Skocz do zawartości

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 22.01.2020 in all areas

  1. 14 points
    No to zapodam. Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni.
  2. 10 points
    Dzień dwudziesty pierwszy, drugi i trzeci: Mestia. Prognozy pogody nie dawały nam szans na odwiedzenie Stepancmindy, więc postanowiliśmy wykorzystać fakt, że chmury zrucające swój ładunek nad Sepoancmindą właśnie opuściły Mestię:-).Pierwsze 150 kilometrów pokonaliśmy piękną autostradą, ale porywisty wiatr czołowy powodował, że prawie staliśmy w miejscu na naszych maszynach Po autostradzie była już zwykła walka o życie na lokalnych drogach aż do Kutaisi, gdzie zakręciliśmy się jak słoiki na świeżo budowanej autostradzie i straciliśmy chyba godzinę szukając drogi do Mestii. Koniec końców udała nam się ta sztuka i pomknęliśmy piękną górską drogą do gruzińskiego Zakopca!:-). Droga była świetna - nie było już śladu po opadach deszczu, a po minięciu Kutaisi zniknął też wiatr i pojawiło się do tego piękne słoneczko. Droga (choć asfaltowa) była jak marzenie - piękne widoki, zakręty i mały ruch. Jedyny problem polegał na tym, że chcieliśmy zatrzymywać się za każdym winklem w celu podziwiania widoków...:-). Cały czas trzeba było jednak pozostać czujnym - na drodze często pojawiały się krowy, psy i moje ulubione zwierzątka, czyli świnki. Ten jeden zwierzak na zdjęciu poniżej był chlubnym wyjątkiem, bo leżał spokojnie przy drodze i nie rzucił nam się pod koła tak jak tuziny jego kumpli...:-) Do Mestii wjechaliśmy na krótko przed zmrokiem i po krótkich poszukiwaniach znaleźliśmy zarezerwowany wcześniej pensjonat. Po przywitaniu z gospodarzami wprowadziliśmy nasze osiołki do stajni, rozpakowaliśmy się , wrzuciliśmy coś do brzuszków i poszliśmy zmęczeni spać, bo następny dzień miał być bardzo pracowity... Po obfitym (czyli typowym w Gruzji) śniadaniu założyliśmy trampki, sandały i co tam jeszcze i ruszyliśmy na podbój Kaukazu!! :-). Czekał nas spacer około 1200 metrów w pionie i 15 km w poziomie do słynnych jeziorek umieszczonych nad miastem. Jako wprawieni turyści wybraliśmy oczywiście trudną, mało uczęszczaną drogę przez las i zgubiliśmy się po jakichś 15 minutach. Wojtek zwątpił w moje zdolności topograficzne i po włączeniu gps w telefonie zaufał technologii. Ja jednak nie dałem za wygraną i śmignąłem dalej w górę kierując się instynktem turysty (jeśli w ogóle jest coś takiego:-)). Po godzinie szwędania w końcu wyszedłem na jakąś łąkę... Po następnej godzinie dołączył do mnie zziajany Wojtek i od razu zażyczył sobie sesję filmową w tych typowo gruzińskich okolicznościach przyrody. Co było robić - trza działać! Po kilku minutach gwiazdorzenia Wojtuś zmęczył się jednak i postanowił naładować baterie na górskim słoneczku Było cudownie. Mimo chłodu słoneczko pięknie nas ogrzewało, a świeży śnieg w połączeniu z przejrzystym powietrzem zafundował nam prześliczne widoki na dolinę i otaczające góry. P Po trzech godzinach na górze zaczęliśmy schodzić na dół z powrotem do miasta i dotarliśmy tam późnym popołudniem. Po drodze odwiedziliśmy jeszcze tą ślicznotkę: Wieczorową porą dyskutowaliśmy z Wojtkiem drogę wyjazdową z Mestii oraz strategię na dalszą podróż - okazało się bowiem, że na Ukrainie jest kiepska pogoda i nasze plany odwiedzenia Zakarpacia raczej się nie spełnią. Postanowiliśmy więc, że skierujemy się na południe....różnymi drogami:-). Jako miejsce docelowe na następny dzień ustaliliśmy hostel w Kutaisi, gdzie mieliśmy zrobić serwis motocykli korzystając z oleju zostawionego nam przez Mirmiła. Przy okazji: Mirmił jeszcze raz dzięki za pomoc! Wojtek postanowił wrócić tam asfaltem, a ja wybrałem bardziej ambitną drogę przez Uszguli...Następnego dnia rano kiedy wsiadałem na Gienię temperatura wynosiła jakieś minus pięć stopni i świeciło piękne słoneczko - idealne warunki do podróży motocyklem! Po około godzinie jazdy i z tyłkiem przymarzniętym do siodła znalazłem się w Uszguli Droga do tej pory była piękna i myślałem, że nie może być już lepiej...To co zdarzyło się za Uszguli po prostu wyrwało mnie z butów. Niestety jutub rozpieprzył jakość filmiku:-( Po dwóch, może trzech godzinach cudownej, samotnej jazdy po pustkowiu dotarłem do pierwszej większej wioski o nazwie Lenteki. To było jak wkroczenie do raju. Czułem się tam wspaniale - po pierwsze dlatego, że wciągnąłem tam przesmaczne chaczapuri, po drugie bo było tam pięknie i ciepło, po trzecie bo droga była cudowna, po czwarte...piąte... Chciałem tam zostać. Na zawsze. Tylko niepokój o Wojtusia gonił mnie do Kutaisi. Bałem się, że się zgubi, że jest głodny, że Jego motorek nie chce jechać...:-).A więc Gieniu - zawieź mnie proszę do Kutaisi! Dotarłem tam po około trzech godzinach spokojnej jazdy - Wojtek trafił tam wcześniej i załatwił spanko, olej i miejsce do serwisu! Po lodowatym powietrzu w Mestii ciepełko Kutaisi było jak najbardziej pożądane. Miejscówka do spania była super, serwis został zrobiony, więc możemy jechać dalej :-) To był cudowny dzień.
  3. 8 points
    50 Funtów, w sumie nie ma tragedii
  4. 7 points
    Mario, nick zostaje stary, bo E30 żyje, tzn jest obecnie na rekonwalescencji.[emoji1] Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni. Dziękuję, niestety brak mu biustonosza, oraz rureczek. Poza tym, taki jak chciałem. Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni. Dziękuję wszystkim za Lajki i wypowiedzi w temacie oraz obok niego. Niestety nie dobiliśmy do 100 postów, ponieważ byłem chyba zbyt napalony[emoji7]. Akcja była wartka, zwierzyna ustrzelona. Możecie pisać, będę zaglądał przez najbliższy tydzień do końca roboty. Potem zajmę się Princessą [emoji39], następnie będę ujeżdżał GSa.[emoji16] Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni.
  5. 6 points
    Zakochanie to nie jest dobry doradca…. wszyscy to przecież wiemy.....
  6. 6 points
    Mój ci on,dzięki Mario Wysłane z mojego SM-G973F przy użyciu Tapatalka
  7. 5 points
    Obaczymy. Właśnie jestem na miejscu i będę oglądał motura. Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni.
  8. 2 points
    Śliczny i wszystkomający motek, gratulacje!
  9. 2 points
    No i zdjęcie już zmienione. Teraz nic: mariuszolejak1200GS.
  10. 2 points
    Ale brzydki. Szerokość i non stop banana na twarzy.
  11. 2 points
    Bardzo bałbym się gdyby to był dolniak bo jak nic wskazuje za żuka
  12. 2 points
    Bardzo się boję że olejak
  13. 2 points
  14. 2 points
    I to jeszcze z systemem hands free!
  15. 2 points
    Komenda wojewódzka, wydział ruchu drogowego, kurs dojenia
  16. 1 point
  17. 1 point
    Szału z temperaturą chyba nie ma ale banan na twarzy z pod zasłonki przebija .... gratulacje nich służy [emoji965] Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  18. 1 point
  19. 1 point
  20. 1 point
    Jarek, za późno było już dwa lata temu w Mikstacie. Zakochałem się i już. W moturze oczywiście.[emoji1] Wysłane z mojego TGX, a przy pomocy 460 koni.
  21. 1 point
    To się rozumie samo przez się ... Tan po prawej stronie ma pierwszeństwo Nie było znaków to skrzyżowanie jest równorzędne ...
  22. 1 point
    Zdecydowałem się skrócić nową sprężynkę z BMW, uciąłem na próbę kawałek o długości 24mm i założyłem. Uprzednio w wałku oszlifowałem frezem diamentowym ostre krawędzie bo prawdopodobnie przeciwwaga o nie ocierała nieco. Przy kręceniu rozrusznikiem na wyjętej świecy stukanie ustało, po założeniu świecy i odpaleniu wygląda na to że odgłosy ucichły. Najwyraźniej mocniejsza sprężynka nie przeszkadza w niczym.
  23. 1 point
    Xel ubiera sie w Smyku wiec ma zachwianą percepcje Wysłane z mojego SM-G970F przy użyciu Tapatalka
  24. 1 point
    U dilerów BMW można zakupić taki akcesoryjny antydegradacyjny przechowalnik Turatecha do takich kasków. podobno bardzo szybko degraduje się przy dużym nasłonecznieniu, ale gdyby ktoś np. wybierał się na off w Maroku to też jest na to sposób
  25. 1 point
    Wjeżdżając wzdłuż wybrzeża z Chorwacji do Czarnogóry trafimy na malowniczą Zatokę Kotorską, którą warto objechać wokół. W samej miejscowości Kotor znakomicie zachowało się stare miasto i mury obronne pomimo przynależności do Czarnogóry, która o zabytki za bardzo nie dba, za to o kasowanie turystów bardzo dba. Po przejściu starego miasta warto wejść na mury obronne oraz Twierdzę Świętego Jana górującą nad miastem. Tu uwaga, zbocze po którym się wchodzi jest nasłonecznione i można w szybkim tempie wyzionąć walecznego ducha. Co kilkadziesiąt metrów stoją biznesmeni z wodą mineralną sprzedawaną za kilka euro. Radzę zabrać wodę ze sobą z dołu bo wycieczka robi się kosztowna. Z samej twierdzy widoki są piękne tak, że warto się wysilić. Kierując się dalej z Kotoru wzdłuż wybrzeża trzeba wypatrywać drogowskazów na miejscowość Cetinje i tam pojechać. Początek jest dość spokojny żeby wstępnie rozgrzać bikera. Droga stopniowo wspina się po zboczach gór i zaczyna robić się wesoło. Generalnie ludziom z lękiem wysokości nie polecam. Ludziom a zwłaszcza bikerom lubiącym zapierające w piersiach widoki gorąco polecam. Oprócz fajowych zakrętów, a w zasadzie nawrotek, mamy dodatkowe atrakcje w postaci pasącej się zwierzyny. Tu człowiek nie zaśnie za kierownicą.


×