Ofelia

Ofelkowe dziękczynienie :)

6 postów w tym temacie

Ledwie co wróciliśmy z okolic BB, gdzie gościli nas Małgosia i Jarek. Odwiedziny podyktowane były odebraniem mojego dakara po zajęciach resuscytacyjnych u najlepszego mechanika na świecie albo najwredniejszego… już nie pamiętam dokładnie jak On sam się określa. ;)

Początkowo zapowiadało się, że zabiegi, dotyczące mojego motocykla, związane będą tylko z działaniami ortopedycznymi (przednia i tylna zawiecha wymagały czegoś na kształt reanimacji). Koniec końców okazało się, że dakarka trzeba było zostawić na dłużej niż planowane tydzień bądź dwa, bo motoortopedia to nie wszystko. Potrzebna była wizyta na JOR-ze (Jarkowym Oddziale Ratunkowym).

Teraz mała dygresja: przed dakarem latałam na suzuki freewind. Przesiadłam się na BMW, bo potrzebowałam czegoś, co da radę tak na czarnym jak i na szutrowym. Niestety po przesiadce różnice w zachowaniu obu motocykli nie były jakieś powalające i stąd moje rozczarowanie oraz myśli o sprzedaży dakara.

Motocyklowy zakład rehabilitacyjno-kondycyjny prowadzony przez Jarka uczynił cuda. Dakar nie został uleczony. On po prostu zmartwychwstał. Maszyna została przejrzana od A do Z. Jarek zrobił o wiele, wiele więcej niż prosiłam. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile rzeczy wymagało uwagi, naprawy, serwisowania, przejrzenia, wyczyszczenia, wymiany. Efekty przeprowadzonych prac przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Miałam wrażenie, że dostałam do rąk zupełnie inną maszynę od tej, którą wcześniej oddawałam.

Przed powrotem do domu wskoczyłam na krótką przejażdżkę. Wróciwszy z niej nie miałam słów…wszystko, co mogłam wyrazić okazałam wyściskując Jarka. Bardzo dziękuję Jarku za wszystko, co zrobiłeś przy mojej maszynie. Uśmiech wrócił mi na twarz. Dziękuję Małgosi za ugoszczenie, a mygosi za pomoc przy zakupach związanych z klamotami do mojego qnia.

14 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bo Jarek już taki jest, gooofna Ci nie wyda, no chyba że pójdziesz do WC i o nie poprosisz, ale i to sprawdzi przed wydaniem :lol: Czyli zostajesz przy Dakarku :?: :beer:

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Efekty przeprowadzonych prac przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Miałam wrażenie, że dostałam do rąk zupełnie inną maszynę od tej, którą wcześniej oddawałam.

To proste. Należy zatrzymać maszynę na kilka tygodni pod pretekstem robienia "coś tam, coś tam... " i wydać na "głodzie" - wtedy wszystko wydaje się piękniejsze niż było ;)

Taki przegląd zwyczajny .. jak to przy 35 kkm :lol:

Miło było z Wami poprzebywać ... i miło było widzieć "tą nagłą" radość :)

5 osób lubią to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Koniec końców okazało się, że dakarka trzeba było zostawić na dłużej niż planowane tydzień bądź dwa, bo motoortopedia to nie wszystko. Potrzebna była wizyta na JOR-ze (Jarkowym Oddziale Ratunkowym).

Skąd ja to znam? :-D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ledwie co wróciliśmy z okolic BB, gdzie gościli nas Małgosia i Jarek. Odwiedziny podyktowane były odebraniem mojego dakara po zajęciach resuscytacyjnych u najlepszego mechanika na świecie albo najwredniejszego… już nie pamiętam dokładnie jak On sam się określa. ;)

Początkowo zapowiadało się, że zabiegi, dotyczące mojego motocykla, związane będą tylko z działaniami ortopedycznymi (przednia i tylna zawiecha wymagały czegoś na kształt reanimacji). Koniec końców okazało się, że dakarka trzeba było zostawić na dłużej niż planowane tydzień bądź dwa, bo motoortopedia to nie wszystko. Potrzebna była wizyta na JOR-ze (Jarkowym Oddziale Ratunkowym).

Teraz mała dygresja: przed dakarem latałam na suzuki freewind. Przesiadłam się na BMW, bo potrzebowałam czegoś, co da radę tak na czarnym jak i na szutrowym. Niestety po przesiadce różnice w zachowaniu obu motocykli nie były jakieś powalające i stąd moje rozczarowanie oraz myśli o sprzedaży dakara.

Motocyklowy zakład rehabilitacyjno-kondycyjny prowadzony przez Jarka uczynił cuda. Dakar nie został uleczony. On po prostu zmartwychwstał. Maszyna została przejrzana od A do Z. Jarek zrobił o wiele, wiele więcej niż prosiłam. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile rzeczy wymagało uwagi, naprawy, serwisowania, przejrzenia, wyczyszczenia, wymiany. Efekty przeprowadzonych prac przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Miałam wrażenie, że dostałam do rąk zupełnie inną maszynę od tej, którą wcześniej oddawałam.

Przed powrotem do domu wskoczyłam na krótką przejażdżkę. Wróciwszy z niej nie miałam słów…wszystko, co mogłam wyrazić okazałam wyściskując Jarka. Bardzo dziękuję Jarku za wszystko, co zrobiłeś przy mojej maszynie. Uśmiech wrócił mi na twarz. Dziękuję Małgosi za ugoszczenie, a mygosi za pomoc przy zakupach związanych z klamotami do mojego qnia.

Erudytka się znalazła... ;) :D

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Erudytka się znalazła... ;) :D

Boli ... nie wymienili :lol:

1 osoba lubi to

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz