Skocz do zawartości

Piotreo

Użytkownik
  • Zawartość

    776
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

615 Excellent

O Piotreo

  • Tytuł
    Oreo

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja:
    Varsovie
  • Motocykl
    G650GS (Weasel)
  • Przebieg
    Rośnie

Ostatnie wizyty

1022 wyświetleń profilu
  1. Piotreo

    Nowy na forum

    Grochów pozdrawia Wysłano na Berdyczów...
  2. Piotreo

    Nowy na forum

    Cześć WT czyli jakaś Praga ... Ziom, znaczy się? Wysłano na Berdyczów...
  3. Piotreo

    Witojcie. Pozdro z Zakopanego

    Cześć Wysłano na Berdyczów...
  4. Piotreo

    Witam Szanowne Grono !

    Karson ! Witaj Chłopie. Bałem się że po zgonie w Warce nie dojechałeś do domu... Miło Cię tu powitać.
  5. Piotreo

    Kącik szperacza

    Bierz, skrzynka wódki wejdzie
  6. Piotreo

    Sprzedam BMW F650 GS DAKAR 2001

    U mnie oki wszystko (tzn. w Tapa się otwiera i galeria też jest) Btw. Fajna maszynka, na co zmieniasz ? Wysłano na Berdyczów...
  7. Piotreo

    Pozdrowienia z Trójmiasta

    Cześć
  8. Piotreo

    Chcę tam wrócić!!

    No takowe posiadam azaliż Wysłano na Berdyczów...
  9. Piotreo

    Chcę tam wrócić!!

    Piknie Tak btw. Troliku - co masz za sakiewki? Wolfmann czy 21 brothers?
  10. Piotreo

    Прогулка po Gruzji...

    PODSUMOWANIE Jak już wcześniej wspominałem, chciałem napisać parę podsumowujących zdań o wyjeździe. Trochę dla innych, ale też trochę dla siebe – zebrać wszystko w jednym miejscu i być może wrócić do tego za jakiś czas, przed kolejną wyprawą. Gruzja – czy warto? Oczywiście – warto, a nawet trzeba. Przepiękne górskie krajobrazy, surowa przyroda i naprawdę mili ludzie. Trzeba mieć tylko na uwadze azjatycki styl jazdy gruzinów. Można wybrać się na off, ale również na normalną, asfaltową trasę. W czasie mojej wyprawy była grupa osób, która śmigała w 99% na asfaltach. Informacje o głównych atrakcjach znajdziecie w netach. Wydaje mi się, że na Gruzję trzeba optymalnie 10-14 dni. Jak dojechać? Na 3 sposoby: na moto naokoło przez Turcję, lub promem z Odessy do Batumi, cena od 250 USD. Można przylecieć do Gruzji i wypożyczyć motocykl na miejscu (cena od ok. 90 EUR/doba)np. Tu : http://caucasusenduro.com/page/41/rent-moto Można też zlecić transport motocykla do Gruzji/powrót (cena 800-900 USD). Trzeba pamiętać jednak o ewentualnych dodatkowych kosztach dojazdu po motocykl i z powrotem. Ważne szczególnie jeśli mieszkasz z dala od dużych aglomeracji lub nie jesteś na trasie przejazdu pojazdu z motocyklami. Jaki sposób wybrać? Oczywiście wszystko zależy od budżetu, czasu na wyprawę, chęci ale też i towarzystwa. Ja akurat jechałem sam, trafiłem do dużej, kilkunastoosobowej grupy. Ma to swoje plusy i minusy (dla mnie chyba więcej minusów) – niby człowiek się nie nudzi ale z drugiej strony tempo jazdy jest bardzo różne. Przerwa na papierosa, siku, kupę, kawę lub naprawę moto to norma. Jeszcze jedna sprawa, która mi przeszkadzała w trakcie wyjazdu w takiej grupie „ad hoc” – brak ustalonego planu podróży. Niby na tym to wszystko polegało, ale ostatecznie ton i kierunek nadawały mniejsze „podgrupy”. Jeździliśmy tam, gdzie chcieli Ci co krzyczeli najgłośniej Jednak najlepiej jeździło mi się na 2 motocykle z Tomkiem. Nie skarżę się, po prostu zwracam uwagę na niuanse takiego podróżowania. Następnym razem będę celował w grupy 3-5 osobowe max. Kasa Misu, kasa... O kosztach transportu motocykla wspominałem. Do tego należy dodać ewentualny przelot do Gruzji i z powrotem. W zależności od ilości dni do wylotu przelot w wysokości 300/400 pln w jedną stronę. Okazjonalnie można kupić bilety taniej. https://zyciewnamiocie.pl/jak-dostac-sie-do-gruzji-loty-i-prom/ Do tego należy doliczyć koszty ubezpieczenia motocykla (strachowka) ok. 40 zł/miesiąc. Wiza nie jest wymagana. Niezależnie od tego sugeruję (po własnych doświadczeniach) zakup indywidualnego ubezpieczenia na wyjazd. Zwróćcie uwagę na wysokie sumy kosztów leczenia szpitalnego, cena ubezpieczenia w okolicach 150-200 zł na 3 tygodnie. Koszty życia w Gruzji są niższe lub porównywalne do naszych. Nocleg w dobrej jakości hotelu kosztuje 50-100 zł od osoby. Oczywiście można taniej, ale ze standardem bywa różnie. Jedzenie generalnie tańsze, posiłki w restauracjach taniej niż u nas lub podobnie (oczywiście zależy od miejsca, ilości turystów itp.). Śniadanie w małej knajpce przy drodze w okolicach 10-15 GEL (ok 20-22 zł). Piwo najczęściej 3 GEL (ok 5 zł). Paliwo taniej niż w Polsce (ok 4,5 zł). Na co jeszcze zwrócić uwagę? Ja np. żałuję, że wziąłem namiot. Wyjazd niewiele ucierpiałby z atrakcyjności, a motocykl miałbym dużo lżejszy (szczególnie przydatne przy jeździe offem lub jeździe singlem). Baza noclegowa w Gruzji nie jest wysokich lotów, ale nie ma problemów z dostępnością. Spanie można znaleźć praktycznie w każdej osadzie ludzkiej, a poszukiwanie takiego noclegu to też element przygody. Można ewentualnie wziąć śpiwór i lekką matę. Także kwestia pakowania – u mnie do poprawki. Policji w Gruzji pełno. W mundurach i pewnie po cywilu też. Widać że mocno zainwestowali w bezpieczeństwo. W wielu małych, zapadłych osadach stoją nowe, kontenerowe posterunki policji. Ichniejsi policjanci noszą kamery i nagrywają interwencje (także inne metody perswazji odpadają... ). Plus jest taki, że czujecie się na miejscu bardzo bezpiecznie. To chyba na tyle... Jedźcie do Gruzji, zanim całkowicie się skomercjalizuje, co przy tej ilości turystów pewnie dość szybko nastąpi Uff... To już jest koniec. Nie ma już nic ...
  11. Piotreo

    pomoc w zakupie....

    Jacku Jotu sprzedaje swój sprzęt - pewny, forumowy i godny zaufania. Zajrzyj do działu sprzedam. I nie sugeruj się stanem licznika - każdą wartość można wstawić przy sprzedaży moto w obecnych czasach. A u Jacka przynajmniej nie masz lipy... Wysłano na Berdyczów...
  12. Piotreo

    Прогулка po Gruzji...

    Tak, jak wspomniałem ruszyliśmy rano z Aspindzy do Batumi naokoło przez Kutaisi. Droga, jak to droga - owszem piękna, ale warunki do jazdy słabe. Znaczy gruzińskie. Około 13 dotarliśmy do Kutaisi. Ponieważ nasza trasa przebiegała obok hotelu-bazy zdecydowaliśmy się "zrzucić" trochę klamotów. Bez sakw i namiotu, to była zupełnie inna jazda. Droga w stronę Batumi mijała spokojnie. Po trasie mieliśmy jakieś przerwy techniczne na picie i przekąski: W końcu w okolicach 16 docieramy do Batumi. Jedziemy do wybranej miejscówki. Gorąco, spoceni a my kluczymy po mieście w poszukiwaniu naszego hotelu. Docieramy na miejsce. Tutaj ZONK - nie ma miejsc Niewiele myśląc przy pomocy booking.com rezerwuję miejsce w najbliższym hotelu. Po przebiciu się przez uliczny ruch i dojechaniu na miejsce, szczęka trochę Nam opadła Musicie wiedzieć, że była to "dzielnica handlowa" (bazarowa, czy jeden ch...). Syf naokoło niemiłosierny. Droga dziurawa, szutrowo-kamienista. Zaparkowaliśmy na "parkingu hotelowym" i poszliśmy się zalogować. Kąpiel, tzw. ogarnięcie i poszliśmy na miasto. Tomek koniecznie chciał zamoczyć cohones w Morzu Czarnym. Ja cierpliwie czekałem. Jakieś zwiedzanko, fotki - te sprawy... Generalnie miasto ładne, ale pełne kontrastów. Obok wyszukanej architektury pustostany i syfilis jak nie przymierzając w Afryce. W tzw. międzyczasie łokieć zaczynał doskwierać mi coraz bardziej. Zsiniał i spuchł "jak bania". Niewiele myśląc zdecydowałem się zadzwonić do swojego ubezpieczyciela. Krótka rozmowa i odzwonili (żeby nie naciągać mnie na koszty). Skierowali mnie do "American Medical Center" . Potem okazało się, że to biuro 5x5 m2 z jedną panią doktor (akurat bardzo ogarniętą). Wypełniłem jakieś kwitki i pojechaliśmy razem do szpitala. Na miejscu prześwietlenie i jasna diagnoza "w gips". Kurcze - kłębek myśli w głowie... Co z motocyklem? Jak wrócić? Kiedy? Kto mi pomoże? Kobieta, która mnie oprowadzała (była pani doktor) dała namiary na firmę transportową. Powiedziała, że sprawa jest poważna i trzeba łapę włożyć w gips. Cóż, nie było co walczyć "z wiatrakami" - poddałem się. Na szczęście (potem okaże się dlaczego) założyli mi usztywnienie - taką rynienkę na rękę. Późnym wieczorem wróciłem do hotelu. Głodny wybrałem się po okolicy coś przekąsić. Akurat trafiłem na kebabownię gruzińską, która właśnie zamykali. Kiedy właściciel zobaczył mnie w gipsie bez gadania sprzedał mi kebeb i piffko. Oprócz tego wyniósł mi przed sklep krzesełko, abym mógł spocząć. Szacun naprawdę. Poranek następnego dnia spędziłem na telefonowaniu celem organizacji transportu dla moto. Zadzwoniłem do ubezpieczyciela (AXA) - niestety nie obejmował tego zakres ubezpieczenia. Zadzwoniłem do PZU w Gruzji - niestety AC i Assistance nie działa. Zadzwoniłem do firmy transportowej (przy pomocy gościa z recepcji hotelowej), niestety mimo wielu prób ostatecznie mnie zbyli. Zadzwoniłem do Ernesta z prośbą o pomoc - stwierdził, że był już umówiony z ekipą na wyjazd do Armenii. Powiedział, że "grupa miałaby mu za złe" gdyby się spóźnił. Cóż... Umiesz liczyć - licz na siebie Nie pozostało mi nic innego jak rozpruć gips, wsiąść na moto i wrócić te 150 km (kierując jedną ręką) do Kutaisi. Tak też zrobiłem. Po drodze kupiłem jeszcze bilet powrotny na samolot do Warszawy. Po czterech dniach szczęśliwie wróciłem do kraju K-O-N-I-E-C PS. Niestety ominęła mnie Armenia, ale to siła wyższa. I co zrobisz jak nic nie zrobisz... PS2. Wkrótce wnioski i przemyślenia osobiste. PS3. Korzystając z okazji chciałem bardzo podziękować Tomkowi z którym podróżowałem. Za pomoc, za wsparcie, za wyrozumiałość. WIELKIE DZIĘKI Tomku !!!
  13. Kurka, wyobraźcie sobie gości, którzy siedzą wgapieni w monitor i czytają tę Waszą relację. Piją piwo (bo tylko to im pozostało) i zaciskają zwieracze z zazdrości... Tak, ja jestem jednym z nich PS. Zajebiaszcza podróż. Dawać więcej pls.
  14. Piotreo

    [S] Sakwy Wolfman Expedition DRY

    Zależy do czego... Kufry są wygodne w klasycznej turystyce, jeśli jeszcze masz do nich torby, to już jest naprawdę komfortowo - otwierasz, wyjmujesz i idziesz do hotelu. Kufry zostają na motocyklu. Sakwy natomiast są mniej komfortowe, przy ew noclegu np w hotelu trzeba się bawić w ściąganie i zakładanie. Zawsze kosztuje to dodatkowy czas. Są jednak są dużo lżejsze - kufer z reguły waży 3-4 kg, a trzy kufry to już robią różnicę. Szczególnie jak jeździsz singlem i walczysz o każdy kilogram. Jak Ja Sakwy poręczniejsze są też w terenie, a jak się wywalisz to miękko lądujesz I jeszcze kwestia bezpieczeństwa - niektórzy uważają, że lepiej mieć sakwy, bo przy upadku jak noga wejdzie pod kufer, to może być kłopot. Osobiście używałem sakw i kufrów - zostaję przy sakwach. Mam 21 brothers i są super. Neno jeździł też ze swoimi w Gruzji, chyba dobrze się sprawują. Wysłano na Berdyczów...
  15. Piotreo

    YAMAHA TENERE 700

    W tym samym czasie odbyła się też premiera KTM 790 Adv, więc siłą rzeczy porównuję go do pomarańczy. No i muszę powiedzieć, że KTMy zrobiły na mnie dużo lepsze wrażenie. Oczywiście to kwestia gustu, ale... Wydaje mi się że w/w są dużo bardziej uniwersalnymi maszynami. Tenerka odgrzewa kotlet pod nazwą "dakar" i pochodne... W tej chwili gdybym miał się decydować do jednak KTM
×