Skocz do zawartości

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Ostatniej godziny
  2. Adv. 2010 rok 55tys. Jak coś to dam kontakt do kolegi. Wysłane z mojego G8341 przy użyciu Tapatalka
  3. Today
  4. Pawel

    "Żółte" fotoradary

    Pomiar odcinkowy
  5. Wczoraj
  6. Dzień dwudziesty pierwszy, drugi i trzeci: Mestia. Prognozy pogody nie dawały nam szans na odwiedzenie Stepancmindy, więc postanowiliśmy wykorzystać fakt, że chmury zrucające swój ładunek nad Sepoancmindą właśnie opuściły Mestię:-).Pierwsze 150 kilometrów pokonaliśmy piękną autostradą, ale porywisty wiatr czołowy powodował, że prawie staliśmy w miejscu na naszych maszynach Po autostradzie była już zwykła walka o życie na lokalnych drogach aż do Kutaisi, gdzie zakręciliśmy się jak słoiki na świeżo budowanej autostradzie i straciliśmy chyba godzinę szukając drogi do Mestii. Koniec końców udała nam się ta sztuka i pomknęliśmy piękną górską drogą do gruzińskiego Zakopca!:-). Droga była świetna - nie było już śladu po opadach deszczu, a po minięciu Kutaisi zniknął też wiatr i pojawiło się do tego piękne słoneczko. Droga (choć asfaltowa) była jak marzenie - piękne widoki, zakręty i mały ruch. Jedyny problem polegał na tym, że chcieliśmy zatrzymywać się za każdym winklem w celu podziwiania widoków...:-). Cały czas trzeba było jednak pozostać czujnym - na drodze często pojawiały się krowy, psy i moje ulubione zwierzątka, czyli świnki. Ten jeden zwierzak na zdjęciu poniżej był chlubnym wyjątkiem, bo leżał spokojnie przy drodze i nie rzucił nam się pod koła tak jak tuziny jego kumpli...:-) Do Mestii wjechaliśmy na krótko przed zmrokiem i po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy zarezerwowany wcześniej pensjonat. Po przywitaniu z gospodarzami wprowadziliśmy nasze osiołki do stajni, rozpakowaliśmy się , wrzuciliśmy coś do brzuszków i poszliśmy zmęczeni spać, bo następny dzień miał być bardzo pracowity... Po obfitym (czyli typowym w Gruzji) śniadaniu założyliśmy trampki, sandały i co tam jeszcze i ruszyliśmy na podbój Kaukazu!! :-). Czekał nas spacer około 1200 metrów w pionie i 15 km w poziomie do słynnych jeziorek umieszczonych nad miastem. Jako wprawieni turyści wybraliśmy oczywiście trudną, mało uczęszczaną drogę przez las i zgubiliśmy się po jakichś 15 minutach. Wojtek zwątpił w moje zdolności topograficzne i po włączeniu gps w telefonie zaufał technologii. Ja jednak nie dałem za wygraną i śmignąłem dalej w górę kierując się instynktem turysty (jeśli w ogóle jest coś takiego:-)). Po godzinie szwędania w końcu wyszedłem na jakąś łąkę... Po następnej godzinie dołączył do mnie zziajany Wojtek i od razu zażyczył sobie sesję filmową w tych typowo gruzińskich okolicznościach przyrody. Co było robić - trza działać! Po kilku minutach gwiazdorzenia Wojtuś zmęczył się jednak i postanowił naładować baterie na górskim słoneczku Było cudownie. Mimo chłodu słoneczko pięknie nas ogrzewało, a świeży śnieg w połączeniu z przejrzystym powietrzem zafundował nam prześliczne widoki na dolinę i otaczające góry. P Po trzech godzinach na górze zaczęliśmy schodzić na dół z powrotem do miasta i dotarliśmy tam późnym popołudniem. Po drodze odwiedziliśmy jeszcze tą ślicznotkę: Wieczorową porą dyskutowaliśmy z Wojtkiem drogę wyjazdową z Mestii oraz strategię na dalszą podróż - okazało się bowiem, że na Ukrainie jest kiepska pogoda i nasze plany odwiedzenia Zakarpacia raczej się nie spełnią. Postanowiliśmy więc, że skierujemy się na południe....różnymi drogami:-). Jako miejsce docelowe na następny dzień ustaliliśmy hostel w Kutaisi, gdzie mieliśmy zrobić serwis motocykli korzystając z oleju zostawionego nam przez Mirmiła. Przy okazji: Mirmił jeszcze raz dzięki za pomoc! Wojtek postanowił wrócić tam asfaltem, a ja wybrałem bardziej ambitną drogę przez Uszguli...Następnego dnia rano kiedy wsiadałem na Gienię temperatura wynosiła jakieś minus pięć stopni i świeciło piękne słoneczko - idealne warunki do podróży motocyklem! Po około godzinie jazdy i z tyłkiem przymarzniętym do siodła znalazłem się w Uszguli Droga do tej pory była piękna i myślałem, że nie może być już lepiej...To co zdarzyło się za Uszguli po prostu wyrwało mnie z butów. Niestety jutub rozpieprzył jakość filmiku:-( Po dwóch, może trzech godzinach cudownej, samotnej jazdy po pustkowiu dotarłem do pierwszej większej wioski o nazwie Lenteki. To było jak wkroczenie do raju. Czułem się tam wspaniale - po pierwsze dlatego, że wciągnąłem tam przesmaczne chaczapuri, po drugie bo było tam pięknie i ciepło, po trzecie bo droga była cudowna, po czwarte...piąte... Chciałem tam zostać. Na zawsze. Tylko niepokój o Wojtusia gonił mnie do Kutaisi. Bałem się, że się zgubi, że jest głodny, że Jego motorek nie chce jechać...:-).A więc Gieniu - zawieź mnie proszę do Kutaisi! Dotarłem tam po około trzech godzinach spokojnej jazdy - Wojtek trafił tam wcześniej i załatwił spanko, olej i miejsce do serwisu! Po lodowatym powietrzu w Mestii ciepełko Kutaisi było jak najbardziej pożądane. Miejscówka do spania była super, serwis został zrobiony, więc możemy jechać dalej :-) To był cudowny dzień.
  7. martab99

    Kupię dużego GS'a

    Chyba Ty
  8. Piotreo

    Cześć!

    Cześć
  9. xel

    Kącik szperacza

    I to jeszcze z systemem hands free!
  10. WINO

    Kupię dużego GS'a

    Zakochanie to nie jest dobry doradca…. wszyscy to przecież wiemy.....
  11. mariusze30

    Kupię dużego GS'a

    Nie wiem jak chcecie to zrobić, ale widać argumentów wam brakuje,[emoji482] Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni. A tak na marginesie,to nie sądziłem, że będzie zainteresowanie tematem. Ciekawe jakie będzie jak pojawię się w zakładce sprzedam...... F650.[emoji1]
  12. Pawel

    Kącik szperacza

    50 Funtów, w sumie nie ma tragedii
  13. Pszemo

    Cześć!

    Cześć
  14. Pszemo

    Witam wszystkich.

    Cześć
  15. Pszemo

    Witam!

    Cześć
  16. Pszemo

    Cześć wszystkim

    Cześć
  17. Pszemo

    Cześć wszystkim!

    Cześć
  18. Pszemo

    Cześć

    Cześć
  19. Pszemo

    No Witam

    Cześć
  20. Pszemo

    Przywitanie z Trójmiasta

    Cześć
  21. Ostatni tydzień
  22. ben

    Kupię dużego GS'a

    Da się kolegę uratować [emoji6] Wysłane z budki
  23. mariusze30

    Kupię dużego GS'a

    Jarek, za późno było już dwa lata temu w Mikstacie. Zakochałem się i już. W moturze oczywiście.[emoji1] Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni.
  24. Jarek

    Kupię dużego GS'a

    No sam widzisz, że jeszcze nie jest za późno ...
  25. mariusze30

    Kupię dużego GS'a

    Panowie Wino i Jarku, z całym szacunkiem do waszych doświadczeń, ja już podjąłem decyzję. Będzie ostatni ''Mohikanin'', czytaj olejak i już. Już sztuka jest upatrzona, chyba jutro jadę oglądać. Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni. Pisząc o elektronice nie miałem na myśli ABS u, tylko sterowanie silnikiem i zawieszenia. Być może się to nie psuje, ale zawsze to elektronika. Poza tym wodniak, jak dla mnie, utracił trochę harakteru. Ja nie jestem przeciwny rozwojowi, bo być może kiedyś kupię sobie 1250, ale na tę chwilę pozostanę w średniowieczu.[emoji16]
  26. Jarek

    Kupię dużego GS'a

    Miałem przyjemność przetestować. Krótko wprawdzie, ale ta krótka przejażdżka wywarła na mnie bardzo duże pozytywne wrażenie, a byle czym raczej się nie jaram. Nie chcę namawiać, ale ze swojego doświadczenia popieram opinię @WINO co do użytkowych własności onego ...
  27. mirek2404

    No Witam

    Witaj
  28. Właściciel chyba był u nas na forumie, kojarzę kogoś z awatarkiem Marty'ego...
  29. WINO

    Kupię dużego GS'a

    Jak masz taka kasę szukaj wodniaka, nie warto walczyć z rozwojem.... jest spora różnica w prowadzeniu , przyśpieszeniu i komforcie....Aby być spokojnym o elektronikę to GS z Włoch tam znajdziesz golasy bez ABS...tylko po co jak to nie pada.... chyb że składaka, złom lub topielca trafisz.... Znam wiele osób ok 30, które posiadają ten model i w przypadku prawidłowej eksploatacji, nikt nie mia żadnych kłopotów... nikt Prawidłowa czytaj; nie skakać nie topić, przy jeździe po bezdrożach ( dużo ) łożyska i tuleje wymieniać, czytać na forum gdzie zaglądać co sprawdzać... Ja wymieniłem przez 5 lat jeden czujnik położenia klamki sprzęgła, co nie tak do końca konieczne , jeździłem z tym 8 miesięcy... :)
  1. Pokaż więcej aktywności
×