Skocz do zawartości
Jagna

Tydzień na Białorusi, czyli jak zgubić 10 osób na jednym wyjeździe

Recommended Posts

Odcinek wstępny, czyli prolog nieco literacki

Dziesięć małych Murzyniątek
Jadło obiad w Murzyniewie,
Wtem się jedno zakrztusiło -
I zostało tylko dziewięć.

Dziewięć małych Murzyniątek
Poszło spać o nocnej rosie,
Ale jedno z nich zaspało - 
I zostało tylko osiem.

Rzekło osiem Murzyniątek:
Ach, ten Devon - to jest Eden,
Jedno z nich się osiedliło -
I zostało tylko siedem.

Siedem małych Murzyniątek
Chciało drwa do kuchni znieść;
Jedno się rąbnęło w głowę -
I zostało tylko sześć.

Sześć malutkich Murzyniątek
Na miód słodki miało chęć,
Jedno z nich ukłuła pszczółka -
I zostało tylko pięć.

Pięć malutkich Murzyniątek
Adwokackiej chce kariery.
Jedno się odziało w togę -
I zostały tylko cztery.

Cztery małe Murzyniątka
Brzegiem morza sobie szły,
Jedno połknął śledź czerwony -
I zostały tylko trzy.

Trzy malutkie Murzyniątka
Poszły w las pewnego dnia;
Jedno poturbował niedźwiedź -
I zostały tylko dwa.

Dwu malutkim Murzyniątkom
W słońcu minki coraz rzedną...
Jedno zmarło z porażenia -
I zostało tylko jedno.

Jedno małe Murzyniątko
Poszło teraz w cichy kątek,
Gdzie się z żalu powiesiło -
Ot, i koniec Murzyniątek.

Agatha Christie "I nie było już nikogo"

-------------------

W opowieści wystąpią (kolejność przypadkowa):

Chemik + Olek, czyli The Chemical Brothers, vel "Bracia przy kasie",
Szynszyla, czyli Pani Chemikowa,
apex, czyli Woj Tek,
Novy, czyli Gadżeciaż na AT,
teddy-boy, odtąd Człowiek Bez Butów,
calgon vel Książę Cyganów,
Czarek40 vel Termos (w sumie to nie wiem, czy się chwalić znajomością z tym gościem, bo to przestępca pospolity ;) ),
Maryśka+Janina, czyli tandem złożony w 50% z najbardziej cierpliwego faceta pod słońcem,
raf,
oraz jagna

Opowieść będzie tendencyjna, jednostronna i widziana kobiecym okiem :)

Fvybf-kT_KvVXb0W8iWMuTOULGZhpLOYRvrnQCs6

  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Odcinek 1, czyli czy naprawdę tego właśnie chcemy?

Zorganizowany wyjazd grupowy…

Są plusy dodatnie i pulsy ujemne takiego wyjazdu. 
Moje doświadczenia są dokładnie pół na pół, czyli jeden taki wyjazd udany, a drugi niekoniecznie.
Przeczytawszy post Chemika o wyjeździe grupą na Białoruś miałam więc mocno mieszane uczucia. 

Zmieszały się jeszcze bardziej, kiedy przeczytałam słowa Chemika (cytat luźny): jak tankujemy, to wszyscy, jak jemy, to wszyscy, jak sikamy, to wszyscy :)

Zapada jednak decyzja: jak będzie za bardzo hardcorowa jazda (bo Jagny się jazdą w terenie delektują raczej), albo za duży zamordyzm, to po prostu pojedziemy sobie sami w bok i już.

Do tego namawiamy do wspólnej jazdy Maryśkę i Janinę, więc będzie wesoło, no i widzimy na liście Calgona – będzie jeszcze weselej :D

Mój optymizm skrusza nieco na Izi Meetingu Bartek: 
„Marysia i Janina?!  Jagna, ty się módl, żeby Maryśka wzięła BMW, a nie KTM! To truchło nie dojedzie do Lublina nawet, a tak to może choć na Białoruś wjadą!”.
Słowa okazały się prorocze, choć nieco w innym zakresie ;)

Decyzja zapadła, wciągamy się na listę, ustalamy urlopy w robocie. 

Problem nr 1 – Jagna tydzień przed wyjazdem zauważa, że nie ma gdzie wbić przeglądu w DR (serio mam ją już tyle lat??), czyli trzeba wyrobić czasowy dowód. Ciekawe, jak go potraktują na granicy… 

Problem nr 2 – KTM Rafa jest zarejestrowany na Jagnę (ach te zniżki…)

Problem nr 3  - Jagna w każdym papierze ma inne nazwisko (ach te śluby …)

Wyrabiam dowód, spisujemy notarialną umowę użyczenia motka (dwujęzyczną), choć moja ścisło-matematyczno-logiczna dusza burzy się przed tym faktem jak tylko może (przecież będę stała obok i mogę powiedzieć  i podpisać przy celnikach: oto użyczam temu mojemu ślubnego tego oto KTM – i po co notariusz??)

Laweta pożyczona (mamy do Terespola prawie 700 km), parking u Wasyla zarezerwowany (Wasilczuk  - dzięki raz jeszcze!), budzik ustawiony na 6 rano…

Witaj przygodo!

  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mogę wyskoczyć przed szereg, że z dowodami tymczasowymi na granicy nie ma najmniejszego problemu? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Potwierdzam, nie było. Ale głosy słyszałam różne różniste na ten temat co do krajów dawnego ZSRR.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Laweciarstwo jest tematem wstydliwym, ale jakoś tak się złożyło, że z 12 maszyn pięć przybyło na lawecie, a dwa w busie wink.gif

Na swoją obronę mamy końcówkę tylnej opony u Rafa oraz prawie zupełny brak gąbki w siedzeniu Jagny (znaczy DR Jagny oczywiście wink.gif )

Pakujemy się u Wasilczuka na podwórku:

hFU72ItS263Ezv7s_qPkOFjn7kFgzg4rrBDK8KnH

Punkt zborny został przez Chemika ustalony przy terespolskim Tesco na godz. 18. w sobotę. 
Nie wiem dlaczego, ale miałam mocne przeświadczenie, że dokładnie o 18.01 ekipa pod wodzą Chemika wyruszy i nie będzie żadnego czekania na spóźnialskich wink.gif

Tymczasem jest 18.00 i są wszyscy oprócz Chemika, Olka i Szynszyli biggrin.gif

Jest bardzo gorąco i z zazdrością patrzę na jedynego, któremu nie gotują się stopy.
Teddy-boy ma na sobie piękne, bialutkie i PRZEWIEWNE trampki.

Szybko okazuje się jednak, że nie bardzo jest czego zazdrościć, bowiem owe trampki to JEDYNE obuwie, jakie posiada. Motocyklowe nie załapało się na podróż busem wink.gif

Off w trampkach? Pewnie są i tacy, ale Teddy-boy do nich nie należy wink.gif 

Człowiek Bez Butów (dawniej Teddy-boy) postanawia stracić jeden dzień z wycieczki i wrócić się do Warszawy po bardziej odpowiednie obuwie, jednak bez pewności, gdzie ono aktualnie się znajduje wink.gif

I tak murzynków (tfu) motocyklistów zostało jedenastu wink.gif (ale tylko na chwilę )

Nadciągają ostatnie trzy maszyny i możemy ruszać na przejście. Wszyscy ostrzegali, byle nie na 19, bo zmiana szychty, no ale cóż. Wjeżdżamy punkt 19.

Papiery, papiery, pewnie byłoby sprawniej, gdyby było nas mniej.
Służba graniczna miła i sympatyczna, po pewnym czasie wychyla się z okienka i woła: "Zapraszam pana Cezarego".

Po czym słyszymy: "Ja pana nie mogę przepuścić przez granicę, gdyż jest pan poszukiwany. Mam obowiązek pana zatrzymać".

Przyznam, że był to dość niespodziewany początek naszej wycieczki wink.gif

[cdn]

  • Like 16

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Przeklejam dopisek od Człowieka Bez Butów:

Mialem jechac na kolach, jak czlowiek (z butami :))
Ale poznym wieczorem, dzien przed wyjazdem, Czarek, znaczy Termos, a moze raczej Poszukiwany Gangster, daje mi znac ze moze busem jechac przez Warszawe, miejsce ma, i to zaden problem. Zawsze lepiej z kims, wiec radosnie przystaje na propozycje. Umawiamy sie ze bede czekal gotowy do zaladunku pod domem.
Nastepnego dnia Termos dzwoni ze juz sie przebija przez warszawskie korki i zaraz bedzie. Moto wystawione z garazu, to znosze graty na dol i czekam przy bramie! Czaro podjezdza, szybko, szybko, tenerka cyk na pake, graty miedzy motki i lecimy ku przygodzie.
Na miejscu czeka juz Wroclawska ekipa czyli Calgon Ksiaze Cyganow, Wojtek i Novy. Chlopaki mokrzy jakby wyszli z basenu, dzien wyjatkowo upalny, tym bardziej cieszy mnie ze byl ten bus. Wystawiamy motorki, graty, i... nie ma butow. KURWA NIE MA BUTOW. Czaro, zostawilismy buty pod blokiem! KURWA!
W miedzyczasie pojawia sie reszta ekipy, a ja mam nogach piekne biale trampki. Natychmiast dostaje ksywe Czlowiek Bez Butow, oni sie smieja, ja mam bol dupy. Raz, ze jak tu jechac, dwa, ktos sobie przytuli moje piekne buciorki :(
Padaja pomysly glupie, glupsze i te lepsze. Np. szukaj, moze ktos na olx sprzedaje buty w Terespolu. Najblizsze buty jakie znalazlem, ktos sprzedaje w Siematyczach. Rozmiar 44, wiec 50/50 ze beda pasowac. W desperacji i po konsultacjach z innymi postanawiam jechac i sprawdzic. Pruje wiec 70 km, gosc mi pokazuje buty, no spoko sa, zajebiste, ale ZA MALE. 
W miedzyczasie dzwoni Czarek zebym dal telefon do kogos z ekipy, bo oni juz na Bialorusi a jego zatrzymali. Nie ogarniam tematu, daje mu numer i raportuje, ze chuj, wracam do domu bo butow nie mam. Na totalnym wkurwie obieram kurs na stolice. Po drodze rozkminiam co zrobic. I tak i tak bede musial kupic jakies nowe buty. Ale jak kupie porzadne buty (innych nie ma sensu, to kasa na wyjazd poplynie na nowe kapcie :(
Dojezdzam pod dom, wjezdzam do garazu - butow nie ma. Biegne przed klatke - butow nie ma! Wracam po bagaz do garazu i zalamany ide na gore. A buciki stoja pieknie kolo drzwi do mieszkania :) Nich ich nie ruszyl, pewnie sasiedzi mysleli ze wystawilem smierdzace kapcie na klatke jak rasowy sloik :D
Z nerwow wypijam w domu 0,25 i ide spac z postanowieniem ze 0 6 rano ruszam do nich. Ale rano dociera do mnie ze nie mam sie co spieszyc, dojade do nich na wieczor, jak juz rozloza sie na noc, nie ma szans zlapac ich w locie. Brat Chemika obiecuje wyslac mi namiary gdzie baza, wiec ruszam na luzie w porze obiadu.
W bucikach to juz lans na trasie, inny czlowiek :D na granicy zero problemow. Dostaje sms z pozycja gdzie spi ekipa (dziekuje Olek). Wiec juz na luzie pokrecilem sie po Minsku, wymieniam kase, zrobilem za miastem zakupy, tanie tankowanie i jade na baze. 
Na bazie w Berezie Kartuskiej jest juz dobra impreza, opowiesci z przygod pierwszego dnia przeplataja sie z historia Czarka, ktory pozniej zostanie Termosem, i docinkami na temach butow. Przelykam je wszystkie, bo zasluzylem :) Grunt ze sie spotkalismy wszyscy.
Szczesliwy ze Czarek ogarnal problemy na granicy, ze mam buty, ze trafilem do nich, ze ominela mnie mocna burza ktora ich mocno zmoczyla, zaczynamy degustacje miejscowych trunkow. Dopiero teraz mam czas poznac troche zaloge. Czarka juz troche poznalem, ale reszte znam tylko z forum.  
I tak oto jedno murzyniatko sie odnalazlo. Poki co :D

  • Like 14

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

wersja Calgona:

No cóż to i ja dorzucę pierwszy dzień... Upał jak cholera a my na kołach 600 km do zrobienia. Zaryzykowałem i nie wziąłem kurtki, tylko bluza i buzer i jak się okazało wybór trafny.
Umówiony jestem z Novym oraz Wojtkiem na Orlenie.Pierwszy przyjeżdża Wojtek.WR 250, kostki jak łopaty i w pełnym rynsztunku.Myślę o fak, będzie się działo.Kostki z domieszką umiejętności Wojtka okazały się trafnym wyborem bo jeździł po piachach jak po asfalcie.Pełny rynsztunek i upał zafundowały niestety chłopu prawdziwy udar na następny dzień z którym musiał się zmierzyć.

Novy natomiast jak kto klasyczny przedstawiciel Germanii, full of kriega madafaka on by turatech zajebał pod prąd na Orlen nową Afryką odzianą w skórę barana i ucieszony zbija z nami piątki.
Będzie wesoło pomyślałem....

  • Like 10
  • Haha 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby nie było, że my tak bezproblematycznie dojechaliśmy na granicę 

Gdzieś za Koninem stajemy na parkingu przy A2 rozprostować nogi, przeglądamy pasy mocujące. 
Widzę jeden prawie przecięty, bo haczy o jakąś blachę i trzeba wymienić.

Raf stoi i patrzy na swoją maszynę. Patrzy. Minę ma nietęgą.
„Jagna, czegoś mi tu brakuje. Tylko nie wiem czego.”
„Nic nie widzę, KTM wygląda normalnie.”
„Aaaaa (tu zaklął szpetnie)!!! Osłona wydechu została w domu!!!! Spali mi sakwę!!!”

Krótka burza mózgów, 300 km od domu nie zawrócimy…

„Raf, Mygosia miała patent ze sznurem do uszczelniania kominków. Może to? Albo jeszcze lepiej – kawałek tej płyty z wełny mineralnej z alufolią do kominków?”
„Dobra, googluj gdzie najłatwiej podjechać pod Castoramę”.

No i problem rozwiązany ;) Tylko do dziś kłują mnie włókna wełny w bagażniku :(

  • Like 9
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Już czekam na cd. :D

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uff, w końcu ktoś coś napisał ;)

Wersja Głównego Organizatora, czyli Chemika;

Alternatywna wersja wydarzeń:

Jedziemy. Klamka zapadła gdzieś na przełomie listopada i grudnia. Jeden warunek Szynszyli - jedziemy z ekipą, a nie w dwójkę. Zarzucam zatem info na kilku forach i grupach motocyklowych na FB, tworzę fejsbukowe wydarzenie. Generalnie jestem pośrodku przygotowań do niemalże miesięcznego wyjazdu do Azji Centralnej (opisywanego w innym wątku) i temat Białorusi robię "po godzinach". Wiem, że muszę wszystko zrobić wcześniej, gdyż jak wrócę z Azji to czasu wystarczy mi tylko na przepierkę i trzeba będzie ruszać do Łukaszenki. W połowie kwietnia wrzucam informację, że zamykamy listę. Wszystko zaplanowane, zapięte na ostatni guzik.
Wyjeżdżam do Azji.
Wracam z Azji.
4 czerwca Maryśka pisze mi, że chyba jednak jadą z Janiną. Ale, że jak to? Przecież lista zamknięta od półtorej miesiąca. Trudno, nie mogę nic obiecać.
11 czerwca Maryśka pisze mi, że jednak jedzie Sama.
Gdzieś tam w międzyczasie brat kupuje przyczepkę na 3 motocykle.
No i w sprawy wtrąca się korpo, w której pracuję. Wysyłają mnie na szkolenie w piątek/sobota pokrywające się z zaplanowanym dniem wyjazdu.
W przeddzień wyjazdu zdzwaniamy się z bratem. Ustalony jest czas i miejsce zbiórki wszystkich uczestników w Terespolu. Jestem już nieco "przeszkolony", więc nie wychwyciłem, że brat właśnie zmienił porę wyjazdu z 8:00 na 8:30 i dorzucił informację, że jeszcze musi po drodze do Łodzi zajechać.
A szkolenie w korpo wygląda tak:

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: IMG_20190614_161745.jpg Oglądany: 41 Rozmiar: 365.3 KB ID: 88828

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: IMG_20190614_162310.jpg Oglądany: 32 Rozmiar: 593.9 KB ID: 88829

W dzień wyjazdu startuję autem ze szkolenia o 5:30. W domu jestem przed czasem. Przyjeżdża brat z zestawem, sprawnie ładujemy motocykle.

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: IMG_20190615_093411.jpg Oglądany: 42 Rozmiar: 1.00 MB ID: 88830

Ahoj przygodo!
A nie! Zaraz! Jeszcze Łódź. Brak kupił on-line jakiegoś garmina i musi odebrać. W samym centrum. Z żalem zjeżdżamy z S8 i pakujemy się w wąskie osiedlowe uliczki. W końcu udaje się odnaleźć sklep. Brat idzie i wraca po chwili. Nie ma płatności kartą, a on bez gotówki. Idzie szukać bankomatu. A zegar tyka. Wraca. Nie znalazł. Robimy zrzutkę gotówki, którą mamy. Wystarczyło.
Tak, teraz jest Ahoj przygodo!
W międzyczasie przychodzi SMS od Maryśki, że jednak jadą z Janiną we dwójkę. Taki chaos jeszcze przed startem nie wróży dobrze, za to zapowiada, że będzie ciekawie.
Lawetę porzucamy w Białej Podlaskiej dzięki uprzejmości kolegi z forum/FB. Szybko zarzucamy bagaże i w drogę do Terespola. Jest 17:39.

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: 20190615_171033.jpg Oglądany: 34 Rozmiar: 1.04 MB ID: 88831

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: 20190615_171048.jpg Oglądany: 38 Rozmiar: 337.3 KB ID: 88832

Dojeżdżamy od Tesco spóźnieni o 15 minut. Stoją, siedzą, leżą i zdychają. wink.gif
Jeden gość wygląda jak z katalogu FOXa. Coś mi jednak w nim nie pasuje. Tak, gość stoi w trampkach. Kolorystycznie pasują do reszty stroju. Nie, no luz - pewnie jest mu gorąco i zdjął motocyklowe. Jagna już opisała, co było dalej.
Jeszcze tylko 3 gości przyznało się, że są bez paliwa, więc musieli pojechać zatankować. A zegar tyka.
Ruszamy na przejście. Polska pograniczniczka wpuściła pod budkę tylko troje z naszej grupy dzieląc nas na dwie sekcje.

Kliknij na obrazek aby zobaczyć powiększenie  Nazwa: 20190615_185053.jpg Oglądany: 33 Rozmiar: 967.7 KB ID: 88833

Grupa szczęśliwców (ja, brat i Apex), aby przyśpieszyć bieg zdarzeń, jedziemy po odprawie od razu do pograniczników białoruskich. Tam zabierają nam paszporty i bilety i każą czekać. A zegar tyka.
Powoli zjeżdżają się ludzie z sekcji drugiej. Przyjeżdża moja Szynszyla.
- Chłopaki, jest problem.
- ?
- Czarek został tak trochę aresztowany.
"Tak trochę"?!?! To da się kogoś aresztować "tak trochę"?

Stay tuned

PS
Nie mogę obiecać, że będę kontynuował tą opowieść. W końcu to wątek Jagny i czuję się nieco niezręcznie pisząc tu. Niemniej jednak wydaje mi się, że opisywanie tych samych wydarzeń z pozycji innej osoby może być dla czytających ciekawe. Natomiast obiecuję, że nie będę wyprzedzał zdarzeń opisanych przez Jagnę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

  • Like 9

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Foty nie świecą

Wysłane z Tapatalka

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Foty wstawił Chemik jako załączniki na innym forum, więc nic tu nie poradzę. Ja widzę...

  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ale jak widać nie każdy jest zalogowany na forum AT...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Fotki nie śfiecom :default_hammerpc:  

A do forum Hądy nie wszyscy mają dostęp :default_ph34r:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jagna widzi 

  • Like 7

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 28.06.2019 o 16:00, Jagna napisał:

Moje doświadczenia są dokładnie pół na pół, czyli jeden taki wyjazd udany, a drugi niekoniecznie.



Brakuje linka do drugiego wyjazdu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 godzinę temu, Piotrek napisał:

Brakuje linka do drugiego wyjazdu.

Nie brakuje, tylko nie istnieje. Nie pisałam relacji z nieudanego wyjazdu.

Nie wiem, jak zrobić cud, żeby wyświetlić tu foty, które które są załącznikami na FAT, więc nawet nie ma do nich linku.

Na pocieszenie powiem, że przedstawiają mniej więcej to samo, co moje ;) i zobaczyć je można BEZ zalogowania na FAT: http://africatwin.com.pl/showthread.php?t=35277

No dobra, komuś się coś w relacji podoba, czy będą tylko uwagi?

Bo aż się boję pisać...

:default_wacko:

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
33 minuty temu, Jagna napisał:

No dobra, komuś się coś w relacji podoba, czy będą tylko uwagi?

 

Mnie na ten przykład najbardziej podoba się turkusowe wdzianko i kapciuszki do kompletu :default_ph34r: bez tego byłoby mniej adwenczerowo...

PS. Cza było od razu z tym linkiem :default_cafe2:

PS2. A relacja i wyprawa spoko...

Edytowane przez Piotreo
  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Każda poprzednia się podobała więc dlaczego tym razem miałoby być inaczej. Podoba się, czytam i czekam na fotki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach


 

16 godzin temu, Jagna napisał:

No dobra, komuś się coś w relacji podoba, czy będą tylko uwagi?
Bo aż się boję pisać...
:default_wacko:

 


Wszystkim się podoba tylko foty nie świecą i linki nie działają :default_laugh:


Wysłane z Tapatalka
 

 

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

wszystkie linki działają,  za wyjątkiem tych, co nie nie istnieją ;)

jedziemy dalej z odcinkiem pierwszym:

Czarek? Aresztowany?
A tak porządnie wyglądał! Głowa przyprószona siwizną! Kto by pomyślał…
Robi się mały rozgardiasz, może lepiej się odsunąć i udać, że ten pan to tak tylko przypadkiem koło nas stał?

Na szczęście strażnik graniczny jest nadal miły i uprzejmy i szybko wyjaśnia, że chodzi o niezapłacony mandat. 
Na tyle prehistoryczny, że już w egzekucji. 

Rozwiązanie niby proste: zapłacić. Ale jednocześnie pogranicznicy nie mogą Czarka puścić z powrotem do Polski celem zapłaty.

Jakie zatem wyjście? Czarek dostaje asystę w postaci naczelnika i ruszają wspólnie robić przelew do jednego z kantorów. \Niestety trzeba jeszcze czekać godzinę-dwie na potwierdzenie, więc postanawiamy spotkać się na noclegu i ruszamy dalej.

Murzyniątek pozostało dziesięć :)

Już po przekroczeniu szlabanu pada pytanie: a czy ktoś ma telefon do Czarka? 
Tak, ma – Człowiek Bez Butów, który właśnie jest w drodze po buty. Do Warszawy. 
Pełne zorganizowanie!

Przed nami jeszcze tylko dwie kontrole Białoruskie. Na żadnej nie dają słynnych karteczek, nie trzeba zbierać pieczątek, ani wypełniać wriemiennego wwozu.
W dodatku jako kibice jadący bezwizowo na Igrzyska Europejskie do Mińska mamy oddzielny, priorytetowy korytarz na przejściu.
Co za czasy…

Naszych papierów nikt się czepia, białoruski pograniczni zwraca mi tylko uwagę, że muszę wyjechać przed końcem ważności czasowego dowodu rej. 
Wszystko miło i bezboleśnie. I jedyne 3 godziny :D

Ponieważ The Chemical Brothers + Apex załapali się przed zmianą szychty na przejściu, są już dawno na tamtej stronie.

Chemik znalazł dla nas cudny hostel w Brześciu za śmieszne pieniądze:

kQfRXOlcdzAq_VdTqAd5D9v1QacUvdrgE9iIDhZT

pokoje z poprzedniej epoki, ale nawet ręcznik dali ;)

PgePS7MR0lUriwiMOhY_NRMKRnh-ATjQTkC3vJvd

i nawet są czyste prysznice z gorącą wodą (co prawda nieco ekshibicjonistyczne ;) )

UN01ZvzuiL23g-Ka2cL9Mk6xRp-LK8xNtBEV3m25

podobno ktoś widział jakieś karaluchy, ale nie czepiajmy się szczegółów ;)

Obalamy z Rafem i Calgonem butelkę Traminera za sukces bezproblemowego wjazdu, po czym witamy Czarka, który jakiś cudem nas znalazł.

A na dobranoc słyszymy słowa Chemika:
„Jutro start szósta rano, będzie chłodniej”.

Patrzymy się na siebie z Calgonem. „To co, budzik na ósmą?”

[cdn]

PS. Robaczki, pamiętajcie, jak wybieracie się poza UE, to zapłaćcie brakujące mandaty ;)

 

  • Like 15

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czytają, czytają i czekają na cd. :default_icon_beer1:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jedziemy, jedziemy,

byle foty świeciły i linki działały 

tenor.gif

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Odcinek 2, kiedy to z jednym Murzyniątkiem było naprawdę kiepsko

Pobudka, pakowanie, w sumie nie wiadomo o której wyjazd (ósma?), więc każdy w swoim tempie.
Tempo Maryśki i Janiny ciut odstaje od reszty ;)

Punkt ósma Chemik i Olek zaczynają chrząkanie oraz rzucanie w przestrzeń haseł pt. ""Nudno, nic się nie dzieje", a pięć minut później "już dawno po ósmej". Ale jakoś nie powoduje to powszechnego siadania na motki ;)

Calgon prezentuje swoje kanisterki, które ku rozpaczy niektórych (z zasięgiem 250 km) nie zawierają wcale benzyny :D

NCD2pT5tzqHadkVaD0RQFPAe0v7QyH9LzXmjXj6b

Koniec końców nawet ci ostatni mają wszystko przypięte do motocykli (w przypadku Maryśki i Janiny w sensie dosłownym).  

Ciekawie zapakowany GS Maryśki (oraz nietęga mina Apexa w tle):

bap0hcSx_a9NJvq27OYN5hrIJoHHZYXxhXuC8NXi

Wszyscy są, możemy ruszać na tradycyjne wyprawowe śniadanie pod sklepem. 

TBLmMOyJLaXmTJj5V9ofrkkBUd4UlVxvH6hr32OR

Bystre oko zauważy megaprofesjonalne spodnie Rafa ;) ale za to ma odpowiednie obuwie ;)

Automat do kawy w sklepie robi nam nadzieje, ale niestety płonne, trzeba zadowolić się kwaśnym mlekiem/kefirem lub kwasem chlebowym (pycha!).

Cj5gHrGblNyRJymZVVYr6R7DfIwR35TfieVSGnAY

Nafutrowani jedziemy na twierdzę brzeską. 

Kilka faktów historycznych o twierdzy brzeskiej:
Zbudowana za czasów cara Mikołaja I (1836 â 1842) na wyspie otoczonej wodami Muchawca u ujścia Bugu. 
Ma także zewnętrzne obwarowania i fortyfikacje. Wokół Twierdzy zbudowano I pierścień fortów zewnętrznych składający się z 10 ceglano-ziemnych fortów. 
W 1915 część z umocnień twierdzy została zniszczona przez wycofujących się Rosjan. Od 1919 roku twierdza należała do Polski. W 1930 więziono w niej działaczy opozycji parlamentarnej. 
Po wybuchu II wojny światowej zdobyta przez Niemców 17 września 1939, ale znalazła się na terytorium sowieckim. 
Po agresji Niemiec na ZSRR twierdza ponownie znalazła się w rękach Niemców, w których pozostawała do 1944 roku. 
Obrona twierdzy przez Sowietów w 1941 roku mimo, że w propagandzie urosła do rangi symbolu bohaterstwa radzieckiego żołnierza, nie miała strategicznego znaczenia. 

Wejście na teren twierdzy jest bezpłatne, płaci się natomiast za zwiedzanie muzeów.  

Część ekipy leci szybko na twierdzę, a Raf jest na urlopie i się nie śpieszy ;)

-qSkKnLuSnfWARabpMJFMK46EwkMu8FDuPDc6N8X

Wejście do twierdzy zostało nadbudowane w stylu iście socjalistycznym:

wF5zxaEYhGDVXG4oYDj6f_N-curgoViMeoyXvMEC

rwmJZbXE7zE3BHTosV8CHDNOZP9NO3w80oAgstQu

po krótkim spacerku wyłania się leżący żołnierz:

HE0R4deE51a6_k5K0NaAEo8zi9-Gn-7rVCjD_xse

Ładnie tu, i wypielęgnowane wszystko:


G87BizZUpTTx-MdMxIGZyYs02qQrTlIhV_J1fBWh

ale jakoś tak naćpane wszystkiego.
I XIX-wieczne koszary, i cerkiew, i statua nie-wiadomo-czego, i żołnierz i ruiny budynku, gdzie w piwnicy znaleziono ponad 100 szczątków zakatowanych ludzi. 

tkfIR2nd0ShF1A7Fl9zLEFoUG1v2eBjAGfQkO46L

pomnik czołgającego się żołnierza z bliska:

KMVO8ZTLcUJQJXI21la9uoiINgp0uuJDR3T4rPPb

Jak to w kraju post-sowieckim, pamięć o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej ciągle żywa. Pionierzy trzymają wartę.

JvcoAY8zSpBD0i5fOmM9jovVwCPtVBJEVRGMBTyT

UvBP38HICMZP2N_dG4I-mbcDU56I4BOUqFpdE5HE

Nie wszystkich militarna historia pociąga na równi, połowa woli oglądać pomniki z dalszej odległości, siedząc w przyjemnym cieniu:

c-BKt-45Bbh1X1RyjllrE9dZ0ZXV6cO4aEnectJZ


No dobra, twierdza twierdzą, ale jedźmy w końcu w offa ;)


[cdn.]

  • Like 12

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×