627_2006061462_n.jpg

ps. jako ze moj pierwszy post to sie przywitam wiec szczesc boze wszystkim, to ja ksiadz proboszcz z tego pamietnego zlotu ;)

Edytowane przez fassi
  • Like 18

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pochwalony. :)

A teraz poczekajmy na Jarka ;)

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Pochwalony. :)

A teraz poczekajmy na Jarka ;)

Będzie się działo ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Po sutym obiedzie ciąg dalszy, czyli rozmówki techniczno – towarzyskie:

1274733_10201823272401907_1604944505_o.jpg

Jak widać, niektórzy już mocno znudzeni ;)

Germańcy też są zaciekawieni dwoma polskimi maszynami. A tak naprawdę, to patrzą tylko na fazikową afrę :(

To zdjęcie wisiało na stronie pewniej Niemki (brakowało tylko podpisu „polnische Navi”) ;)

ib_p087_0_18.jpg

W pewnym momencie ktoś pyta Faziego pokazując palcem na tylne koło :

- ekhm, te opony to już chyba dość dawno wyszły z produkcji?

Na co Fazi z dumnie wypiętą piersią:

- Rocznik 1998!

Na co Jagna złośliwie:

-Fazi, doceń, jak kulturalnie gość ci powiedział, że masz łyse laczki…

Tak wyglądały po powrocie:

_IGP0165.JPG

Kolejny raz zauważam, że moja aktywna znajomość języka niemieckiego jest wprost proporcjonalna do ilości wypitego alkoholu… Trzy piwa i mogę swobodnie gadać…

_IGP0061.JPG

Tak czy siak, miło jest słyszeć, że komuś się bardzo podobało na IZI Meeting i że na pewno tam wróci… W ogóle nasz zlot ma świetny PR na zachód od Odry ;)

Powoli zapada zmrok, zespół zaczyna się stroić… Nie bardzo wiemy, co myśleć o tym, że od piętnastu lat na tym zlocie gra ten sam zespół… Jakieś to takie przewidywalne… i niemieckie w 200%...

- Jagna, pokażemy im, jak się bawią Polacy? Bo tu pewnie z 10 osób będzie tuptać pod sceną, a reszta się kiwać w ławkach przy piwie…

- Znaczy co? Tańczyć będziemy? A może jak Jochen rzucisz mnie na scenę?

- Hm, to już na pewno jest gesetzlich verboten…

W programie stoi: „20.30 – Party”. Czyli o 20.29 wychodzi na scenę zespół i…

… i nie przestaje grać do 24. Mamy z Fazim coraz większe oczy i coraz większego banana na twarzy. To jest po prostu niemożliwe! Unmöglich! Niemcy się tak nie bawią! Oni tak nie potrafią!

A jednak…

All-in-one jest po prostu niesamowity. Nie ma chyba ani jednak piosenki, przy której można stać spokojnie!

1275151_370444683059087_229423757_o.jpg

1277062_370498533053702_1612033845_o.jpg

Kilkaset osób skacze pod sceną, my oczywiście na samym przodzie ;)

1071514_370439773059578_732005202_o.jpg

Nie wiem, jak oni mają na to siły, ale grają non stop przez 4 godziny. Pewnie mogliby dłużej, ale niestety zezwolenie na hałasowanie jest tylko do 24…

Z całych sił usiłujemy godnie reprezentować mniejszość polską w Niemczech:

1277755_370441949726027_403484236_o.jpg

(kobieta obok Faziego to ta, co sama pojechała do Władywostoku i wróciła :dizzy:)

1277063_370497533053802_1690296462_o.jpg

Przy jakiejś spokojniejszej piosence (no dobra, ciut spokojniejszej) ze sceny pada hasło „Hände hoch!”. Fazi i ja momentalnie patrzymy się na siebie i krzyczymy „Nicht schiessen!” i wybuchamy śmiechem.

I nikt oprócz nas nie rozumie, co w tym śmiesznego…

1001589_370442146392674_307920141_n.jpg

W życiu nie słyszałam takiego grania na zlocie!

Do tego po koncercie ekipa przenosi się z gitarami akustycznymi do ogniska… i gra dalej…

Przy ognisku tym razem mały tłum

1271492_370444966392392_1661148384_o.jpg

- Jagna, komm, du muss jemanden kennenlernen! ( =Jagna, chodź, musisz kogoś poznać) Tym razem to nie Fazi tylko Friedel)

- Hallo…

- Jagna, to szef Rukki Niemcy…

- O, to jest Jagna, z tej polskiej ekipy, co na aukcji charytatywnej sprzedali twoją kurtkę drożej niż ty w sklepie!

- no wiesz Friedel, jest pewna różnica, w sklepie to one wiszą na wieszakach, a na IZI Meeting kurtka wisiała na mnie ;)

Dalsza część konwersacji była mniej przyjemna dla szefa, bo nie omieszkałam się go zapytać czemu moje spodnie po trzecim sezonie zaczęły przemakać ;) Szef obiecał uwzględnić reklamacje ;)

Gadam znów z Thomasem mętnie się tłumacząc, że przegapiłam jego chińską prezentację, a on przedstawia mi Stefana z Berlina.

A Stefan na to: Jagna, kennst du vieleicht diesen verrückten Fassi aus Berlin?

- Faaaaziiiiii !!!!! Ktoś cię szukaaaa!!!

I w ten sposób Fazi spotkał w końcu gościa, z którym umawiał się od roku…

Niemy przy ognisku śpiewają (znają wszystkie hity do czwartej zwrotki włącznie, i to po angielsku), piją, żartują i ogólnie nie wyglądają na Niemców…

I do tego ciągle ktoś mi stawia piwo…

- Jagna, czy ty też widzisz już potrójnie?

- Na razie podwójnie, ale jeszcze jedno piwo i niesiesz mnie do namiotu…

I tu niestety polska reprezentacja oddaje pole walkowerem… Tym razem nie schodzimy ostatni…

- Fazi !!!! Z takimi nogami do mojego namiotu !!!!!

_IGP0064.JPG

  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dzień trzeci zlotu, niedziela

- wrumm, wruuuum…

jessssuuu, przecież chyba jeszcze ciemno jest, co to za dźwięk ?

Jesteśmy na niemieckim zlocie, przecież tu jazda nocna jest gesetzlich verboten!

Jednym okiem patrzę na zegarek, 7 rano. No tak, to już wolno jeździć…

Ale kto o 7 rano wyjeżdża ze zlotu do domu??

- wruuum, wruuum (stopery nie pomagają na motocykle odpalane 2 m od twojej głowy…)

Koło 9 kapituluję, wyciągam stopery. I słyszę rozmówkę:

- a czyj ten namiot?

- ten? tych dwóch dziwnych Polaków…

- Fazi?

- Nooo?

- Dawaj, wstajemy, bo zaraz sami zostaniemy na tym zlocie…

Wysuwam głowę z namiotu i faktycznie: 2/3 ludzi już nie ma.

No chyba ten lekki deszczyk ich nie przestraszył?

Nam się nie śpieszy, ja mam tylko jakieś 500 km do domu, plan mamy jeszcze pohasać po górskich winkielkach (choć na oponach AT bieżnika brak),

więc spokojnie, bułeczka, kawka, jeszcze jedna bułeczka, jeszcze jedna kawka, było miło, cześć, do zobaczenia na IZI Meeting, do zobaczenia za rok…

- Fazi, chyba znów zamkniemy tę imprezę ;)

W końcu, kiedy nasz namiot samotnie stoi na polu, decydujemy się na pakowanie i odjazd ;)

i okazuje się, że całkiem dobrze na tym wyszliśmy, bo przestało padać i nie zmokliśmy w przeciwieństwie do całej reszty :D

Zaraz za Gieboldehausen wdrapujemy się na pierwsze górskie serpentyny (no takie niskopienne raczej, ale ładne).

Sądząc po ilości znaków i informacji przeznaczonych dla motocyklistów, to bardzo uczęszczane traski służące głównie do zamykania opon ;)

Po jakiś 100 km moja jagnięcina wydaje z siebie dziwny, nieco przypalony zapach, po czym po raz pierwszy w życiu widzę zapaloną kontrolkę temperatury.

Zjeżdżam na pobocze, jagnięcina bucha parą…

Mina Faziego wyraża dokładnie jego opinię na temat bmw:

_IGP0066.JPG

- Jagna, kiedy ostatnio sprawdzałaś poziom płynu w chłodnicy?

- Był akurat!

- Ale kiedy konkretnie ?

- No jakiś czas temu…

Ściągamy owiewki…

_IGP0068.JPG

Niestety, poziom jest OK. Czyli problem sięga głębiej…

- Jagna, jedz dalej bez owiewki i macaj tego węża. Jak się będzie twardszy robił, to znaczy, że ciśnienie rośnie, a ciecz nie ma obiegu…

Nie ujechałam pół kilometra, przewód twardy, kontrolka mało nie wyskoczy… No pięknie. Pęknięty przewód? Termostat? Pompa wody?

… i dokładnie 400 km od domu…

cdn…

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ta pompa wody... Mi to wyglada na niemieckie dzialania dywersyjne... Podjrzewam, ze to bylo wtedy kiedy padla komenda: „Hände hoch!”

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ta pompa wody... Mi to wyglada na niemieckie dzialania dywersyjne... Podjrzewam, ze to bylo wtedy kiedy padla komenda: „Hände hoch!”

No tak! macie swoje „Nicht schiessen!” :-D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No to jeszcze kilka zdan moich z pamieci, bo wyjazd jutro do Klodzka pewnie wykasuje mi troche powierzchni mozgowych.....

No wiec zaczyna sie koncert, stoimi przed scena ze swoimi stereotypami o imprezie niemieckiej, pierwsza piosenka, nono, niczego sobie. Rozgrzewamy kostki przytupujac trawe, badajac podloze, konczymy piwo, siczek nerwowy aby pozniej nie lazic bo przeca za dwie godziny koniec. Pod scena raptem setka ludzi, nie minela chwila i tlum juz wibruje, skacze, wrzeszczy... Hordy Niemcow, no po prostu cale stada wypelnily placyk przed scena (scena to naczepa z TIRa). Pierwsza zadyszka, trzeba piwa no to lece biore na ex

i z powrotem, biegiem, szkoda kazdego kawalka, pozniej leci pokolei, nieznam tytulow ale wszystkie potrafie zaspiewac, jazda z Jagna w parze, wywijamy pod scena, hacze gdzies noga, skrecam kostke, wyskoczyly mi tylko lezki w oczach i zagryzlem jezyk, jazda dalej, suszy..., jazda po piwko miedzy piosenkami, na ex, z powrotem, ZZ Top na scenie, znowu skakanie, kostki nie czuje ale czuje te wyexowane piwa, trace sile.... walcze, musze odpoczac, szybki fajek na boku i jakas pizza ktora mnie ktos tam poczestowal. Postawiony na nogi jazda w tlum, tam juz zadyma, tumany kurzu spod nog i wszyscy skacza, ja w tlum, ledwo dysze ale szkoda takiej imprezy aby stac na boku. Ktos co chwilke przychodzi i przynosi 10 piw 0,20L i rozdaje w tlumie. Wiec na Exa, podziekowal i znowu szal, znowu ktos z piwem, na ex, fajek szybki na boku i jazda, na jednego fajka ide oparty o naczepe, rasia, nozia, rasia, nozie (Romek ;) )....

Zespol dopiero wchodzi na obroty, ze mnie siodme poty. Pytam kogos ktora godzina, dopiero 11 czyli 2 godz poszly a ja juz nie moge. Od teraz pamietam blyski, koszulke mam mokra, nogi oblepione w kurzu, kapela przyspiesza, jest mnostwo energii ze sceny i tlumu ktora sie wzajemnie wznieca. Nagle mowia ze polnoc i musza konczyc bo tylko moga do 24tej. Tlum ryknal, szybkie 4 piosnki, wszyscy szaleja na maxa bo wiedza ze juz koniec, siwy dym spod nog. Woklaistka, dlugie wlosy... nogi do samej ziemii, ma cienka koszulke i nie ma biustonosza... skacze na scenie, meskie oczy skacza, meskie nogi skacza i wszystkie inne czlonki....

dobra, schodzimy, zegnamy was i do zobaczenia za rok. Tlum wrzeszczy..... No sorry, ale nie mozemy juz grac a mamy jeszcze piosenek na 6 godz...

Tlum ryczy skandujac znana piosenke ktorej nie znam tytulu, 2 min ryczy,

3 minuta, halas rosnie....

4 minuta... juz fruwaja pierwsze migdaly, jakis jezyk, widze sztuczna szczeke w powietrzu

5 minuta, szyby dzwonia po okolicznych domach, kury wwylatuja z kurnikow

dobra, jeszcz ejedna piosenka - 130dB wylatujacych z gardel, szok, szok na maxa....

ostatnia piosenka, do odcinki, piosenka znana ale nie znam tytulu....

koniec, buziaki ze sceny, ledwo dysze, fajek na uspokojenie, piwo ktos znowu przynosi, z czaszki paruje, syczy z uszu...

Wloke sie w kierunku ogniska, jeszcze w szoku tej imprezy, dowiaduje sie ze jak ten zlot odbywal sie pod ta wioska na sciernisku (edycja 1-15, ostatnie dwie sa w tym hotelu) to ten zepol gral od 21-6tej rano!!!! Dziwie sie kto to wogole wytrzyma. Nagle z ciemnosci widac 2 zalozycieli zespolu, niosa gitary i impreza dalej leci unplugd. Nikt nie ma sily podniesc dupy z ziemii, tylko spiewamy.. piwko, leniwe rozmowy, smiechy, znowu spiewy i tak do 4tej....

no i jakos krotko po tym oddajemy pole walkowerem...

wstyd...

slabo mi...

brudne nogi w namiocie...

zasypiam w ulamku sekundy...

Edytowane przez fassi
  • Like 11

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tym razem to już będzie całość ;)

Zaglądamy głębiej :

_IGP0070.JPG

Z węża (tego twardego, któremu ciśnienie rosło ;) ) wypływa takie coś, o kolorze kawy z mlekiem (na pewno Jacobs Krönung):

_IGP0073.JPG

wydłubujemy termostat:

_IGP0076.JPG

Termostat jak termostat, ale może zepsuty? Bolec schowany, trzeba by go podgrzać i sprawdzić czy się wysuwa. Ale nie bardzo jest jak.

Fazi wpada na pomysł podgrzania nad płomykiem zapalniczki, bolec ładnie wyłazi, ale za to się nie chowa. Więc w sumie nie wiadomo, czy był zepsuty, czy dopiero Fazi go spalił ;)

No to pojedziemy bez termostatu, z otwartym non stop obiegiem.

Zalewamy układ porządną niemiecką wodą gazowaną (odgazowaliśmy ile się dało)

_IGP0078.JPG

W międzyczasie od odpalania padło już aku, i trzeba odpalić na pych…

Ale niestety, nie będzie tak prostu, nadal nie ma obiegu…

Fazi myśli:

_IGP0077.JPG

- Jagna, no żesz, te bmw!!!

- ???

- Tu jest odwrotnie! Bez termostatu obieg jest zamknięty!

- Ale zdaje się, że termostat już i tak nie działa, więc?

- Musimy czymś zamknąć tego węża… i wtedy popłynie sobie tędy co trzeba…

W międzyczasie zatrzymuje się przy nas zaprzęg made in NRD, czyli MZ. (W ogóle trzeba oddać sprawiedliwość, że jakieś 10 aut się zatrzymało i pytało, czy pomóc).

Wspólnymi polsko-śląsko-niemieckimi siłami montujemy takie coś:

_IGP0081.JPG

I kolejna jazda próbna. I kolejne niestety…

Czyli ostatnia możliwość: Wasserpumpe…

_IGP0084.JPG

Wirnik nie chce się dać przekręcić. Czyli jesteśmy w domu…

Jest jeszcze możliwość, że zniszczeniu uległ bolec za wirnikiem i dałoby się go czymś zastąpić…

Kilka telefonów do PL i mam już w telefonie PDFa z wymiarami bolca i rysunkami poglądowymi pompy. Ale trzeba tę pompę rozebrać… Tylko gdzie?

Stefan od MZ proponuje swój garaż (znaczy przedtem proponował telefon do ADAC – jak to , nie macie tam wykupionego ubezpieczenia?), który jest jakieś 5 km dalej.

A Jagnięcina tam nie dojedzie. Ja skręcam szybko GSa, chłopaki omawiają plan.

- Jagna, holowałaś kiedyś motocyklem?

- Nie…

- No masz szansę!

- Ale ja nie chcę!!! Nie może Cię Stefan poholować? Albo ty jego??

- Stefan się boi…

- A ja???

Przypominam sobie wszystkie opowiadania kolegów spod znaczka bmw, jakie to trudne, niebezpieczne i w ogóle zabić się można…

Tymczasem Stefan znika (pojechał odwieźć syna, jakoś tak nagle koniecznie musiał ;)), raz, dwa, linka uwiązana i wszystko gotowe.

- Jagna, wskakuj, tu stopą trzymasz linkę, jak ją podniesiesz, to się odwiąże zaraz.

- Ale ja się boję! Ja nie chcę!

- A widzisz tu kogoś innego??

- Ale ja nie dam rady…

- Siadaj!

- Ale…

- SIADAJ!

No to siadłam.

_IGP0086.JPG

I okazało się to być proste jak nie wiem co, Tylko trzeba ruszyć ;)

Przy pierwszym zakręcie (takim solidnym i to ze żwirem) puściłam linkę i zjechałam rozpędem własnym, a później było już lepiej.

Na tyle lepiej, że holujący Fazi zaczął pstrykać do tyłu foty:

_IGP0089.JPG

Dogonił nas Stefan i tak sobie we trójkę pyrkaliśmy w stronę jego garażu. Chłopaki wdali się w dyskusję na temat enerdowskiej motoryzacji i praktycznie o mnie zapomnieli ;)

Garaż okazał się porządny i zaopatrzony we wszystko co trzeba:

_IGP0091.JPG

_IGP0090.JPG

Okazało się, że żeby dostać się do pompy (a konkretniej , żeby zdjąć pokrywę silnika) musimy zdjąć wydech i jakiś dziwny przewód olejowy.

Przy spuszczaniu oleju trochę pociekło

- Stefan, poleciało trochę w ziemię, żebyś jakiegoś mandatu nie dostał za szkody w środowisku…

- Spokojnie, tu są wschodnie Niemcy ;)

_IGP0092.JPG

Po demontażu naszym oczom ukazuje się zębatka napędowa, która jest praktycznie bezzębna. No… to by było na tyle. Nie zrobimy nic. :mur:

Wysłuchuję opinii na temat bmw (ale żeby plastik?? plastik??) i trzeba wymyślić jakiś plan awaryjny. Pierwsza myśl – zostawić moto u Stefana…

Na szczęście jeden z moich kumpli spod znaku BMW sam proponuje, że może podjechać busem. To jakieś 400 km od Zielonej Góry, środek niedzieli, głupio mi, ale ratuje to sytuację…

Stefan nie może wyjść z podziwu.

- Ktoś po was przyjedzie? Ubezpieczalnia?

- Nie, kumpel przyjedzie, powinien tu być za 4 godziny.

- Tak po prostu przyjedzie?

- No tak…

- Hm, u nas tak by nie było…

Polska górą ;)

Zostawiamy bagaże w garażu, jagnięcinę zdekompletowaną pod garażem i umawiamy się na telefon, kiedy już bus będzie na miejscu.

_IGP0096.JPG

- Ale zdążycie przed 22?

- postaramy się, ale to nie od nas zależy, jak bus dojedzie…

- bo ja idę spać o 22..

Polska górą po raz drugi :Thumbs_Up:

Pakujemy się oboje na Afrykę i ruszamy przed siebie. Coś byśmy zjedli… Przypomina mi się, że przejeżdżałam tu niedaleko przez takie bardziej turystyczne miasteczko i powinny były być tam knajpy.

Zostawiamy AT na parkingu (oczywiście jest część specjalnie dla motocykli) i ruszamy z buta na stare miasto.

Szczęka nam z lekka opada, coraz niżej z każdym metrem.

Wernigerode to perełka po prostu. Perełka w wydaniu niemieckim oczywiście 

Na miastem króluje zamek:

800px-WernigerodeSchlossHerbst.jpg

Całe stare miasto to pięknie zachowane budynki z pruskiego muru, tu ratusz z 1492 roku (!)

_IGP0107.JPG

Po lewej krzywy dom:

_IGP0113.JPG

_IGP0114.JPG

_IGP0117.JPG

_IGP0104.JPG

Chodzi za mną porządny niemiecki obiad (=kluchy, zawiesisty sos i czerwona kapusta), znajdujemy więc gospodę i futrujemy po uszy ;)

W gospodzie zdecydowanie zaniżamy wiek, to jakieś strasznie emeryckie miasto ;)

Później lekki lans AT:

_IGP0128.JPG

- Jagna, w sumie to fajnie, że się tam pompa zdupczyła…

- Że co??

- Bo takie fajne miasteczko zobaczyliśmy… I jeszcze taki obiad…

A pewnie większość z was zna Wernigerode organoleptycznie, bo tu warzą jedno z bardziej znanych niemieckich piw: Hasseröder :)

Tuż za Wernigerode widzimy ładne pagórki i szuterek, który na nie prowadzi.

- Co, jedziemy?

- Ale to jest na 200 % geseztlich verboten…

- Dobra, nic nie jedzie, nikt nie zadzwoni po Polizei…

_IGP0131.JPG

_IGP0133.JPG

Trochę już ciemno się robi, Fazi hasa po pagórkach:

_IGP0139.JPG

_IGP0144.JPG

Na sam koniec zjeżdżamy do jakiejś zabytkowej kopalni żelaza (za cholerę nie wiem gdzie, a fajnie byłoby tam jeszcze zajrzeć), bardzo podoba nam się znak:

_IGP0149.JPG

Kopalnie niezła, cały sprzęt na wierzchu, ani żywej duszy, tylko jakiś kot przyszedł pomiauczeć ;)

Widzimy smsa od Pawła „zaraz będę” wrzucamy piątkę i wracamy do Stefana.

Wrzucamy motki na pakę (Fazi korzysta z możliwości podwózki) i ruszamy na Zieloną Górę via Berlin…

_IGP0151.JPG

…a teraz zostaje tylko złożyć Wasserpumpe do kupy.

Na razie starczy tego wodolejstwa ;)

chociaż...

w sumie...

została do opisania dość zwariowana murmańska "Ślunska rajza do Rusyje"...

:D

  • Like 10

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Male podsumowanie odemnie tego wyjazdu zanim reszta pamieci wyparuje do cna.

Jak juz pisalem popelnilem kilka taktycznych bledow i niestarczylo mi sil na wykorzystanie tej imprezy na maxa. Alko zwiotczalo miesnie, niewyspanie zamykalo oczy. Zaluje ze nie ogladnalem prezentacji bo wiem ze byly super, nie pogadalem z Tedem Simonem bo w glowie metlik i latwo z soebie idioty mozna zrobic. Za rok jak najbardziej tam pojade, drugi weekend wrzesnia rezerwujcie, moze zrobimy wieksza ekipe? Je kto chetnypytajnik.gif

A tymczasem ukazal sie film Stefana, ten z ktorym sie tam spotkalem. Stefan lubi motocykle i kamery. Kupil wiec sobie Urala z wozkiem aby wozic sobie ten sprzet, jezdzi po europie i nagrywa ciekawe reportaze w tematyce podrozno-motocyklowej. Jako ze Stefan robi to niekomercyjnie, to pozwole sobie tutaj mu reklame zrobic.

To jego portal: www.motorradreise.tv

i jego podroz po polsce w zeszlym roku:

i jego relacja ze zlotu MRT. Ted Simon tez tam jest, i bardzo ciekawie mowi jak to sie stalo ze pewnego dnia....

pozatym na kanale YT jest zbior amatorskich filmikow podrozniczo-motocyklowych z kazdego kontynentu. W sam raz na zimowe wieczory

http://www.motorradreise.tv/channels/

Tak wiec to tyle na zakonczenie odemnie. Jak pojedzie beemka za rok to napewno biore line holownicza i zestaw narzedzi ;) . Bede mniej pic i sie wyspie zanajprzod. I na koniec ostrzezenie dla wszystkich wyczytane gdzies w sieci i idealnie pasujace do tego wyjazdu:

Minister podrozy ostrzega, podrozowanie grozi smiercia stereotypom.

Edytowane przez fassi
  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A to nie koniec jeszcze był ;)

Od wczoraj, po dwóch miesiącach od MRT, jestem w punkcie wyjścia (wejścia?) czyli mam motocykl z funkcjonującą pompą wody oraz nadal czasem gasnący nie wiedzieć czemu...

Dwa miesiące trwało nim:

1. Jagna doszła do pewnego konsensusu z panem z serwisu BMW, które części należy zamówić oraz dlaczego na rysunkach wygląda to inaczej niż w rzeczywistości;

2. Części doszły do Zielonej Góry;

3. Jagna ma wolny weekend;

4. Fazi ma wolny weekend.

Konsensus z punktu 1 okazał się złudny, gdyż w pudełku z częściami było łożysko pt "nie-mam-pojęcia-do-czego-to" oraz trzy podkładki tego samego rodzaju, a zabrakło jednego uszczelnienia.

Co tam, zabieramy się do roboty ;)

Wydech oraz pompa wody zostały ściągnięte już w Niemczech, teraz tylko pokrywa silnika:

_IGP0265.JPG

Tu już z nową zębatką:

_IGP0267.JPG

Bo stare wyglądały tak:

_IGP0263a.jpg

Spuszczamy resztki oleju (i wody w nim...)

_IGP0262.JPG

I możemy składać.

Nowy O-ring w pompie:

_IGP0269.JPG

Kontrola jakości ;)

_IGP0270.JPG

Wszystkie momenty zgodnie ze sztuką bmw:

_IGP0275.JPG

Zalewamy olejem.

Zalewamy płynem do chłodnicy

Jagna: "Fazi, jesteś pewien, że inżynierowie z BMW Motorrad przewidzieli użycie płynu samochodowego?"

I po pracy...

_IGP0278.JPG

Jak widać, jeździ...

_IGP0279.JPG

i to już naprawdę koniec opowieści ;)

  • Like 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×