Leaderboard


Popular Content

Showing most liked content on 10.01.2018 in all areas

  1. 13 likes
    Okolice Drezna są już przyjemnie pagórkowate, dojeżdżamy bardzo bocznymi drogami do drogi – widma (autostrada 172a) pod Pirną. Zaczyna się w szczerym polu, na GPSie brak, a znaki pokazują na Pragę Już za drugim razem udaje nam się pojechać dobrze. Wpadamy na dwupasmówkę, mamy jeszcze sporo km przed sobą, trzeba nadgonić. Za Teplicami i Mostem widzę śliczne stożki wulkaniczne, trzeba będzie się im przyjrzeć kiedyś bliżej Za Chomutovem w końcu zjeżdżamy na drogi boczne. Całkiem wysoko położone: Wieje straszliwie i temperatura spada chyba co kilometr o jeden stopień. Tylko czekam, aż przekroczy magiczne +10 Wjeżdżamy w region narciarski, wszędzie wyciągi i ratraki. Jesteśmy koło 1100 m n.p.m. Na szczęście Abertamy już niedaleko, bo zaczynam zamarzać Abertamy to wioska, ale coś nie możemy znaleźć naszego adresu, mimo krążenia. Nie zostaje nic innego, jak pytać miejscowych Dowiadujemy się, że Apartmany Agata są tuż za urzędem miejskim, a ten mi mignął przed chwilą. No tak, oczywiście było to tuż za rogiem i przejechaliśmy tam ze dwa razy już Taki mały budynek, można przeoczyć Dostajemy mieszkanko , ciepłe, ładne i wyposażone we wszystko co trzeba, a motki tulą się do siebie na podwórku: Jest 12 sierpnia, mży, i jest +11 stopni – na szczęście kaloryfery gorące ! Zakopani po szyję pod kołdrą, zastanawiamy się, co robić z tak rozpoczetym weekendem. Na szczęście (niech żyje wi-fi oraz meteo.pl) informacje pogodowe twierdzą, że będzie cieplej i słoneczniej z dnia na dzień. No dobra, ale co z jutrem? W szczególności przedpołudniem? - Raf, jedźmy do kopalni, na pewno nie będzie nam padać na głowę. I tak też zrobiliśmy, po uprzednim porządnym wyspaniu się, czyli mniej więcej w południe. Góry Kruszcowe to miejsce, gdzie od XII wieku wydobywano rudy metali, w tym srebro, cynę, cynk czy bizmut. A dziś każda większa miejscowość udostępnia swoją kopalnię. Ja wybrałam tę najbliższą czyli sztolnię Frisch Glück "Glöckl" w nadgranicznym mieście Johanngeorgenstadt. Kopalnia srebra z XVIII wieku, następnie po II wojnie przejęta przez Rosjan (tu było NRD) ze względu na towarzyszące złoża uranu. Po wstępie „teoretycznym” przewodnika kaski w dłoń i wchodzimy w podziemia. Komora, w której zainstalowane były ogromne „koła młyńskie” do odwadniania, kuta 28 lat („ale to i tak krócej niż lotnisko w Berlinie”, jak złośliwie zauważył nasz przewodnik) Jakoś nigdy nie zwróciłam uwagi na pochodzenie słówka „kibel”. A tu proszę. Toaleta, czyli „Kibelstation” dla górników: W sztolni rekonstrukcja fedrowania średniowiecznego, przedwojennego (młoty pneumatyczne) i powojennego (dynamit). Tempo średniowieczne było trudne do uwierzenia – kilka cm na dobę. i na koniec kolejka kopalniana: Jeśli ktoś nie był nigdy takiej starej kopalni, to naprawdę warto. Trzeba jednak znać niemiecki. Można jednak wybrać się do kopalni złota w Złotym Stoku w Kotlinie Kłodzkiej i będzie na podobnym poziomie W rejonie Gór Kruszcowych jest kilkadziesiąt takich kopalni udostępnionych turystom, w tym takie, gdzie płynie się łodzią, czy zjeżdża 100 m w dół. Ja polecam
  2. 12 likes
    Wychodzimy z kopalni, ja bardzo zadowolona, Raf może ciut mniej - musiał polegać na moim marnym tłumaczeniem Zrobiła się piękna pogoda, więc postanawiamy pokręcić się miejscowymi ścieżkami w stronę Karlovych Var. Nie bardzo chciało się nam zatrzymywać na fotki. Drogi kręte, górskie, a ludzi niedużo, bo to raczej region narciarski. No i dobrze Karlove Vary (albo Karlsbad) to przepiękne uzdrowisko. Zaczynamy od porządnego, czeskiego obiadu. Kulajda, czyli czeska wersja grzybowej, a później tradycyjnie, czyli houskovy gulasz (Raf) oraz królik w sosie śmietanowym (Jagna). Może nie wygląda, ale jak smakuje! Przejazd przez dość snobistyczną dzielnicę sanatoryjną, na którą , obawiam się, nas nie stać Krętymi ścieżkami wracamy do Abertamy i tym razem na nogach zwiedzamy mieścinę (najważniejsze miejsce, czyli lokalną knajpę zaliczyliśmy już dzień wcześniej). Wrażenie szczerze mówiąc nie jest najlepsze. Choć wszędzie dookoła wyciągi i piękne góry, to chyba 75% budynków w mieście jest opuszczonych. Miejsce nadaje się do spania i punktu wypadowego wyłącznie pewnie dzięki temu nasz pensjonat był tak przyjazny cenowo Chyba najbardziej zamieszkały kawałek Abertamy, czyli rynek: Ale krajobrazy wynagradzają widok pustych budynków: Na łąkach niewiarygodne ilości wierzbówki kiprzycy: Wracając, zawadzamy o stary cmentarz, okazuje się, że w części poniemiecki. Każdy nagrobek zachowany, niektóre odwiedzane. Ciśnie mi się na usta jedno pytanie: dlaczego u nas z takich cmentarzy z reguły nie ostał się kamień na kamieniu?
  3. 11 likes
    Zschopau z jego zamkiem w samym środku miasteczka widać z daleka. Zresztą rozglądając się dookoła, zamki są chyba w co drugiej wsi Ten prezentuje się okazale: parkujemy obok innych motocykli na środku rynku i idziemy na zamek, gdzie znajduje się clou dzisiejszego przedpołudnia, czy muzeum DKW oraz MZ. Ponieważ mamy w planach jeszcze inne muzeum, kupujemy od razu "Kombi-ticket" na oba muzea, jest oczywiście taniej. Zamek motocyklistami stoi, sklepik z pamiątkami, szafki na kaski, kilka filmów w kilku wersjach językowych itp. Parter to historia MZ, a góra to DKW. kilka fotek z muzeum: Mały warsztat: M-zety wyścigowe: Oprócz motocykli produkowano również inny sprzęt. Tutaj jakaś glebogryzarka z silnikiem pana Rasmussena. Ęduro adventure Kolekcja nie jest duża, ale robi wrażenie. Wychodząc kierujemy się w stronę centrum poszukać jakiejś knajpy, ale jakoś wszystko pozamykane, bądź jest przerwa od 14:00-17:00. Jakaś sjesta czy coś;). Niezrażeni tym jedziemy do drugiego muzeum...
  4. 11 likes
    Kolejny dzień, czas na obiecane Rafowi motocykle Wybieramy najbardziej krętą dróżkę do granicy niemieckiej, przez dość odludną połoninę: Są nawet jakieś szuterki w bok, ale Jagna na Gertudzie odmawia zjeżdżania z asfaltu i w dół, na północną , niemiecką stronę: Kierujemy się na Annaberg-Buchholz, gdzie na przedmieściach znajduje się cudeńko techniki: Frohnauer Hammer, czyli zabytkowa (działająca!) kuźnia. warte zobaczenia nawet dla tych, co nie władają niemieckim, bo jak działa młot napędzany kołem młyńskim zrozumie każdy, który zobaczy na własne oczy Kuźnię zbudowano w 1621 i jest w rękach tej samej familii do dziś. Przewodnik trafił się nam bardzo miły, widząc nie-Niemców mówił wyraźnie i dawał mi czas na tłumaczenie Rafowi Na zewnątrz niewielkie podpiętrzenie strumyka, który zasuwą może być kierowany na koło młyńskie które następnie napędza ogromny, drewniany wał napędowy: wał ma wypustki, które podnoszą i opuszczają młoty, znajdujące się po drugiej stronie: wysokość podnoszenia, czyli siłą młota jest regulowana na tarczy z mnóstwem dziurek. Oczywiście koło oraz młoty zostają uruchomione – huk jest niezły po drugiej stronie, także napędzane wspomnianym wałem ogromne miechy – dmuchawy do pieców. oczywiście też działające prostota tych urządzeń jest aż piękna, podobnie jak motywy kwiatowe i inne wyszukane ozdóbki sprzed 300 lat. Na zewnątrz dużo młodsza maszyna, napędzana (chyba) parowo. Naprzeciw kuźni dom właścicieli, dziś muzeum i restauracja. Muzeum – dużo powiedziane – po prostu zachowane w pełni mieszkanie właścicieli kuźni sprzed ponad 100 lat. Robi dobre, autentyczne wrażenie Tu by się Raf nie wyspał, ale Jagna już tak Lokalny wyrób, czyli koronki dziergane za pomocą kilkunastu młoteczków: Jedziemy dalej. Saksonia to też raj dla miłośników wąskotorówek. Jest tu podobno zachowanych 11 czynnych linii. Przejeżdżaliśmy obok jednej: Przejeżdżamy jeszcze przez stare miasto w Annabergu, zaglądamy do katedry (w środku nie wolno robić zdjęć bez opłaty, więc rozumiecie krótki spacer po starym mieście bierzemy kurs na Zschopau, którą to nazwę powinniście znać. W miasteczku tym pewien Duńczyk w 1915 rozpoczął produkcję motocykli. Momentami fabryka ta produkowała najwięcej motocykli na świecie! Niestety, zakończyła swój żywot w 2013. Ale do dziś (stan na 1. stycznia 2017) po Niemczech jeździ dokładnie 86.919 sztuk tych motocykli. Ciekawe, ilu z Was jeździło MZtką
  5. 8 likes
    Stare, doświadczone chłopy a nie wiedzą że utrzymanie takiego nakeda jest BARDZO kosztowne i nie daje gwarancji bezawaryjności...
  6. 7 likes
    Jarek, moim zdaniem mógłbyś prowadzić Familiadę
  7. 6 likes
    Fajny patent do montażu opon. Mały i w rozsądnej cenie. Już było kilka patentów, ale może komuś coś takiego spasuje: http://www.bajanopinch.com/ https://www.amazon.com/BAJA-NO-PINCH-1001-Motorcycle/dp/B00J41H2DO Może gdzieś jest taniej, ale to niech sobie poszuka zainteresowany ...
  8. 4 likes
    Paweł, Ty to jednak masz bogaty ten bagaż doświadczeń. Nie starczy życia żeby opowiedzieć wszystko wnukom przy kominku
  9. 3 likes
  10. 2 likes
    Sprzedam Seata Ibizę rok prod 2016 1.0 95KM. Oryginalny, niewielki przebieg 12900km!!! Auto sprowadzone, opłacone, gotowe do rejestracji. Stan auta - SUPER Cena: 38200 do rozsądnej negocjacji. Tel: 608 zero 8 siedem 1 zero 9 Wyposażenie: -ABS -ESC -ASR - klimatyzacja - 6 poduszek powietrznych - system informujący o konieczności zapięcia pasów - komputer pokładowy - tempomat - pakiet wspomagania jazdy (ogranicznik prędkości, system wykrywania zmęczenia) - funkcja rekomendacji zmiany biegu - wyświetlanie włączonego biegu - funkcja Start - Stop - elektryczne sterowanie szybami przednimi - kierownica multifuncyjna - centralny zamek - Media System Touch: (5-calowy monochromatyczny ekran dotykowy, Radio, Złącza SD, USB) - Pakiet Connect: (Bluetooth, Wielofunkcyjna kierownica) - DAB: funkcja odbioru programów radiowych w formie cyfrowej - światła do jazdy dziennej - felgi aluminiowe - regulacja wysokości fotela kierowcy - regulacja kolumny kierowniczej w 2 płaszczyznach - składana i dzielona tylna kanapa
  11. 2 likes
    Robię co mogę, aby godnie zastąpić Logana
  12. 2 likes
    Nie w jednym liceum kanapki jadłem
  13. 2 likes
    Pozory mogą mylić, znałem taką jedną co też tak o sobie mówiła Co Ty mi tu posty edytujesz?
  14. 2 likes
    Podróba Rabyego tłumaczy bezpośrednio z Albańskiego na Polski Co tam lusterka, nalepki są gdzie powinny być
  15. 2 likes
    Zaczynam się o Ciebie martwić, przeoczyłeś lusterka
  16. 1 like
  17. 1 like
    Nie każdy ma bacę Jaśka w sobie Lekarz pracujący w górskiej miejscowości otrzumuje w jednej chwili wezwanie do trzech rodzących kobiet. Jedzie do pierwszej, odbiera poród i pyta: - Kto jest ojcem dziecka? - Jasiek Gąsienica. Jedzie do drugiej, która mieszka dziesięć kilometrów dalej. - Kto jest ojcem dziecka? - pyta znowu po szczęśliwych narodzinach. - Jasiek Gąsienica. Nieco już zdziwiony jedzie do trzeciej, odbiera poród i pyta: - Kto jest ojcem dziecka? - Jasiek Gąsienica. - A gdzie mieszka Jasiek Gąsienica? - A z 15 kilometrów stąd. Jedzie lekarz do Jaśka Gąsienicy. - Byłem u trzech rodzących jednocześnie kobiet - rozpoczyna - i wszyskie mówią, że jesteście, baco, ojcem ich dzieci. Przecież to niemożliwe! - A możliwe, panie doktorze - odzywa się Jasiek - jo mom rower...
  18. 1 like
    Przód wydaje się lekko przekoszony albo ja przewrażliwiony jestem. Czacha jakby nie pasowała do ustawienia koła.
  19. 1 like
  20. 1 like
    Oczywiście że można, wgranie nowego loga to chwila moment, a co do informacji to są dwa czujniki temperatury, dwa kontaktrony i chyba tyle , za niedługo będę robił jakiś schemacik to zamieszczę wszystko bo na razie to pucuję mój nowy nabytek